photo 1-1.jpg

Grudzień

Link 06.12.2014 :: 15:39 Komentuj (2)

Przez tych 5 dni jestem tam, gdzie zima. Wszystko jest przykryte szadzią. Fajnie, gdyby jeszcze śnieg spadł. Jest tak spokojnie.



Wczoraj rok temu wylądowaliśmy na Filipinach. Było 3 tygodnie po tajfunie. Teraz jest teraz. Tajfun ma uderzyć jutro. Z zapartym tchem czekam na wiadomości. Podobno oko tajfunu nie przejdzie przez Bantayan, ale bokiem. Trzymam kciuki bardzo mocno.

Są 3 kraje, w których czuję się jak u siebie. Pierwsze to Polska, bo wiadomo, drugie to Izrael. Już po kilku tygodniach pobytu tam poczułam się, jakbym była stamtąd. Byłam nawet przekonana, że tam zostanę. Po roku wróciłam do Polski, a gdy 4 miesiące potem pojechałam znowu, sprzedawca warzyw na szuku ucieszył się na mój widok i po hebrajsku powiedział: "Dawno cię nie widziałem! Jak się masz?". Tęsknię do Jerozolimy, do szalonych przygód i podróży. Ale to moje przywiązanie jest zrozumiałe. Mieszkałam tam w końcu rok.

Ale skąd takie przywiązanie do trzeciego kraju, czyli do Filipin? Oprócz Izraela z żadnym miejscem nie czułam takiej więzi. Wiele miejsc mi się podoba, wieloma byłam zachwycona, do wielu jeszcze chcę pojechać. Ale jak myślę o Filipinach, to czuję takie ciepło w środku. I czuję, że są znacznie bardziej moje niż Gruzja, USA czy cokolwiek innego. Gdy wylądowaliśmy w Cebu i dotknęłam stopami płyty lotniska, to czułam jakbym chodziła po zupełnie innej ziemi niż ta, którą znam. Czułam się po drugiej stronie świata. I czułam to ciepło nagrzanej ziemi. I po 10 dniach pobytu byłam w stanie stwierdzić, że to jest miejsce, w którym mogłabym mieszkać. I nie chodzi o morze i palmy. Tylko o to "coś".

Ale teraz jest teraz. Jestem tu i fotografuję szadź. Jest pięknie.














Ktoś powybijał szyby:






Nad chmurami i pod ziemią

Link 25.12.2014 :: 19:17 Komentuj (2)

No w końcu mam chwilę, żeby tu wpaść i coś napisać. A jest tego tyle, że chyba rozdzielę na 2 wpisy...
Grudzień jest wyjątkowo lotniczy. Byliśmy we Wrocławiu, w Krakowie, pojutrze Przemyśl, a na Sylwestra będzie Hel.
W związku z częstymi pobytami na lotniskach rozpoczęłam serię zdjęć płyt lotniskowych, na których można znaleźć bardzo piękne obrazy. I tak się zaczął poranek, dzień pierwszy Chanuki.












Poranne wstawanie o świcie wynagrodziła mi wieczorna wyprawa w podziemia kompleksu synagogalnego, jak ja to nazywam. Tam, wśród pajęczyn i gruzu, zobaczyliśmy mykwę. Powywalane drzwi, wszystko przewrócone do góry nogami.



Z latarką, omijając trutkę na szczury, weszłam do pustego basenu mykwy. Piękny kafel!




Czytam taką książkę "Córka rabina" Revy Mann. Teraz, gdy myślę o tej mykwie nocą, nakładają mi się obrazy z książki. Wychodzę z mykwy i słyszę nad sobą "Koszer!". Nie, nie słyszę... Ta mykwa jest pusta i nie ma kto tak krzyknąć.

Z tej mykwy poszliśmy do koszernej kuchni. To były urodziny Alana. I tam taki prezent! Na kilku futrynach kuchennych znaleźliśmy to! Jestem pewna, że są pełne, ze zwojami, na pewno jeszcze przedwojenne!




Teraz jestem w domu i trochę odpoczywam. W końcu. Przedostatni dzień Chanuki i Menokija zapalana codziennie:




Zapalałyśmy z mamą też świeczki. I nagle z ciemności wskoczył na parapet tajemniczy gruby rudy kot. Wlepił w nas swoje duże oczy i tak siedział. Wyglądał trochę jak zbłąkana dusza wcielona w kota. Nie bał się, tylko patrzył na chanukowe świece. Może wróci za rok na pierwszą świecę?



I tak minął wieczór, dzień ósmy Chanuki.



MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl