photo 1-1.jpg

Jest ok!

Link 05.03.2010 :: 22:48 Komentuj (2)

Powoli wszystko zaczyna się układać. Może marzec będzie dobry. Mieszkam w nowym miejscu i jakoś też tu coraz lepiej. I w dodatku mieszkam z Adą! Wiedziałam, że to się kiedyś stanie i te rozmowy "Ja chcę z Tobą mieszkaaaaaać! Będę Ci gotować zupy pomidorowe!" obrócą się w rzeczywistość :)
Nasz widok zza imieninowych tulipanów:




Moja miłość do białych ścian zaczęła się w Izraelu i dalej trwa. Staram się z tego korzystać, bo to daje duże pole do popisu jeśli chodzi o urządzanie pokoju i zabawę detalami. A w moim pokoju są dodatkowo 2 pary wspaniałych belek - poziome i skośne. Używam ich jako półki na książki, półki na ubrania i wieszaka na korale i kolczyki.




Tu też ta biel. I moje nowe czerwone kaloszki...




Poza tym dostałam pracę jako grafik :) Na razie na 2 miesiące, ale nie wiem czy chciałabym na dłużej, bo wiosną raczej będę się musiała intensywniej zająć licencjatem. Więc chyba wszystko układa się akurat jak trzeba.

To jak jest?




Wywiad

Link 06.03.2010 :: 16:11 Komentuj (4)

Prawdopodobnie większość osób odwiedzających mój blog prawie to wszystko o mnie już wie, ale nie szkodzi. Tutaj przynajmniej informacje zebrane są do kupy :)
Zapraszam do przeczytania wywiadu ze mną na portalu MobilneKobiety.pl przeprowadzonego przez Joannę Baranowską. Link tutaj.




Śmietniki są super

Link 11.03.2010 :: 23:08 Komentuj (5)

Zaczęłam pracować. Robię drobne grafiki i wizualizacje w agencji reklamowej. Nie jest to praca na dłużej, ale tymczasowo może być. Ważne że atmosfera dobra i bezstresowo jest póki co. To moja pierwsza regularna praca. Ciekawe doświadczenie. Oprócz tego, że trzeba być w pracy i nie można sobie tego dowolnie regulować, to jednak jest to dużo łatwiejsze niż robienie projektów samemu. Tutaj dostaję coś do zrobienia, robię i odsyłam, nie przejmując się tym co dalej z tym będzie. A gdy robię projekty, wszystko jest tylko i wyłącznie na mojej głowie. Od pomysłu po wykonanie. Tyle że ta druga opcja jest dużo bardziej satysfakcjonująca.

Zaczęłam też tańczyć. Wczoraj miałam pierwszą lekcję tańca towarzyskiego. Trochę sobie z Pawłem deptaliśmy po nogach, ale to sam początek, więc jesteśmy usprawiedliwieni ;) Najbardziej mi się podobał jive.

I jeszcze ostatnio chodzę po śmietnikach w poszukiwaniu skarbów... Skarbów w postaci świetnych rzeczy, z których można coś zrobić. Głównie chodzi o zadanie na uczelni, ale czasem się trafiają takie super przedmioty, jak duże lustro, które teraz znalazło sobie miejsce w moim mieszkaniu. Dawcom lustra dziękuję, że je ta ładnie opakowali, żeby się nie zbiło.

Tutaj z Klarą znalazłyśmy najwięcej fajnych przedmiotów:




Między innymi takie krzesło:




A jakby ktoś coś sobie źle pomyślał, to tylko dodam, że Van Gogh też takie krzesło miał...




Historyjki z nowej pracy

Link 12.03.2010 :: 21:09 Komentuj (9)

Bardzo lubię moją pracę. Nikt się nie złości na nikogo, wszyscy sobie gadają i żartują. Moja szefowa powiedziała mi, żebym przychodziła do pracy na 9:00, ale nie później niż o 9:30 :)
Mój szef Janek (bo tych szefów to jest wielu i właściwie nie wiem co od kogo zależy) jest bardzo śmieszny. Ciągle się wygłupia. Dziś na przykład robił żarciki swoim pracownikom i wysyłał im maile po chińsku (znalazł jakiś tłumacz komputerowy), a potem bardzo tym podekscytowany czekał, aż ktoś to odczyta. Ktoś odczytał. "Miłego weekendu". :)

Poza tym raz na jakiś czas wspomina, że bardzo marzy żeby ktoś mu namalował taki obraz: od pasa w górę on, a reszta ciała to koń. I ma stać przy wodospadzie... :)

I jeszcze taką dziś miałam z nim rozmowę:

- Co tam, Helenka?
- Dobrze. Tylko nie mam nic do roboty.
- Ma ktoś coś do zrobienia dla Helenki? Dziewczyna się pali do roboty... Nie?
Dalej do mnie:
- Wiesz, ja jestem raczej zwolennikiem czegoś takiego, że jak się nie ma nic do roboty, to po co udawać że się pracuje. Więc jak akurat nic nie masz, to nie wiem, porób jakieś swoje rzeczy. Albo sobie polataj po Facebooku...

Pierwszego dnia mojej pracy Janek zamówił dla wszystkich pizzę i sałatki (dla tych co pizzy nie chcieli/nie mogli), na koszt firmy.
No nic, tylko pracować! ;)

A poza tym się okazało, że jeszcze zanim zaczęłam pracować, to już zrobiłam zamieszanie. Gdy przyszłam tam po raz pierwszy (na rozmowę) nie wiedziałam gdzie mam pójść i pierwszej przechodzącej osoby zapytałam mówiąc, że ja w sprawie pracy i że jako grafik. Pani nie wiedziała o co chodzi, ale pokazałam jej numer telefonu, z którego do mnie dzwoniono w tej sprawie i w końcu trafiłam gdzie trzeba. Gdy zaczęłam już pracować, dowiedziałam się, że dział zajmujący się grafiką zaczął się oburzać, bo myśleli że ja mam kogoś z nich zastąpić czy że jakieś zmiany są wprowadzane, o których ich nie poinformowano. A to wszystko nie tak. Bo ja nie w tym dziale pracuję i nikt przeze mnie nie wyleciał.

A w Izraelu dziś było 32*C...!!!

Stasiek kupił piękne gołębie. Tylko mam nie pisać gdzie on mieszka, żeby mu ich nie ukradziono, bo takie ładne są...






Królowa śniegu

Link 15.03.2010 :: 01:27 Komentuj (4)

Jeszcze wczoraj myślałam, że nadchodzi wiosna...




Ale jednak nas znowu zasypało.




Królowa Śniegu. Z kurą.




A to jej sąsiad, Król Śniegu.




A śnieg jak pada, jest taki ładny. Trochę jakby go ktoś kredkami narysował.








Jak Marta powiedziała, mieszkamy w Narnii.






PG13 - Wizyta studyjna

Link 23.03.2010 :: 11:19 Komentuj (7)

Znowu nastąpił pewien zastój na blogu, ale to dlatego, że mnie nie było. Teraz znowu wpisy będą częściej.
Przez ostatnich kilka dni byłam we Wrocławiu na wystawie grupy PG13, czyli studentów Tomka Rygalika, do której również należę.

Tak więc otwieram wystawę w wersji blogowej:




Co poniektórzy prawdopodobnie zdążyli się już zorientować, że na wystawie obecne były także Majsenowe fluidacje.

Nasza "Wizyta studyjna" odbywa się (nas już tam nie ma, ale obiekty zostały jeszcze na tydzień, więc się można wybrać) w galerii BWA design przy rynku.
Pomieszczenie składa się z dwóch sal - w jednej wystawiane są gotowe, skończone obiekty...




...a w drugiej pokazane są one od strony warsztatowej. Można zobaczyć etapy rozwoju, przez które przechodziły przedmioty, a także miejsca pracy.




Spędziliśmy we Wrocławiu 3 dni, wzbogacając wystawę o różnego rodzaju akcje i aktywności.

Było na przykład układanie (a wcześniej łamanie) drewnianych puzzli Kuby Sobiepanka i Nicka Barkera. I powiem, że to wcale nie łatwo takie puzzle ułożyć, bo np nie wiadomo, którą stroną do góry powinien być poszczególny klocek.




Był kreatywny catering Gosi Lipińskiej.




Gosia była bardzo aktywna, bo zrobiła też stół, przy którym na ulicy został zjedzony obiad, też zrobiony przez Gosię.




I jej warsztat pracy:




Był pokaz mody "niekonwencjonalne wykorzystanie koronek i guzików" Eli Celary i Maren Bonsch.




A to ich warsztat pracy:






Bardzo mi się podobało takie coś, autorstwa Maren. Maren jest studentką z wymiany z Niemiec. Na różne narzędzia ponaklejane były karteczki z ich nazwami po niemiecku i po polsku. To akurat nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo sama się tak hebrajskiego uczyłam, naklejając po całym pokoju hebrajskie odpowiedniki słów sufit, podłoga, buty itd. Ale to mnie urzekło:




To też Maren i też super. NIe wiem czy to widać na zdjęciu, więc wyjaśnię, że tylko jeden z tych włączników jets prawdziwy, a reszta to po prostu zdjęcia.




Robert Pludra i Kuba Sobiepanek pokazywali, jak zrobić takie krzesło z plastikowej beczki.




Ale i tak najfajniejsze w tym wszystkim było turlanie się w tych beczkach... :) Co prawda mam masę siniaków, ale było to tego warte :) Ja akurat byłam toczona i sama się toczyłam (da się! I to wcale nie odpychając się ręką, ale przenosząc wewnątrz beczki ciężar ciała) w galerii, ale Ola to była toczona też po ulicy i rynku :)




Na zakończenie imprezy Kuba i Paweł zamówili u ulicznego "artysty" pięęęęęękny obeaz na cześć PG13 :)




Nie będę wymieniać wszystkich uczestników wystawy. Można sobie tu przeczytać.




O moim małym projekcie "Chrząszcz" będzie w następnym wpisie.
A potem jeszcze może o samym Wrocławiu.

Tymczasem zapraszam na stronę PG13, na której można poczytać i pooglądać, co grupa robiła wcześniej i gdzie wystawiała, ale jeszcze beze mnie, bo ja dołączyłam w tym semestrze.


Co robi Chrząszcz?

Link 26.03.2010 :: 10:28 Komentuj (12)

No dobrze, poprzedni wpis nie wywołał szału komentowania, ale mam nadzieję, że tym razem mi trochę pomożecie.
Zadanie "Bastard" polega na tym, żeby zbudować coś z czegoś w sposób bezrefleksyjny, a intuicyjny. Czyli mówiąc prościej, łączyć różne rzeczy jak klocki aż wyjdzie z tego coś ciekawego. Dla tego zadania ostatnio chodziłam po śmietnikach, szukać świetnych rzeczy pełniących rolę owych klocków. Właściwie to nie powinno się robić żadnych założeń do tego zadania, ale ja zrobiłam ze względu na wystawę we Wrocławiu. Rzecz, którą buduję, to stoisko ulicznego sprzedawcy, który na miejscu wykonuje sprzedawane rzeczy. "Chrząszcz", bo tak nazwałam stoisko, jest jeszcze nie skończony i będę go dalej przebudowywać, póki co wygląda tak:






Te paluszki to taka gąbka.




Z tyłu są kółeczka, żeby to za sobą ciągnąć.




Tak to się prezentowało we Wrocławiu:




Sprawa jest taka, że nie określiłam, co wykonuje ten sprzedawca. Chcę, żeby to wynikło z kształtu "Chrząszcza", czyli że to przedmiot narzuca funkcję i pomysły. Dlatego też na plakacie napisałam, aby oglądający dopisywali swoje sugestie.




A teraz proszę o pomoc Was, żebyście Wy pomyśleli i napisali. Bo ja nadal nie wiem, a niedługo muszę to już określić i zacząć "Chrząszcza" stopniowo konkretyzować.
Tak więc:

DO CZEGO SŁUŻY CHRZĄSZCZ? CZYM ZAJMUJE SIĘ JEGO WŁAŚCICIEL?



coś na "i"

Link 27.03.2010 :: 16:21 Komentuj (8)

Dzisiaj nie będzie za dużo do czytania. Będzie za to do słuchania.
Co ma wspólnego Albert Einstein z Heleną Czernek?

Odpowiedź tu-->. Trzeba wybrać zakładkę "W pracowni mistrza", a potem już będzie wiadomo.
Od razu uprzedzam, że nastąpiło pomylenie Bezalelu z Cholonem. Nie studiowałam na Cholonie!!!

No i czekam dalej na pomysły dotyczące Chrząszcza.


Wrocław

Link 30.03.2010 :: 16:29 Komentuj (5)

Dzisiaj ostatni wpis o Wrocławiu, a raczej kilku spotkanych tam ciekawostkach.

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie grupa ulicznych muzyków. Grali na różnych instrumentach i śpiewali. Bardzo fajnie zresztą.




Jest to grupa 2 wheels for change, zbierająca na wyprawę rowerową z Berlina do Mongolii na warsztaty w domu dziecka.




Nie dość, że jadą daleko, to jeszcze na jakich rowerach!!!



Więcej o akcji można poczytać na stronie 2 wheels 4 change.


Poza tym byli wspaniali panowie. Mimo, że biegłam do pociągu, to uznałam, że warto się zatrzymać i wyciągnąć aparat. Szkoda tylko, że nie miałam czasu porobić im zdjęć portretowych.




I jeszcze jedna rzecz. Jak się okazało, nie tylko ja wpadłam na pomysł, by ludzie dopisywali odpowiedzi. Ale po co to było czy o co chodziło, tego się nie dowiedziałam.





MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl