photo 1-1.jpg

Pierwszy raz

Link 03.01.2008 :: 23:59 Komentuj (6)

Po wielkich trudach i ciężkich zmaganiach ze skomplikowanym językiem html'a, dzięki pomocy Pana Cygaro i Cyberkota udało się! Oto jest- mój pierwszy blog!
Do szczęścia brakuje mi tylko mojego roweru, który spędza zimę na strychu.




Muzyka końca lata

Link 04.01.2008 :: 17:21 Komentuj (10)

Podczas ostatnich wakacji 2 osoby namawiały mnie do zmiany techniki fotografowania- mój brat na slajdy, Yossi Wein(izraelski filmowiec polskiego pochodzenia) na fotografię czarno-białą. Zadowolona z siebie zakupiłam na giełdzie fotograficznej slajdy czarno-białe, co uznałam za najlepsze rozwiązanie. Wkrótce potem okazało się, że nigdzie nie mogę tego filmu wywołać... Byli i tacy fotografowie, którzy nie mogli uwierzyć, że udało mi się kupić taki wynalazek, według nich od wielu lat już nieprodukowany. Pół roku zajęło mi znalezienie takiego punktu fotograficznego, który posiada odpowiednią chemię. Miły pan w zakładzie przy ul. Prostej poinformował mnie, że są chyba jedynym takim miejscem w tej części Europy...
W ten zimny dzień na chwilę wracam do 30-stopniowego bieszczadzkiego upału i kąpieli w Sanie, słuchając sympatycznego zespołu Muzyka Końca Lata i piosenki "Wetlina".


Ela opalająca się na kamieniu


Fot. Ela


Julka


Bieszczady- odsłona druga

Link 05.01.2008 :: 16:33 Komentuj (6)

Wracam jeszcze w geograficznie odległe Bieszczady, mi jednak jakoś bliskie. Dziwny przypadek sprawił, że na kilku slajdach powstała diaporama... Ale właściwie wszystkie wspomnienia i sny są pewnego rodzaju diaporamą, w której przenikają się różne obrazy. Tu Mati, kombinujący coś w Sanie, nałożył się z panoramą Bieszczad.




Tu już bez podwójnych obrazów. U nas jeździ się Żukami, a tam Pszczołami :)



Pszczołą wozi się głównie drewno, także na wypały, gdzie produkuje się węgiel drzewny do grillów dla tych, którym nie chce się rozpalić ogniska lub wolą upiec kiełbaski na balkonie, niemiłosiernie dymiąc przy tym sąsiadom... Tu droga do wypału w Dwerniku, gdzie kiedyś pracował mój ojciec.




Paralotnia

Link 06.01.2008 :: 16:44 Komentuj (5)

Podczas tegorocznego pobytu w Bieszczadach kilka razy towarzyszyłam Bartkowi, bratu Eli, w zdobywaniu przestrzeni niebieskich. Tzn on latał na paralotni, a ja z Elą stanowiłyśmy jego asekurację. Jako że nie miał zapasowego spadochronu na wypadek awarii, naszym zadaniem było wdrapywać się razem z nim na szczyt i obserwować, gdzie leci. Jeżeli by spadł, miałyśmy dzownić po ratunek, a jeżeli wyłądowałby gdzieś daleko od samochodu, miałyśmy szybko zejść z góry, wziąć auto i go odnaleść. Każdy lot na szczęście się udał i bezpiecznie zakończył, a ja przy okazji miałam fajną wycieczkę na Połoninę Caryńską.



To już na szczycie.



A tu jeszcze jedna diaporama. Znowu Mati w rzecze, na jego brzuchu paralotnia, na kaloszu tata Bartek szybujący nad rozległym stokiem w miejscowości, której nazwy nie pamiętam, ale znajduje się tam szkoła latania szybowcami. Na horyzoncie drzewa utopione w Sanie.




Czeszki :)

Link 07.01.2008 :: 23:28 Komentuj (18)

A teraz bardziej przyziemny temat: buty... Mój dom jest pełen czeszek. W różnym stanie i różnej formie- te inne to efekt moich "przetworów". 3 pary są moje, 3 mojej mamy. Nie ma jeszcze czwartej pary moich, też przetworzonych(może miałam je na sobie..?) No, czeszek nigdy dość! :D




Open House

Link 09.01.2008 :: 21:40 Komentuj (9)

Jakiś czas temu byłam na wernisażu wystawy Open House w Zamku Ujazdowskim zwanym CSW(dziękuję Panie Cygaro za informację!). Dzisiaj w ramach zajęć odwiedziłam tę wystawę po raz drugi. Jako że mało tego typu wystaw gości w Warszawie, chyba warto o niej wspomnieć.

Ideą tego projektu jest pokazanie domów przyszłości, możliwych do wykonania już za 20 lat(!!!), przy zastosowaniu inteligentnych materiałów. Powstały 44 projekty z całego świata(Polska oczywiście nie została zaproszona...). Tu 3 przykłady, które wydały mi się najciekawsze:

Seoul Commune 2026 to system mieszkań w Seulu dla tzw singli oraz przestrzenie do spędzania czasu(wspólna zabawa singli?). Mieszkanka w tym "plastrze miodu" ograniczają się do minimum- sypialni i łazienki. Budowla ta ma stanowić płynne przejście pomiędzy przyrodą a tym światem który widać z tyłu...




Dunehouse pomyślany jest dla północnoamerykańskiej pustyni. Jego forma jest wynikiem skojarzenia z organizmami tamtego środowiska- jaszczurkami, kaktusami itd. Dunehouse ma integrować mieszkańców z pustynią Nevady.




The Jellyfish House to budynek zaprojektowany dla San Fransico. Zbudowany jest z bardzo dziwnych materiałów chłonących skażoną wodę i i filtrujących ją, zmieniających się (kolor, przezroczystość) w zależności od pory roku, pogody itd.




Podoba mi się, że te projekty zakładają ponowne przybliżenie człowieka do natury, mimo tak super nowoczesnych technologii i że stanowią alternatywę dla tych okropnych betonowych i szklanych kostek, których pełno wszędzie... Ale nie wiem, czy odważyłabym się w czymś takim zamieszkać :)


Metalowe rzeźby z ul.Kasprzaka

Link 11.01.2008 :: 11:50 Komentuj (7)

Jako że w aktualnym numerze "Notesu na 6 tygodni" (nr 38) w rozmowie z Jarosławem Kozakiewiczem ukazał się mój projekt dotyczący rewitalizacji metalowych rzeźb z ul. Kasprzaka, oprócz pochwalenia się tym, wypada napisać o samych rzeźbach coś więcej.

W 1968 roku odbyło się w Warszawie I Biennale Rzeźby w Metalu pod patronatem Zakładów Radiowych, które dostarczyły artystom złom, z którego mieli oni stworzyć coś fajnego. Powstało 60 rzeźb. Ustawiono je na pasie zieleni wzdłuż ul. Kasprzaka, a ciąg ten zajmował blisko 3km. Wtedy budzące zachwyt, dziś kompletnie zapomniane, nie widoczne wśród billboardów, nowych budynków, przytłoczone przez wiadukt. Są w tragicznym stanie, rozpadają się, rdzewieją, niektóre zostały skradzione prawdopodobnie na złom.


Niedawno okazało się, że powstał plan poprowadzenia linii tramwajowej wzdłuż ul. Kasprzaka. Nagle narosło zainteresowanie rzeźbami. Zaczęto o nich pisać w prasie, był też reportarz w telewizji. Przez tyle lat o nich milczano, nie pamiętano, nagle podniósł się krzyk, że to przecież dziedzictwo kultury, że trzeba zadbać. Dobrze, że miasto wreszcie przypomniało sobie o nich i może w końcu jakoś odnowi, podda konserwacji. Pytanie tylko, czy powinny pozostać tam, gdzie teraz stoją. Wiele głosów jest za tym, by nie naruszać ich miejsca. Zostały pomyślane dla tego konkretnego pasa zieleni, do oglądania ich z samochodów. Od tamtej pory jednak wile uległo zmianie- otoczenie, ale także tryb życia ludzi. Samochody są szybsze, a ludzie bardziej skupieni na sobie i mało który kierowca zwraca uwagę na te rzeźby. Co z nimi zrobić? Według mnie samo odnowienie ich nie wystarczy. Nie staną się nagle z tego powodu wielką atrakcją i nie przyciągną ludzi. Panie burmistrzu, więcej życia!


Ze światełkiem do nieba

Link 13.01.2008 :: 22:09 Komentuj (0)

Dzisiaj Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Miałam zamiar, tak jak przez ostatnie 2 lata, spędzić ten wieczór pod PKiN, wśród kolorowych świateł, dzikich tłumów i głośnej muzyki. Chciałam być trochę przed godz. 20, by spokojnie zdążyć na Światełko do nieba, ale jak się tego spodziewałam, nie udało się. Czekałam na tramwaj 10 minut, a gdy byłam już na wysokości Pałacu Kultury, na niebie pojawiły się fajerwerki. Zawiedziona patrzyłam przez okno, tramwaj jednak dotarł do przystanku. Szybko wysiadłam, przebiegłam podziemia, dotarłam na placyk przed metrem, rozstawiłam statyw i zdążyłam nawet zrobić 1 zdjęcie! :D I to już nie ważne, czy ono wyjdzie czy nie- zdążyłam! To mi całkowicie poprawiło humor. Chwilę potem Kobranocka zaczęła swój występ piosenką "Kocham Cię jak Irlandię" :). Przy dźwiękach tego utworu wspomogłam finansowo WOŚP, za co mój statyw dostał serduszko na jedną z 3 nóg. Później sfotografowałam też tańczących Indian (konkurencyjna impreza...).

Podczas tego wieczoru towarzyszyła mi pewna różowa ryba... Najpierw spotkałam ją na koncercie, potem na przystanku, nawet jechała ze mną tramwajem. Niestety wypłynęła z niego dość szybko, a nie, jak oczekiwałam, ze mną na Placu Narutowicza.




Link 14.01.2008 :: 20:51 Komentuj (20)

Warszawa to właściwie ciekawe miasto. Charakteryzuje się niezwykłym eklektyzmem. Wielkie, nowoczesne, zazawyczaj niezbyt ładne, szklane domy sąsiadują ze starą, sypiącą się już architekturą. Wieżowce wtykane są w każdą najmniejszą wolną przestrzeń, a potem stoją puste z transparentem "lokale do wynajęcia". Najgorszym przykładem są zdecydowanie Złote Tarasy, bez sensu przylepione do Dworca Centralnego, tworzące jeszcze większy ścisk. Nie wspominając już o tym, że są poprostu brzydkie. Dobrze przynajmniej, że nie są zbyt wysokie i nie z każdego miejsca w Warszawie je widać... To przykre, że największe miasto w Polsce, a zarazem stolica, nie ma porządnego planu urbanizacyjnego. Zamieszczam na pocieszenie zdjęcie jednego z lepszych, nowoczesnych budynków Warszawy, znajdującego się przy Rondzie ONZ.




A teraz zagadka: Co to za ruiny?




Tak! Brawo dla tych, co zgadli. Ci, co nie zgadli, będą mieć jeszcze szanse w przyszłości. To stara gazownia na Woli przy ul. Prądzyńskiego, do której nawet udało mi się wejść. Od wielu lat stoi pusta, a można by ją przecież dobrze zagospodarować- zrobić teatr, czy galerie (byleby nie supermarket...). To w końcu niezwykły i bardzo atrakcyjny budynek nie tylko w skali naszego miasta. Dobrze przynajmniej, że jest pod opieką konserwatora!


"Bezsenne noce, zatrzymany czas"

Link 17.01.2008 :: 15:33 Komentuj (0)

Tym wpisem rozpoczynam serię nocą. Żeby jakoś nawiązać do wpisu na temat Warszawy- czy jest ładna czy nie oraz kto co w niej lubi/nie lubi, pojawią się tu dedykacje:

1. Dla tych, którzy lubią kościoły, a nie lubią Pałacu Kultury:




2. Dla tych, którzy lubią Pałac Kultury, a nie lubią kościłów (on tak naprawdę nie spłonął- bez obaw):




3. Dla jednych i drugich- to da sie pogodzić!




AD.1
Jak powstał efekt na dole zdjęcia: podczas fotografowania rozmawiałam przez telefon z koleżanką, która mnie ostrzegła, że następnego dnia ma być bomba w metrze- z wrażenia przekręciłam aparat na statywie o 90 stopni.

Ad.2 To zdjęcie z pokazu sztucznych ogni na Światełku Do Nieba- wtedy, gdy się spóźniłam :)


Link 18.01.2008 :: 18:39 Komentuj (2)

Co robicie w nocy? Od pewnego czasu dostrzegam coraz więcej możliwości. Oczywiście nie mówię tu o spaniu i nie liczę renderowania, wykańczania projektów czy nauki do egzaminów. Mam na myśli raczej puszczanie baniek mydlanych z balkonu o 3 w nocy. Ostatnio jednak jest na to za zimno :) Ale można ciepło sie ubrać i wybrać się na nocne fotografowanie. Podczas ZOOMowego pobytu w Kazimierzu pozowali mi Klara, Agnieszka, Sebastian i Maciek





Druga tegoroczna wizyta w tym miejscu odbyła się miesiąc później. Potaglitowe spotkanie także przyniosło owoce w postaci nocnych zdjęć. Tym razem w towarzystwie Pana Cygaro, któremu również udało się co nieco sfotografować(można zobaczyć tutaj). A to moje:






Link 19.01.2008 :: 17:22 Komentuj (6)

Niedawno Klara przysłała mi link do bardzo ciekawego wpisu na blogu Autofocus. Jest to tłumaczenie z artykułu Michaela Johnstona i dotyczy publikowania zdjęć w intrenecie. Co by było, gdyby najwięksi fotograficy prezentowali swe prace na forach? Naprawdę warto przeczytać!! (tutaj). Istnieje wiele serwisów internetowych, służących do przedstawiania swoich fotografii. Wydaje się to dość fajne i proste. Wstawiam zdjęcia, a inni użytkownicy portalu piszą, co o nich myślą. Coś jak szybka korekta. Wiadomo, które zdjęcia się podobają, a które nie. Problem polega na tym, że większość tych "nauczycieli" to amatorzy, bez doświadczenia. Czy warto więc poddawać swoje prace krytyce ludzi niekompetentnych? Z drugiej strony, jak inaczej publikować swoje prace? Teraz bez internetu trudno je wypromować. Można stworzyć własną stronę, ale w ten sposób dużo mniej osób nas znajdzie (chyba że jest się już znanym). Ja też mam taką galerię internetową (tutaj i w linkach po prawej). Po przeczytaniu wspomnianego artykułu nabrałam jednak dużego dystansu do wszystkiego, co tam się dzieje. Często pojawiają się komantarze, z którymi zupełnie się nie zgadzam. Ktoś napisał mi np. "człowiek jest zbyt daleko myślami...", podczas gdy to właśnie chciałam pokazać.



A to zdjęcie zostało "ukryte" dla innych użytkowników za brak walorów artystycznych:



Przy tym zdjęciu, opatrzonym przeze mnie opisem "Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz... Pogorzelisko.", otrzymałam również taką opinię: "Niestety, ale nieostre, pełno szumów, wyblakłe, ogólnie słabe technicznie."



Przy każdym negatywnym komentarzu zastanawiam się jeszcze raz nad zdjęciem. Czasem po ponownej analizie zauważam, że faktycznie te osoby mają rację. Tu jednak sie nie zgadzam. Pamiętajcie, jeśli publikujecie swoje prace w portalach typu Digart, traktujcie z dystansem wszelkie uwagi- zarówno te pozytywne, jak i negatywne!


"Baza przepływów"

Link 20.01.2008 :: 19:22 Komentuj (3)

Niedawno poruszyłam problem metalowych rzeźb z Woli. Wspomniałam wtedy, że w pewnej gazecie ukazał się mój projekt z nimi związany (a właściwie z jedną z nich). Rzeźba którą się zajęłam to dzieło Józefa Markiewicza "Baza".

Mój projekt polega na jej przeniesieniu do tzw. "dołka" przy Metrze Centrum i przekształceniu jej trójwymiarowej przestrzeni w dwuwymiarową. Dzięki temu przechodnie poruszający sie po czerwonych kwadratach stają się bezpośrednimi uczestnikami i twórcami "Bazy przepływów". Projekt zapewne nie zostane zrealizowany, bo burmistrz Woli nie zgodził się na przeniesienie rzeźb poza jego dzielnicę, a kilka osób uważa, że zostały one wykonane z myślą o tym konkretnie miejscu, do oglądania z samochodu i byłoby to wbrew zamiarom twórców. Projekt jednak pozostaje projektem, a w ramach szkolnego zadania można zrobić z nimi wszystko :)




Rozjaśniajmy szarość dnia!

Link 22.01.2008 :: 17:32 Komentuj (6)

Nie lubię tego smutku w autobusach i na ulicach. Jest ciężki, przytłaczający. Ponurzy ludzie przerzucają ten stan na innych. Niestety bywa, że sama się na tym łapię. A w końcu motto Warszawskiego Frontu Abstrakcyjnego (które stało się też moim) brzmi: "Rozjaśniajmy szarość dnia!". Na szczęście bardzo drobne sytuacje potrafią wyciągnąć mnie z tej szarości-nijakości. Jadąc dziś na uczelnię, niewyspana, z ponurą miną patrzyłam przez okno. Naprzeciw mnie usiadł chłopak. Co jakiś czas na mnie zerkał i w pewnym momencie narysował palcem na zaparowanej szybie uśmiech :) Fajnie, że są ludzie, których stać na taki drobny gest!





Urząd Miasta radzi!

Link 24.01.2008 :: 17:12 Komentuj (11)

Dzisiaj kilka cennych rad od Urzędu Miasta w Mińsku Mazowieckim. Co zrobić, żeby Twoje dokumenty służyły Ci przez wiele lat? To proste! Nie jedz jajek smażonych!




Drukowanie 3D

Link 25.01.2008 :: 23:15 Komentuj (23)

Studiowanie na Wzornictwie Przemysłowym jest czymś naprawdę dziwnym. Dzisiaj sobie to uświadomiłam. Strasznie mnie rozśmieszyło połączenie pewnych dwóch skrajności. U nas prawie do każdego projektu trzeba wykonać model imitacyjny lub prototyp. Jak to się odbywa? Przygotowujemy komputerowy model 3D, dajemy pewnemu panu plik, a on na kupionej w tym roku supernowoczesnej, kosmicznej drukarce 3D (za blisko 100 tys. zł) drukuje nam przestrzenny model, gotowy obiekt. Płacimy za taki wydruk dużo pieniędzy, z tego co wiem narazie najdroższy z nich był za 350 zł. Nadal jeszcze jest to spory luksus, a wiele osób wciąż nie umie sobie wyobrazić, jak taki wydruk jest w ogóle możliwy. Tego samego dnia idziemy do Artplexu na Dobrej i znajdujemy potrzebne nam materiały(ścinki plexi, styroduru itd.) w śmietniku... :) Z nich robimy modele imitacyjne do innego projektu. To zderzenie jest niesamowite!

A to mój pierwszy w życiu wydruk 3d!!!!
To są opakowania na takie moje drobne ulubione rzeczy niby przynoszące szczęście. Odpowiedź na temat "Gadżet lub biżuteria na drukarkę 3D", coś jednostkowego, osobistego. Teraz dopieszczam te pojemniczki papierem ściernym i będą super!




Zastanawiałyśmy się dziś z Elą, kiedy powstaną urządzenia do zapisywania i przesyłania zapachów. Ela wymyśliła kino, gdzie obrazom towarzyszą zapachy. Wtedy dopiero "Pachnidło" byłoby ekstra!


Stadion Narodowy

Link 30.01.2008 :: 19:26 Komentuj (0)

Ten kilkudniowy zastój na blogu to skutek sesji i niesamowitej ilości pracy. Jestem jednak już spowrotem! Dziś odbył sie przegląd semestralny projektów i najgorsze już za mną.

W dzisiejszej Gazecie Wyborczej przeczytałam, że architekci skończyli już pracę nad koncepcyjnym projektem Stadionu Narodowego i w piątek zostanie on upubliczniony. To bardzo fajnie, w końcu do 2012 roku wcale nie zostało tak dużo czasu... Nadal jednak mam wątpliwości co do miejsca, w którym ma powstać. Niby dobrze, bo blisko Centrum, bo uatrakcyjni prawobrzeżną Warszawę, ale jakoś mimo wszystko trochę mi szkoda Stadionu Dziesięciolecia. Wiem, wygląda strasznie, ale jest jakimś takim symbolem tych czasów, tych, które już odchodzą. A może już odeszły? Są pewnego rodzaju ikoną. Lubiłam tam chodzić, to było naprawdę niezwykłe zjawisko, choć napewno oszpecające miasto. Z tego co wiem, Stadion Narodowy ma powstać obok, ale tak czy siak zapewne Stadion X-lecia zostanie rozebrany.
Podobał mi się pomysł stworzenia dzielnicy sportowej na Służecu, o którym przez jakiś czas była mowa (wadą była odległość od Centrum). Ale cóż, sprawa jest przesądzona i nowy sportowy obiekt powstanie na Pradze. Pytanie tylko, czy Warszawa zdąży zbudować nowy Stadion Narodowy do Mistrzostw Euro 2012? Według planów, budowa ma zakończyć się w maju 2011 roku. Narazie Stadion Dziesięciolecia nie został tknięty i wygląda tak (zdjęcia zeszłoroczne, ale wciąż aktualne...):










Sasnal i Ślesińska

Link 31.01.2008 :: 20:12 Komentuj (7)

Wybrałam się dziś do Zachęty, pełna oczekiwań związanych z wystawą Wilhelma Sasnala. Jak sie okazało, w takich sprawa nie ma się co nastawiać. Jak dla mnie, to wystawa jest totalnym niewypałem. Artysta tak zdolny, posiadający naprawdę niezwykły warsztat, mający w swym dorobku świetne obrazy, tu pokazał się z nie najlepszej strony. Wystawa wygląda tak, jakby pokazane zostały prace, które mu zostały, których nikt nie kupił lub jakby wydawało mu się, że może już nic nie robić, bo nazwisko już wszystko załatwia. Było zaledwie kilka prac, które naprawdę mi się podobały. Większość jednak kompletnie nie zrobiła na mnie wrażenia. Pokaże tu jedynie te, które rzeczywiście mi przypadły do gustu. Żałuje, że nie zaprezentowano więcej dobrych dzieł Sasnala.








Sąsiadką Sasnala w Zachęcie okazała się Alina Ślesińska. Głównym tematem jej rozważań i dzieł była architektura przyszłości. (Jakoś ten temat ostatnio za mną chodzi ---> domy przyszłości- Open House). Bardzo podobały mi się wypowiedzi tej rzeźbiarki:

"Dlaczego domy mają być zawsze pudełkami? Rzeźbiarz powinien nadać im bardziej zindywidualizowane kształty, wpływać na wizje miast. Współczesną rzeźbę wyobrażam sobie jako sztukę użytkową. Funkcjonalną rzeźba może być architektura."

"Pociąga mnie wizja miasta, w której cała przestrzeń będzie rzeźbiarsko zakomponowana, jakiegoś podróżującego miasta, przenoszącego sie z miejsca na miejsce przy pomocy poduszkowców, co dałoby wiele nieoczekiwanych możliwości".

Czy to nie piękne wizje? :) A to wizja kościoła przyszłości:





MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl