photo 1-1.jpg

Betlejem (part 1)

Link 05.02.2009 :: 00:11 Komentuj (9)

W niedzielę rano wracam do ojczyzny na 4 tygodnie. Bardzo chciałam się gdzieś jeszcze przedtem ruszyć i padło na Betlejem. Sporo mam zdjęć z tej wycieczki, więc chyba podzielę to na 2 razy. Dziś o tym, co zrobiło na mnie największe wrażenie, czyli mur oddzielający Palestynę od Izraela i checkpoint (to była moja pierwsza wycieczka na Zachodni Brzeg). A może największe wrażenie zrobiło na mnie że to tak blisko, a zupełnie inny świat. To tylko 10 km od Jerozolimy. Tyle w liceum jeździłam codziennie do szkoły. Bilet na arabski busik kosztował 4 szekle, czyli mniej niż bilet w normalnym miejskim autobusie. I nagle ląduje się pod wysokim na 8 metrów murem. Checkpoint. Pokazać paszport. Druty kolczaste. Ścieżka zagrodzona. I już. Palestyna.




Tak wyglądają proporcje człowieka (Miriam) i muru:




A cały mur pomalowany jest w propagandowe i "antymurowe" obrazki i napisy. Są tam dzieła najbardziej znanych, takich jak Bunksy czy grupa Blu, której animację kiedyś już tu pokazywałam.






To właśnie Banksy:




I nawet Polacy pokazali co myślą!




A skoro dziś głównie o ścianach i o tym, co na nich, to jeszcze plakaty z Betlejem. Mój arabski kumpel (bo tak jakoś wyszło, że w akademikach mam chyba więcej znajomych Arabów niż Żydów...) przetłumaczył mi, o co w tym chodzi. Treść jest mniej więcej taka, że to są bojownicy walczący w imię Boga o sprawę Palestyńską, którzy zostali zabici przez syjonistów (czyli izraelską armię) 12 marca 2008. Plakat jest ku ich czci.




A ten plakat mnie szczególnie zaskoczył, bo pod tym mężczyzną widać kościoły. Nie wiedziałam, że arabscy chrześcijanie, których w Betlejem jest sporo, też są w siatkach terrorystycznych. Myślałam, że to się jednak jakoś wiąże z islamem i świętą wojną...




Droga powrotna przez checkpoint była nieco bardziej skomplikowana, bo trzeba było przepuścić torbę przez maszynę wykrywającą zło i pozbyć się wszystkich metalowych rzeczy z siebie (co mi się nie udało, cały czas pipczałam, ale pani mnie puściła w końcu. Widać było, że jestem turystka). W tej maszynie zablokowała się moja bluza, więc jako przepychacz puściłam jakieś pudełko i razem z moją bluzą i pudełkiem wyjechał palestyński zegarek. Złoty, z diamencikami. Palestynki, która była przed nami i tak pipczała na bramce, że kazali jej nawet buty zdejmować. Znalazłyśmy Palestynkę i oddałyśmy jej własność. Cieszyła się, że diamenciki wróciły ;)


Betlejem (part 2)

Link 07.02.2009 :: 00:11 Komentuj (5)

Dzisiaj o Dzieciątku i o życiu codziennym Betlejem.
Długo szukałyśmy z Miriam tego kościoła zbudowanego na miejscu szopki. Nie pomagała nam żadna gwiazda betlejemska, ale jakoś dotrzeć się udało. Bałam się, że to będzie jakiś taki nazwijmy to "nowoczesny" kościół i że nie będzie tam miło, ale na szczęście moje obawy były bezpodstawne. Było bardzo pięknie i pachniało kadzidłami. I nie było żadnych turystów. Nie sezon teraz. Dobra nasza.




Zastanawiam się, jak to tam jest w Boże Narodzenie. Wiem, że przyjeżdżają tysiące ludzi. Nawet chodziło mi po głowie, żeby wybrać się tam na Wigilię, ale plany zostały zmienione.
Kościół był piękny, ale chyba robię się coraz bardziej sceptyczna co do religii (każdej) i raczej po prostu przyjęłam to do informacji, że tu się urodziło Dzieciątko. Nie ruszyło mnie to jakoś tak bardzo. Trochę szkoda. Ale co poradzić na to...
I dużo większe wrażenie zrobił na mnie mur oraz po prostu klimat miasta.

Czerwony i żółty to zdecydowanie dominujące tam barwy.








"Cześć!"




Cięcie.




W Betlejem wszędzie są flagi Palestyńskie. Ale czemu nawet tak, że się suszą razem z majtkami??




I jeszcze taki facecik.




Przeszłyśmy się też na szuk. Każdy tam chciał nam coś sprzedawać, jak to zawsze na szukach bywa. Najśmieszniej było, gdy pan sprzedawca mięsa, zobaczywszy nas, krzyknął: "Hey! From where are you? You want buy chicken?" i szybkim ruchem złapał jakiś duży ociekający krwią kawał mięsa, który wyglądał jak kaczka czy coś takiego, i pełen nadziei zamachał tym przed nami na wyciągniętej ręce. Zupełnie jakby nam kwiaty chciał wręczyć. Tak nas to zaskoczyło, że aż zatoczyłyśmy się ze śmiechu :)

Być może w następnym wpisie wstawię jeszcze trochę grafitti. Ale czuję się nienasycona tym co zobaczyłam (małą część tego, co tam jest), więc prawdopodobnie wybiorę się jeszcze do Betlejem specjalnie w celu obejrzenia i sfotografowania tych malunków.


Zdziwienia

Link 10.02.2009 :: 01:13 Komentuj (18)

Wczoraj przeteleportowałam się do Polski. Będę tu około 4 tygodni, po czym wracam do Izraela na kolejne 4 miesiące.
Samolot miałam o 6 rano, więc po całej nieprzespanej nocy zasnęłam jeszcze przed startem :)
Wracając, obawiałam się różnych rzeczy. Ale czuję się zupełnie inaczej, niż się spodziewałam. Przede wszystkim, z perspektywy Polski Izrael wydaje się strasznie daleko, gdzieś na końcu świata. Gdy byłam w Izraelu, miałam wrażenie, że to blisko, niecałe 4 godziny lotu i już.
I jeszcze taka dziwna sprawa, że mam poczucie, jakby cały ten półroczny pobyt to mi się tylko przyśnił. Albo był bardzo dawno. Obraz wydaje się taki lekko zamazany. Nie wiem, jak to możliwe, skoro jeszcze przedwczoraj na pożegnalnym grillu Asafa (wyjeżdża na wymianę do Barcelony) ze znajomymi z roku wygrzewałam się na słońcu, w koszulce bez rękawów, boso, myśląc o tym czemu nie założyłam sukienki, bo w spodniach mi za gorąco...
A teraz jestem w Polsce, w rękawiczkach, czapce, kurtce. I zadziwia mnie lód na naszym stawie.




I jeszcze zadziwiają mnie 2 owieczki, które się nam niedawno urodziły... :)




Warszawa wita

Link 12.02.2009 :: 17:34 Komentuj (6)

Fajnie jest w Polsce. Tylko zimno i mokro. Gdy jestem w domu właściwym to odpoczywam, spaceruję, głaszczę psy, koty i owce, a czas raczej płynie wolno i spokojnie. Gdy jadę do Warszawy, to biegam po mieście, załatwiam, spotykam się, kupuję, oglądam. Odwiedziłam agencję ubezpieczeniową, bo (może naiwnie) liczę na to, że oddadzą mi pieniądze za te jerozolimskie kroplówki, które zaaplikowano mi podczas anginy. Zarezerwowałam sobie też już bilet do Izraela i z powrotem.
We wtorek miałam 3 spotkania ze znajomymi, z których każde było bardzo fajne. Od Łukasza usłyszałam "Eeeee, myślałem że będziesz bardziej na lansie!", co akurat jest w tym wypadku dobre, bo uchroniło mnie od docinek. I nawet nie było tak dużo żartów ze mnie i pytań, czy zapuszczam pejsy - wielkie zaskoczenie! Czyli wszystko na plus :)
Pejsów nie zapuszczam, a nawet przeciwnie - obcięłam włosy. Pomogła mi w tym Anna. (zdj Pan Cygaro)




Wczoraj odwiedziłam Cyberkota i Pana Cygaro w ich nowym mieszkaniu. I wreszcie mogłam na własne oczy zobaczyć nowy brzuch Asi! Było porównywanie tych części ciała (ja nie porównywałam, ale mogę się pochwalić, że mój brzuch zmalał - tak to jest jak się jest studentem w akademiku):




A Tadeusz to nawet podsłuchiwał swojego potomka!




We wtorek spotkało mnie wielkie szczęście. To był mój pierwszy dzień w Warszawie (wcześniej byłam w domu właściwym). I na Placu Zbawiciela natknęłam się na dwa VW T2! Znałam je wcześniej tylko ze zdjęć Pana Cygaro, który dzielnie tropił je podczas mojej nieobecności. Spotkać 2 Buliki jednocześnie i to pierwszego dnia? Po prostu szok!!! :D


Śnieg

Link 15.02.2009 :: 15:06 Komentuj (7)

No ja wiem, jestem już dorosła i może czas zachowywać się poważnie. Ale nie wierzę, aby i dorosłym od czasu do czasu nie chciało się potaplać w śniegu. Śnieg jest super i trudno to podważyć (chyba że jest mokry i brudny, to wtedy nie jest fajny). A w tym roku śnieg cieszy mnie nawet bardziej niż dawniej. Wczoraj dało się to wyraźnie zauważyć...




Oprócz lepienia dużego kota ze śniegu, biegam z aparatem i fotografuję tę substancję. Za mną biegają psy, za psami koty, a na końcu stado 6 bażantów. (może uda mi się je także uwiecznić i pokazać tutaj).








Jakoś tyle mnie szczęścia spotyka podczas dopiero tygodnia pobytu w Polsce. Pisałam już o Bulikach na Placu Zbawiciela, ale chodzi jeszcze właśnie o śnieg, no i o to, że wygrałam 2 bilety na koncert Myslovitz w studio im. Agnieszki Osieckiej w Trójce! I o wiele innym drobnych sprawek. To taki jakiś tydzień przyjemności :)


Bulikarstwo

Link 18.02.2009 :: 00:14 Komentuj (9)

Coś mi dzisiaj przybyło. To coś czekało na mnie kilka miesięcy w szafie. I wreszcie nastąpiło to miłe spotkanie :)




Dawcą Bulika skarbonki jest Chawer Chawerch (którego część z czytelników może kojarzyć z dużej aktywności komentatorskiej) i wielkie mu za to dzięki (i za komentowanie też)! Na powyższym zdjęciu na dachu Bulika jest alter ego Chawera. A w brzuchu Bulika tkwi już moja ulubiona moneta 1/2 szekla.

To jednak nie koniec nowości Bulikowych. Ponieważ podczas mojej nieobecności w tragicznych okolicznościach zginął Bulik solniczka przywieziony wiosną z Anglii przez Cyberkota i Pana Cygaro, dostałam od nich na pocieszenie nowy komplet przyprawowy. I tak jak wcześniej to była taka tradycyjna rodzina mama-tata-dziecko (solniczka-pieprzniczka-magnez na lodówkę), to teraz coś się pozmieniało i nie wszystkim taki układ będzie łatwo zaakceptować. Ja jednak staram się być tolerancyjna.




Ponieważ wiele osób nie odróżnia VW T1 od T2, dzisiaj odbędziemy szybki kurs tego dotyczący, ułatwiający rozpoznanie modelu w kilka sekund.




Zdjęcie po lewej przedstawia model T1, po prawej T2.
Podstawowe cechy różniące te dwa modele:

1. Przednia szyba:
- w modelu T1 składa się ona z 2 małych, płaskich szyb ustawionych względem siebie pod pewnym kątem.
- w modelu T2 jest to 1 szyba, już nie płaska, a o bardziej opływowym kształcie.

2. Tłoczenie na masce:
- w T1 znajdują się bardzo charakterystyczne łuki, tworzące coś na kształt nosa.
- w T2 wytłoczony jest w tym miejscu prostokąt.

3. Kratki wentylacyjne:
- w T2 na masce znajduje się pasek takich kratek. Czasem na jego końcach umieszczone są także światła kierunkowskazów.
- T1 nie ma czegoś takiego, ten charakterystyczny "nos" nigdy nie jest przecięty innym elementem.

4. Elementy dodatkowe:
- dodatki, znajdujące się na masce, typu koło zapasowe lub dziwne pudełko, w którym mieści się silnik, mają tylko modele T2.

5. Profil auta:
- W modelu T2 (po prawej) przód jest wyraźnie spłaszczony.




Jeśli chodzi o liczbę szyb bocznych czy drzwi, nie ma się tym co sugerować, bo to bardzo różnie bywa.

Przypominam o moim zbiorze Bulików i VW T2 (bo właściwie tak dla ścisłości mianem Bulika określa się tylko model T1), w którym pojawiło się kilka nowych okazów. Można przy okazji poćwiczyć rozpoznawanie ;)

No to tyle wiadomości. Jutro klasówka ;)


Narty!

Link 19.02.2009 :: 23:09 Komentuj (9)

Korzystam z zimy jak się da! Jestem teraz w Gołdapi u mojego brata i dziś pół dnia szaleliśmy na nartach. Jest tu 1 góra i wyciąg, a śnieg taki, że ho ho! Przyjeżdżają tu ludzie nie tylko z okolicznych miejscowości, ale nawet z Litwy i Rosji.
Dość dawno nie jeździłam na nartach, więc zaczęłam z lekkim strachem, ale po dwóch zjazdach okazało się, że wszystko pamiętam i już się wcale nie bałam!






To takie śmieszne nagle przenieść się z pustyni i słońca w śnieg po kolana :)




Szymon też jeździł na nartach, ale oboje nie mniej uwagi poświęciliśmy fotografowaniu, odstawiając narty na bok.




A to jeden z obiektów fotografowanych, poznany na stoku Rafał:




Wieczorem przyjechała znajoma Szymka, która studiuje w Norwegii i przywiozła skórę renifera. Na tej skórze mój brat zamierza spędzać całe godziny w ukryciu w puszczy czekając na jakiegoś dzikiego zwierza, by go sfotografować. I jeszcze przywiozła suszone solone serca reniferów - tamtejszy przysmak, ale ja nie mam odwagi spróbować...


abstrakcje

Link 23.02.2009 :: 01:16 Komentuj (13)

Do tej pory mam wielkie szczęście pogodowe. Ostatnie dni mojego pobytu w Izraelu były piękne i ciepłe. Koszulki z krótkimi rękawami i okulary słoneczne rządziły. W tym czasie w Polsce było ponoć mokro i szaro. Przyjechałam do Polski i zrobiła się piękna zima ze śniegiem i słońcem (przynajmniej tam gdzie byłam). A teraz, jak donosi Marta, Izrael opanował chłód, deszcze i grad!!! Jestem dokładnie w połowie mojego pobytu w Polsce i tutaj wszystko może się jeszcze zmienić, zresztą nawet takie są prognozy, ale i tak jest dobrze :)

Czemu o takich znakach nie uczą na kursie na prawo jazdy??



Psiego zaprzęgu co prawda nie spotkałam, ale za to sarnie stado tak:




Przez ten kilkumiesięczny pobyt w Izraelu zaczęłam bardziej doceniać Polskę. Takich abstrakcji w Izraelu nie ma...










I takich miękkich ławek tam też nie ma ;)




Zastanawiam się, co polskiego mogę zabrać do Izraela. Dla moich kolegów. Takiego na prawdę polskiego, czego oni nie mają. Na pewno cukierki Krówki i Żubrówkę. Ale co jeszcze?

A teraz zabieram się za pomaganie mojej mamie w przygotowywaniu jej wystawy. No może nie będę domalowywać obrazów, ale mam pleść jakieś frędzelki do pewnych instalacji i robić jakieś takie różne dziwne rzeczy.


Jak się kręci Majonez

Link 26.02.2009 :: 01:47 Komentuj (5)

Wczoraj wybrałam się na mój wydział. Poodwiedzałam, pogadałam, a potem testowałam super kręcioł projektu Uli Mas z 3 roku. Ale było świetnie! :D








Moi koledzy toczyli mnie tak parę razy, ale ostatnie toczenie było takie szybkie, że myślałam że wypadnę :) Każdy, kto się tak potoczył, przyznawał, że to lepsze niż alkohol ;)

A wieczorem byłam z Elą na koncercie Myslovitz w radiowej Trójce, na który wygrałam 2 wejściówki. Było fajnie, na prawdę dobrze grali, ale zabijało mnie to, że trzeba było siedzieć. Mój pierwszy siedzący koncert Myslovitz...
Nie wiem, czy ktoś z Was słuchał koncertu przez radio. Był w każdym razie taki moment, że Rojek powiedział "Dobrze że jesteśmy w radiu", co mogło być niezrozumiałe dla słuchaczy nie będących tam fizycznie. A powiedział to, bo się wyrżnął :) Podczas piosenki skakał i wpadł tyłem na coś. Poleciał na plecy i tylko widać było nogi sterczące do góry :) Kiedyś byłam też na koncercie, na którym tak skakał, że wyskoczył z butów :D

Po koncercie zostałyśmy z Elą chwilę w sali i zespół wrócił, żeby zabrać sprzęt. Powiedziałam wtedy do gitarzysty Wojtka Powagi:
- Cześć. Pamiętasz mnie z Izraela?
(byłam w grudniu na ich koncercie w Tel Avivie)
On wtedy zrobił duże oczy, palcami wskazującymi obu rąk zamachał pokazując na mnie i z wielkim uśmiechem powiedział:
- Taaaaak! Czeeeść! No i nie zabili Cię! :D
Pogadaliśmy sobie parę minut bardzo miło, między innymi o Izraelu. Zapytałam go też o koncerty, które dziś i jutro grają w Palladium i że w ogóle nieźle, bo biletów już dawno nie ma, na co on wtedy:
- A to ja Cię wpiszę na listę gości!
I w ten sposób dostałam kolejne 2 wejściówki :)
Później się niestety okazało, że na ten koncert pójść nie mogę (no szkoda, szkoda, tak bywa), ale i tak to się nie zmarnowało, bo skorzystała z tego Ela z koleżanką. Nie poszłam, ale i tak uważam, że jestem szczęściarą. Bo darmowe wejściówki na 2 koncerty dzień po dniu to wcale nie łatwo zdobyć :)

Tutaj utwór z ich nieco mniej znanej płyty z improwizacjami "Skalary, mieczyki, neonki":





MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl