photo 1-1.jpg

Stare Miasto trochę inne

Link 01.01.2009 :: 22:46 Komentuj (9)

Ostatnio dzieje się wokół dużo niefajnych rzeczy, ale nie można siedzieć cały czas w akademiku myśląc, że a nuż mi się coś stanie jak wyjdę. A skoro Prakseda jest tu na tak krótko, musi coś zobaczyć. Co prawda mam świetny widok z okna, ale to nie wystarczy... Wybrałyśmy się więc na Stare Miasto. I zauważyłam kilka różnic od czasu mojej ostatniej wizyty tam: jest dużo mniej turystów i dużo więcej policji i wojska. Więc dla spokoju chodziłyśmy za takimi fajnymi panami:




Taka dobra strona tej całej sytuacji, że do Ściany Płaczu można było się bez problemu dostać (bo część dla kobiet jest dużo mniejsza niż dla mężczyzn i zawsze się długo czeka na jakąś minimalną wolną przestrzeń).
A ci dwaj to się chyba na coś naradzali.




Po powrocie dowiedziałam się, że dziś został usunięty Nizar Rayyan - jeden z najważniejszych przywódców Hamasu. Pewnie znowu Arabowie na Starym Mieście i nie tylko będą szaleć. Ci pod moim oknem na razie są cicho.

A tu jeszcze kilka zdjęć z naszej niedzielnej wycieczki do Mea Shearim. Tak żeby odetchnąć od spraw związanych z Gazą.




Podglądałyśmy małych chłopców...










Sto lat, sto lat!

Link 03.01.2009 :: 15:22 Komentuj (30)

Dzisiaj są pierwsze urodziny mojego bloga hellmannsowo-majonezowego! W związku z tym przyszedł czas na pewne podsumowanie. Generalnie - jest fajnie. :)

W sumie mój blog został odwiedzony 32803 razy. Do tego wyniku bardzo przyczynił się blog Pana Cygaro (13.55 %), za co dziękuję bardzo!

Dużo ludzi trafia do mnie też przez Google. W ostatnim czasie najczęściej pojawia się fraza hellmanns w Jerozolimie. Wielokrotnie też zostałam odwiedzona dzięki:
- znalazła raz pewna pani aparat do bani i różne tego przekształcenia
- tato drogi mamo złota
- jak zbudować wiatrak ogrodowy
- co zrobić żeby zieleń w mieście zajmowała więcej miejsca


Wielu internautów trafiło do mnie szukając odpowiedzi na pewne męczące ich pytania. Więc może odpowiem na kilka z nich:
- czy samemu można chodzić po jerozolimie
Można, ja chodzę, ale trzeba uważać...
- czy młody strażak może jeździć na pożary
No nawet musi, bo jak nie pojedzie, to się wszystko spali!
- czy można dymić sąsiadom
Nie można!
- czy można naświetlać pająka diodami
Nie można!
- czy amerykanie sami dokonali zamachu 11 września
Nie mam pojęcia...
- czym podkleić podeszwę
Butaprenem.
- co zrobić gdy sie znajdzie niewypał
Dzwonić po policję i sapera.
- co to za piosenka raz pewna pani kupiła aparat do bani???????
Czesław Śpiewa "Maszynka do świerkania"
- co przywieźć z Izraela
Humus, zatar i oliwki.
- 27 lat i kawaler dużo to czy mało
Jeszcze spoko, nie ma co panikować.

I jeszcze jakie mnie frazy zaskoczyły:
- stare babunie nago
- gdy piję piwo puchną mi nogi
- arabskie śmieszne groby zdjecia
(nie ma się co śmiać z arabskich grobów, bo można za to źle skończyć...)

To tyle z podsumowań. Mam nadzieję, że kolejny rok będzie dobry dla bloga. Nie mogę wstawić zdjęcia bloga, ale za to niech będzie zdjęcie autorki.




Juhu!

Link 08.01.2009 :: 17:51 Komentuj (26)

Rozmawiałam dzisiaj z kolegą z roku Borysem, który właśnie wrócił z wojska, bo był w tej grupie powołanej nagle. Wyszedł spod prysznica, szykował się na jakąś imprezę, a tu telefon, że za 5 godzin ma być na miejscu. Sylwestra spędził w czołgu. Uspokoił mnie, że David, też kolega z roku, raczej nie jest w tej ekipie, która weszła do Gazy, a wśród rezerwistów. Bo Ci, co walczą teraz w Gazie, byli przygotowywani do tego ponad rok. Na pustyni została zbudowana makieta Gazy i tam przez rok były szkolenia.
Dowiedziałam się również od Borysa, że około 80 ofiar cywilnych po stronie palestyńskiej wzięło się z czegoś takiego:
Zawsze na 15 minut przed atakiem na cywilne budynki wojsko izraelskie dzwoni do mieszkańców i uprzedza, co ma nastąpić i prosi, by się ewakuować, by ofiar było jak najmniej. I bywa, że ludzie z Hamasu nie pozwalają tym mieszkańcom uciec, a wręcz pilnują z karabinami, by tamci się nie ruszyli. Bo im więcej tam ofiar cywilnych, tym bardziej świat będzie płakał nad Gazą. Mi też jest szkoda tych cywilów, że tak ich właśni bracia traktują.


A tak z lepszych wieści:
Zostaję w Izraelu do lipca!!!!! :D
Nie pisałam wcześniej o tym, że byłam w trakcie załatwiania przedłużenia wymiany, bo nie wiedziałam, czy to wypali. Dziś zawołała mnie Galit, uwielbiana przez wszystkich studentów sekretarka:
- Helena, zaczekaj! Zostajesz! :)
Ale skakałam! :)
Mój wydział w Polsce przysłał zgodę i tutejszy dziekan ją podpisał.
Więc jeszcze przez kilka kolejnych miesięcy będę mogła patrzeć z mojego okna na takie wschody słońca (nota bene zdjęcie zrobiłam w dniu mojej wycieczki pod granicę z Gazą):




No a na cały luty, między semestrami, wrócę do Polski.
Ale świetnie!


iGruszka

Link 13.01.2009 :: 19:04 Komentuj (11)

Coś nowego owocowego przybyło mojemu laptopu :)



Ta gruszka to w ramach zajęć Including VAT (ale pomysł wspólny z Amitaiem i Rafaelem), na których zrobiłam między innymi stojaczki na szczotkę do zębów. Zamierzam zrobić jeszcze ze 2 inne rodzaje tych naklejek - inne owoce lub warzywa. Albo kurczaka. Jeszcze nie wiem.
Na początku następnego semestru ma być wielka sprzedaż tych naszych rzeczy z zajęć (każdy sprzedaje 1 projekt) i myślałam, żeby właśnie takie naklejki wystawić. Ale chyba jednak będę jeszcze w Polsce w tym czasie.

W ciągu najbliższych dni pojawi się jakiś nowy współlokator lub współlokatorka na miejsce Szukiego. Ale nie bardzo się cieszę... Trochę się boję, że przyjdzie jakaś nowa niesprzątająca po sobie osoba. Ech...
A z tym pokojem Szukiego to mieliśmy niezłe przygody... Bo zanim on się wyprowadził, dorobiliśmy klucz do tego pokoju, by mieć jeszcze jedno rezerwowe pomieszczenie. Mieszkała tam Prakseda. Pewnego razu zadzwonił do mnie Guy, że przyszli panowie posprzątać ten pokój i ku ich zdumieniu okazało się, że są tam czyjeś (Praksedy) rzeczy. Panowie się zdenerwowali. Powiedzieli, że co to ma znaczyć i czy ktoś tam mieszka. I że to wszystko ma zniknąć do następnego dnia rano. Gdy wróciłyśmy z Prax do domu i chciałyśmy przenieść jej rzeczy do mnie, okazało się, że klucz nie pasuje... Że obsługa zmieniła zamek w drzwiach tego pokoju. Było trochę paniki, jak wydostać rzeczy. Ja też się zastanawiałam, czy nie wylecę stąd przez to. Ale mądrzy moi koledzy wymyślili, że ochrona ma klucze i na pewno nam otworzy, bo takie sytuacje już miały miejsce. I wszystko skończyło się dobrze, a o zapowiedziane 50 szekli za wezwanie ochrony na razie nikt się nie upominał :)


Środa

Link 18.01.2009 :: 00:57 Komentuj (9)

Dzisiaj trochę spóźniony wpis, bo o środzie, ale tak jakoś wyszło.
W środy mam zajęcia z Felixem - najpierw ilustrację, a potem szkic. Na kursie ilustracji zostałam mianowana klasowym fotografem. Bardzo mi to odpowiada, bo te zajęcia nie należą do moich ulubionych i jakoś specjalnie dobrze mi ilustrowanie wierszy nie idzie. Fotografowanie jest więc najlepszym rozwiązaniem i zajęcia stały się od razu fajniejsze.

To Felix i omawianie ilustracji:




A to mój szalony kwiatek, który dostałam od Praxedy. Robił furorę!




I wzbudzał emocje ;)




W trakcie lekcji pojawił się pan, który przeprowadzał ankiety na temat zajęć. Lubię bardzo Felixa, a nie lubię tego kursu. Nie chciałam pisać nic niefajnego w tej ankiecie, a kłamać to też bez sensu, więc zachowałyśmy się z Adą jak w podstawówce - schowałyśmy się w kiblu... ;)




Tego dnia były urodziny Felixa, więc zajęcia ze szkicu (które dla odmiany bardzo lubię) mieliśmy nietypowe... O godzinie 22, w pubie Uganda, temat szkiców: "Night life".



To była taka super lekcja! Powinniśmy częściej takie mieć :) Bardzo integrujące zajęcia ;)

W środę też pojawiła się nowa współlokatorka...
Obstawialiśmy wcześniej, kto się wprowadzi i kogo byśmy chcieli. Miałam nadzieję, że będzie to jakiś przystojny chłopak. Opcja, której obawiałam się najbardziej, to dziewczyna z Ameryki. Jakoś te, które tu spotykam, nie są za fajne, a 2 które znam są bulimiczkami, więc jakoś taki stereotyp niedobry się wytworzył... No i w środę rano przyszła właśnie Amerykanka...
Ale wydaje się fajna i nie jest na szczęście bulimiczką...
Spróbuję namówić Moly na sesję z pomelo. Niech tradycji stanie się zadość...


Le chaim!

Link 21.01.2009 :: 21:31 Komentuj (11)

Wczoraj wieczorem, jakoś po 23, rozległ się dzwonek do drzwi.
Otwieram, a tam rabin... Z Chabadu. Mówi, że się nazywa Yossi i że jest jakieś święto. I czy w związku z tym wypijemy z nim le chaim. No to wypiłyśmy.




Jak to nie wiadomo, z której strony człowieka zaskoczą we wtorek wieczorem na 7 piętrze akademika...


Colours and silver dust

Link 24.01.2009 :: 15:07 Komentuj (6)

Ostatnio z powodu szkoły i pogody średnio zachęcającej do wyjścia mało spaceruję po Jerozolimie, nie mówiąc już o wypadach gdzieś poza. Mam nadzieję, że przyszły semestr będzie pod tym względem lepszy, szczególnie że cały kwiecień będzie wolny z powodu Pesach.
Ostatnich kilka dni przyniosło rozwiązanie różnych problemów i niepokojów. M.in. kolega z roku David wrócił z Gazy cało i zdrowo. Myślałam, że oszczędzą go i będzie jedynie jako rezerwista, ale jednak był wewnątrz Gazy przez półtora tygodnia. Jego dom w Sderot też na szczęście pozostał w jednym kawałku.
Poza tym kilkudniowe kłótnie ze współlokatorką ustały. Chodziło o sprzątanie, a raczej niesprzątanie. Obraziła się na mnie jak jej powiedziałam, że mogłaby czasem posprzątać i że to nie fair że tylko Guy i ja dbamy o porządek. No i potem 2 dni się do mnie nie odzywała, a raz jej się zebrało nawet na agresję. Zupełnie nie wiem, czemu się obraziła, w końcu to nie moja wina, że ona nie sprząta...
Ale od tamtej pory jakoś zlew zawsze jest czysty, każdy zmywa zaraz po zjedzeniu, Amitai właśnie myje podłogę. Opłacało się pokłócić :)

To, że nie podbijam ostatnio Jerozolimy oczywiście nie znaczy, że nie robię zdjęć! Zeszły tydzień przyniósł sesję o nazwie "Colours and silver dust" ;)




Nie do końca rozumiem ten rodzaj sztuki, kiedy maluje się kilkumetrowe płótno na różowo, ale jako tło sprawdza się to świetnie!










To z kursu ilustracji (Eva):




Touch your soul. Nie pozowane, przyłapane. Yoav powiedział, że może zrobi ilustrację na podstawie tego zdjęcia :D




To Felix i Lena, ale oni się tak na prawdę nie całowali, tylko cień tak wygląda. Żeby nie było, że jakieś nieodpowiednie rzeczy się dzieją na zajęciach...




Broken dishes - second life

Link 29.01.2009 :: 00:25 Komentuj (16)

Przez ostatnich kilka dni ciężko pracowałam w związku z końcem semestru (choć w porównaniu z sesją na WWP to i tak nic - wspieram duchowo tych w ojczyźnie!). W poniedziałek spędziłam w szkole 12 godzin (10-22) i nic przez ten czas nie jadłam, tylko 3 kanapki o 9:30 rano. Jutro prezentacja projektu i bardzo, ale to bardzo się boję. Moi koledzy powiedzieli mi, że to już paranoja. No ale to nie tak łatwo wystąpić przed wszystkimi profesorami z wydziału, z których połowy się nie zna i zaprezentować projekt w nieswoim języku...
Mój projekt na szczęście nie wymagał tak dużo pracy jak projekty moich kolegów, nie mniej jednak wszystkim stres i zmęczenie podziałał na muzykalność i jakoś tak wszyscy chodzą i śpiewają, pokrzykują i wydają dziwne odgłosy. Tak dla rozładowania napięcia... W przyszłym tygodniu jeszcze prezentacja z Flasha, ale tego akurat się nie boję wcale. Za to jutro proszę trzymać kciuki! Bo mam wrażenie, że się na prawdę przekręcę...

A zaprezentować mam wspomniany już kiedyś wcześniej projekt o potłuczonych naczyniach. Temat brzmiał "More than 2..." czyli komplet rzeczy, więc ja zrobiłam 8... To są naczynia na izraelskie jedzenie. I jedno jest na wykałaczki, bo oni tu ciągle dłubią nimi w zębach.
Projekt ten łączy także 2 różne style jedzenia - bliskowschodni, gdzie je się za pomocą rąk, oraz europejski, bardziej uporządkowany, w którym zawsze używa się naczyń i sztućców.




Kilka wersji pita holderów:










Naczynie na Bamba, czyli najpopularniejsze tu chrupki. Izraelczycy myślą, że tylko oni takie mają i że jak się je Bamba, to się jest już prawdziwym Izraelczykiem.




Naczynie na humus:




I na falafle:




Tak wygląda cały zestaw:




wpływ szablonów na sny...

Link 31.01.2009 :: 23:24 Komentuj (13)

Byłyśmy dziś z Adą na Starym Mieście, dobrze sobie czasem zrobić porządny spacer. Zawsze najciekawiej jest w arabskiej części. Za każdym razem zachwycają mnie takie kolorowe domy. Ponoć jest to znak, że w takim domu mieszka człowiek, który odbył pielgrzymkę do Mekki (dzięki Macięty za sprostowanie!). Można byłoby i w Polsce przyjąć taki zwyczaj. Kto dowędrował do Częstochowy, maluje sobie dom. Z tym że jak pielgrzymi zaczną umieszczać na domach szablony z naszymi pięknymi kościołami, to ja nie wiem czy to będzie tak dobrze wyglądać...










A jak już jesteśmy przy szablonach, to takie coś ostatnio znalazłam...




Potem w nocy śniło mi się, że jestem w Mea Shearim, które jest na wzgórzu. Ze wzgórza widać było w dole Gazę (ale tak jak z samolotu). Co chwila jakieś dziwne latające obiekty wojskowe pojawiały się na niebie, czasem kilka metrów nad ziemią. Takie typu czołgu, ale to były samoloty. W pewnym momencie pojawił się zeppelin, który, trafiony rakietą z Gazy, palił się i spadał. Motyw zeppelinu wziął się zapewne stąd, że w czasie ataku na Gazę właśnie nas w niego wyposażono. Unosił się nad wschodnią Jerozolimą i obserwował, czy nic złego się nie dzieje.




No i w tym śnie zeppelin spłonął. A po chwili pojawił się na niebie żołnierz, który się katapultował z tego zeppelinu i zaczął spadać tam na dół, do Gazy. Nie miał nóg, istniał tylko od pasa w górę. Krzyczał z bólu, a minę miał tak przerażoną i wzrok obłąkany, że chyba bardziej się nie da. I w momencie, gdy przelatywał obok mnie, spojrzał na mnie i strzelił sobie w głowę...

Nie rozumiem, dlaczego teraz mi się coś takiego przyśniło, jak ta wojna się póki co skończyła...
Póki co, bo "if you tolerate this, then your children will be next"...





MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl