photo 1-1.jpg

Po roku

Link 10.04.2011 :: 16:00 Komentuj (1)

Poszłam dziś pod Pałac Prezydencki zobaczyć, co nowego. I niestety nic... Nie udało mi się znaleźć żadnego pozytywnego aspektu, niczego co by wzruszyło, co by zatrzymało. Wszystko przesiąknięte frustracją, nienawiścią, polityką... W Trójce puścili dziś rano audycję sprzed roku, gdy dotarła do prowadzącej wiadomość o tym wypadku. To na prawdę robiło wrażenie, przypomniało mi, jak ważne i poważne było to, co się stało i jak nie wiadomo było, co powiedzieć. A po wizycie pod Pałacem mam tylko jedno wrażenie - beznadzieja.














Zdjęcia z zeszłego roku, zanim rozpętało się to piekło tu--> i tu-->.


Budapeszt - dzień pierwszy

Link 22.04.2011 :: 10:17 Komentuj (1)

Jesteśmy w Budapeszcie i mamy czerwiec 2011. Jest 27*C.




Wszystko kwitnie i pachnie tak mocno, odurzająco.




Wypożyczyliśmy rowery i jeździmy po całym Budapeszcie. Jest ciepło, słonecznie, nie ma jeszcze tak dużo turystów. Już spaliłam plecy...

Po południu pojechaliśmy na wyspę na Dunaju, wielką. Całą jej powierzchnię zajmuje park, a w nim ruiny (m.in. kościółka, klasztoru), malutkie ZOO, wieża ciśnień i najfajniejsze - drzewo do bujania.




Miało kilka takich gałęzi, na których można było usiąść nawet w kilka osób i się na nich huśtać.

Pojechaliśmy też do Instytutu Polskiego, który jakiś czas temu zrobił nasze pasy klawiatury :) Niestety nie udało im się to na tyle, na ile się udało Warszawie i pasy zostały namalowane tylko na chodniku jako przedłużenie zebry. W takiej formie funkcjonowały tu ok 2 miesiące. Weszliśmy więc do Instytutu, przedstawiłam się jako jedna z autorek projektu i było mi bardzo miło, bo pracownicy Instytutu okazali dużo zainteresowania, pokazali zdjęcia z malowania pasów i obiecali wysłać mailem kilka z nich.




Poza tym są tu super studzienki kanalizacyjne.




I super telefony.




Różne oblicza Budapesztu

Link 28.04.2011 :: 01:29 Komentuj (1)

Wróciliśmy z Budapesztu bogaci w nowe doświadczenia. Te dobre i te złe. Najpierw te dobre.

Znaleźliśmy super miejsce obiadowe. To taki mały lokalik, całkiem niepozornie wyglądający. Ale jaki sympatyczny! Styl taki raczej PRL-owski, stoły z obrusami przykryte przezroczystą folią, na stołach syfony, na ścianach dużo zdjęć. To takie typowo obiadowe miejsce, bo czynne tylko do 15:30. Usiedliśmy i podszedł do nas pan kelner, bardzo sympatyczny i troszczący się o gości. Przetłumaczył nam menu. Gdy już zjedliśmy i chcieliśmy zapłacić, pan kelner powiedział, że tym zajmuje się inny pan, stojący przy drzwiach. Zdziwiło nas to nieco, a jeszcze bardziej nas zdziwiło, gdy ten pan przy drzwiach zapytał nas, co jedliśmy. (Zjadłam tam najlepszy gulasz w życiu.) Wymieniliśmy, zapisał, policzył, zapłaciliśmy. Nie sprawdził, czy mówiliśmy prawdę (mówiliśmy). To bardzo miłe uczucie i u nas rzadko spotykane - domniemanie niewinności. Ale u nas pewnie taki lokal by się długo nie utrzymał...




Gdy ostatniego dnia szukaliśmy miejsca obiadowego, trafiliśmy do koszernej stołówki Hanna. Zapytaliśmy pani kucharki o ceny obiadów, które jednak okazały się za wysokie. Ta miła pani pokazała nam na mapie inne miejsca, do których warto pójść. Gdy podziękowaliśmy za informacje i wyszliśmy, ona wybiegła jeszcze za nami z paczką macy. Na wypadek, gdybyśmy byli bardzo głodni.


A teraz te mniej miłe i bardzo niemiłe sprawy.

Na początku wszystko było świetnie na tym wyjeździe. Zaczęło się psuć przedostatniego dnia wieczorem. Pojechaliśmy rowerami dość daleko od centrum miasta, wzdłuż Dunaju. W drodze powrotnej mieliśmy oddać wypożyczone rowery. No i rach ciach, szkło w dętce, powietrza w kole nie ma, ale za to jest rozpacz. Sobota wieczorem, co począć? Okazało się, że tuż obok było OBI. Kupiliśmy tam dętkę, poszliśmy na stację benzynową ją zmienić, ale nic z tego nie wyszło. Zmieniliśmy, ale nie dało się napompować, bo jak się okazało, tam nikt nie używa pompki do wentylu rowerowego... I trzeba było piechotą wracać.




Następnego dnia przed wyjazdem poszliśmy do głównej synagogi w Budapeszcie. Nie wpuszczono nas do środka, ale kilkoro izraelskich turystów już tak. Bardzo źle się poczuliśmy... Bardzo chciałam tam wejść, bo z zewnątrz synagoga robi niesamowite wrażenie. Jak więc może być w środku?






Poszliśmy więc do innej, ale ta była zabita deskami.




Gdy już siedzieliśmy w pociągu, pomyślałam sobie, że teraz już nic złego nie może się zdarzyć. Ale jak pokazało życie, niczego nie należy być pewnym. Gdy się rano obudziliśmy, Pawła laptopa już nie było...


Budapeszt jest SZ

Link 30.04.2011 :: 14:56 Komentuj (0)

To taka kolekcja z Budapesztu. Bardzo nas to śmieszyło :)












Mały Szkop.




wata cukrowa jest spoko.

Link 30.04.2011 :: 21:55 Komentuj (8)

Razem z Anią i Przemkiem wybraliśmy się dzisiaj na wystawę zdjęć Annie Leibovitz. A potem sama wzięłam się za robienie zdjęć. Odwiedziliśmy Łazienki i trochę się powygłupialiśmy, kupiliśmy lody, watę i wygrzewaliśmy się na słońcu. Wiosna!!

Pan Od Waty był bardzo miły. Ania okazała się ostatnim klientem tego dnia, więc Pan sprzedał jej dużą watę za cenę małej.




Była na prawdę duża...






Inne zastosowania waty:






Potem przyjechało drugie po Buliku najładniejsze auto świata (czarny mat!!).




A to ja, tak dla przypomnienia. (foto Przemek)




Za 2 tygodnie lecę do Izraela :)



MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl