photo 1-1.jpg

Link 06.10.2010 :: 17:47 Komentuj (6)

Zrobiłam sobie wakacje pomiędzy zakończeniem studiów licencjackich a rozpoczęciem magisterskich, ale to była bardzo krótka przerwa - weekend pod hasłem Hela na Helu.

Hela w Helmixie w Helu na Helu.




Bardzo chciałam zobaczyć foki. Na dziko to dość trudne, choć się da, ale raczej wiosną, dlatego szarpnęliśmy się na wizytę w fokarium - 2zł za wejście.




Foka Ula była chora i jej opiekun musiał jej wkropiać lekarstwo do oczu. Ona nie za bardzo chciała, ale była łakoma i pan ją przekonywał tak:
"Ula.., no chodź tu, zobacz jaki pyszny śledzik! Prosto z morza! No zobacz. No pięknie!"
Ula przypływała, ale często 3 razy szybciej odpływała, gdy lekarstwo się zbliżało. Ale koniec końców krople zostały podane, Ula dostała dużo śledzi i wszyscy byli zadowoleni. Ja też.




Foki są śmieszne, bo umieją stać na 2 nogach.




Skakałam po wodzie na samym końcu Półwyspu Helskiego, czyli dalej już się nie da.




A Paweł biegał po chaszczach. Zdobywca - odkrywca ze swoim łupem.




Sieci są super.




Nie lubię reklam, ale ta w postaci muralu była wspaniała.




Beton kontra motyl. Ja wiem, że natura i tak wygra, choćby zabetonować wszystko.




Morze po sezonie nie ma sobie równych.




A jutro pierwsze zajęcia, choć jeszcze nie ochłonęłam po obronie i egzaminie...
Ale na chwilę oderwaliśmy się od rzeczywistości.




Lotto

Link 14.10.2010 :: 16:31 Komentuj (7)

Ostatnia wizyta w Spalonym Domu przyniosła nowe odkrycia. Właściciel tej części domu obsesyjnie grał w toto lotka. Znalazłam zeszyt i kalendarz, w których po kilka stron było zapisanych wynikami losowania i numerami, które obstawiał. W kalendarzu są nawet daty co z kiedy. I jest też kupon z 1982 roku. To już powoli zaczyna być dawno.




Ale nie wygrał.

Znalazłam też testament...




Łódź Design Festival 2010

Link 23.10.2010 :: 00:14 Komentuj (4)

Łódź jest fascynująca. Szczególnie przez jakiś taki wiszący w powietrzu nastrój martwoty... Masa opuszczonych domów, trochę tak, jakby czas się tam zatrzymał. Chyba mało już jest w Polsce takich miejsc.
I masa tego typu obrazków.




Pojechałam tam na festiwal designu. Byłam nie tylko oglądającą, ale i wystawiającą. Prezentowałam tam w studio Tomka Rygalika mój projekt dyplomowy, czyli zestaw mebli "Spotkanie". Tak wygląda studio z zewnątrz (na szybie są nasze nazwiska):




A tak się prezentowały moje meble:




Na wernisaż przyszło dużo ludzi, były różne rozrywki i atrakcje. Jedną z nich były fluidacje Majsena, ale dość nietypowe... Tym razem nie powstawały one z kolorowych tuszy ale z... soku z buraków, soku jakiegoś zielonego i wódki... Wszystkie te składniki kapały sobie powoli z kanistrów i się mieszały, tworząc fluidacje wyświetlane na ścianie. A gdy już nakapały i się wymieszały, Majsen przepompowywał ciecz do kieliszków i to było drinki. :)




Następnego dnia obejrzałam wystawę główną. Poczułam się bardzo swojsko, bo okazało się, że jest tam wystawa studentów Bezalelu. I nie dość, że połowę z nich znam, to jeszcze był wyświetlony film z wyjazdu nad Morze Martwe, w którym uczestniczyłam! Na filmie widać było nawet mój stołek :) A tu widać jak David, mój bardzo dobry kolega, podskakuje na swoim koniku :)




Były też różne przedmioty wykonane ze skórek od pomarańczy i grejpfrutów, stworzone przez Oriego. Gdy zimą byłam w Izraelu, on te swoje eksperymenty z cytrusami dopiero zaczynał. A po pół roku zaszedł z tym już tak daleko.




Poza tym było kilka innych ciekawych projektów. To na przykład jest zegarek izraelski. I dokładnie charakteryzuje Izraelczyków...




A to chyba mój ulubiony projekt. Nagrobek, w którym jest wyżłobienie w kształcie krzyża. widać go wyraźnie, gdy zbiera się w nim woda. Myślę, że niezbyt gruba warstwa śniegu też mogłaby dać ciekawe efekty.




Jednak tegoroczny festiwal w Łodzi był zdecydowanie gorszy niż poprzedni. Mniej eksponatów i mniej ciekawych eksponatów. I ciągle nie wiem, dlaczego nasza szkoła się tam nie prezentuje...


W połowie wyjazdu dołączył do mnie Paweł i większość czasu poświęciliśmy na chodzenie po mieście i imprezowanie. Kilka obserwacji:






A teraz o imprezowaniu. Udało się nam coś śmiesznego. Byliśmy na afterparty ELLE dla VIPów... :)
A stało się to tak: zdobyliśmy dla Pawła legitymacje Artist, taką jaką ja się posługiwałam podczas festiwalu. Na tych legitymacjach udało się nam wejść do klubu Łódź Kaliska. Ale mogliśmy tylko na parter i pierwsze piętro. Doszły nas jednak słuchy, że na drugim piętrze jest lepiej, że bar darmowy, że jedzenie i w ogóle super. Nasze legitymacje jednak nas nie upoważniały do wejścia w strefę ELLE. Staliśmy tak w grupie ludzi chcących tam wejść, gdy nagle obok nas pojawiła się pani z wachlarzem wejściówek, takich opasek na rękę. Pomyślałam, że nic nie mam do stracenia i powiedziałam do niej:
- Przepraszam, a czy nie ma pani jakichś wolnych wejściówek?
Ona:
- Ale to jest impreza tylko dla zaproszonych gości.
- Ale ja wystawiam na Festiwalu Designu.
- Tak? A co? Mogę prosić o godność? (z takim lekkim niedowierzaniem)
- Wystawiam razem z grupą PG13 w studio Tomka Rygalika.
- O, a Tomek już jest na górze?
Wielki uśmiech pojawił się na jej twarzy i zamontowała na naszych rękach wejściówki :) I to w dodatku były takie wejściówki, dzięki którym od razu mogliśmy wejść, a nie jak ci zaproszeni goście, musieli być najpierw odhaczeni na liście, musieli poczekać aż trochę osób wyjdzie, bo było za ciasno itd. W ten sposób staliśmy się VIPami :)
A jak tam było? Rzeczywiście darmowy bar i jedzenie, masa modelek i ludzi związanych z biznesem modowym. Wszyscy strasznie wystrojeni, widać że się wzajemnie w tym nakręcają. My tam trochę tak od czapy, ale za to było śmiesznie. A najśmieszniejsze były lustra weneckie w toalecie. Widać było stamtąd całą salę, tańczących ludzi, pijących drinki tuż obok, a jednocześnie oni mnie nie widzieli. Ale to jednak trudna sprawa korzystanie z takiej toalety mimo świadomości, że oni mnie nie widzą. Bo co jak jednak zobaczą?? ;)



MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl