photo 1-1.jpg

Cięcie

Link 01.05.2008 :: 18:25 Komentuj (10)

Koniec z bujną czupryną i ciemnymi lokami! Razem z mamą dokonałyśmy postrzyżyn naszego psa. Nie było łatwo i nie udało się skończyć, bo Pietruszka w końcu uciekła, ale i tak wygląda dużo lepiej. Teraz jeszcze kąpiel i będzie pies jak nowy. Jak ze sklepu ;)

Przed:




Po:




Jak zawsze, strzyżeniu towarzyszyło wyjmowanie kleszczy, ale dzięki obroży "przeciw" było ich i tak bardzo mało.




A tak ziewa koza:




Miasto-nie-miasto

Link 02.05.2008 :: 22:58 Komentuj (1)

Lubię Warszawę, ale czasem mnie denerwuje. Wtedy cieszę się, że nie mieszkam tam na stałe i że mogę na weekend wrócić do domu. A gdy Warszawa denerwuje mnie w środku tygodnia, to wybieram się w pewne tajemnicze miejsce w środku miasta. Można tam zapomnieć, gdzie się jest. To trochę jak taki wyjazd na wakacje...
Tylko trzeba uważać, bo różne dziwne typy się tam kręcą.

Pierwszy raz w tym roku poszłam tam parę dni temu. Wcześniej było za zimno na tego typu włóczęgi.
Tam wszystko jest inne. Nawet Pałac Kultury stamtąd wygląda jak zwykły blok. I nawet iglica mu nie pomoże...




Można tam pooglądać zabytki:




A teraz najciekawsze, co tam odkryłam. Czy ktoś wie, co się stało z Romanem?
A ja wiem! Znalazłam go! Może nawet był w środku, bo widać, że światło się pali...




Ale nie powiem, gdzie to.


W tym sezonie:

Link 03.05.2008 :: 16:24 Komentuj (6)

Zrobiłam porcję ruskich pierogów w wersji bezglutenowej. Zagniotłam ciasto, skleiłam pierogi, upiększyłam widelcem. Jak to dobrze, że nie jestem wielbicielką kuchni chińskiej. Gdybym była, miałabym dylemat. Czy to etyczne?
Jaka jest kuchnia tybetańska?




Przyszła Asia z narzeczonym zaprosić na ślub i wesele. Na 5 lipca.
Uwaga, uwaga!
Czy ktoś chciałby ze mną pójść? Zgłoszenia przyjmuję do 15 czerwca.


Przyjechali rodzice Jasia. Przywieźli jego "Życie na gorąco".

"W tym sezonie"

Na kryzys tożsamości polecamy
banany (naturalne źródło przyswajalnej serotoniny)
i słońce (stylowy element codziennego pejzażu).
Co jeszcze? Przyszykujmy gorące niespodzianki
nielubianym znajomym. Zdefiniuj swoich wrogów,
by zrozumieć siebie. Pij dużo wody,
uprawiaj ćwiczenia. Bądź mężny jak Martyna
Wojciechowska, przebiegły jak Robert Leszczyński.
Podejmuj nowe wyzwania i starych znajomych.
Kup psa, lub lepiej - weź go ze schroniska.
Cóż więcej? Znajdź swoją drugą połowę,
skoro pierwszej masz już dość.
Co nie jest interesujące, jest ciekawe.
Co nie jest ciekawe, nie może nas obchodzić.




I dziś jeszcze przede mną parę godzin Polskiego Topu Wszech Czasów w Trójce. Sam polski rock, najważniejsze utwory jakie nagrano. To miód na moje serce, bo nie wypada napisać, że na uszy ;)
Dziś do 22, polecam!


Gościu, siądź pod mym liściem...

Link 05.05.2008 :: 20:36 Komentuj (12)

Co można zrobić, żeby zieleń w mieście zajmowała więcej miejsca?
Napewno nie należy deptać trawników. Ale można posadzić drzewo... I właśnie dziś to uczyniłam.
Wyhodowałam dwie sadzonki "Salix alba" na konkurs gadżetów z Chopina i jedna z nich dziś trafiła do ziemi (druga rośnie w donicznce w Bambini Di Praga - ciekawe czy ją podlewają...).
Drzewko dzielnie zniosło podróż w koszyku mojego roweru.




Posadziłam tę wierzbę w niedawno opisywanym przeze mnie najfajniejszym miejscu Warszawy. Wybrałam fragment, z którego widać Pałac Kultury i w którym nie ma aż tak dużo śmieci.



Może za parę lat będę siadać pod swoim drzewem, jak Chopin (Pomnik w Łazienkach) i będzie mnie to bardzo inspirować ;)
W końcu to pierwsze drzewo, jakie posadziłam w środku Warszawy :D

No i ku mojej uciesze znalazłam kanapę - jak widać to nie tylko moje ulubione miejsce :D A może to kanapa Romana?



Podobno każdy prawdziwy mężczyzna powinien w swoim życiu posadzić drzewo, zbudować dom i spłodzić syna. A prawdziwa kobieta? W każdym razie posadzić drzewo jej nie zaszkodzi, a i kobiecości to nie ujmie ;)


Wiosna w dolinie Bulików

Link 08.05.2008 :: 22:50 Komentuj (27)

Zrobiłam chyba coś trochę szalonego. Za namową Klary. W przerwie między zajęciami wybrałyśmy się na przejażdżkę rowerową, odwiedzić wypatrzonego przez Klarę VW T2. Piękny, zielony - prawdziwy Ogórek! ;)




Sprawiał wrażenie nieużywanego już, a przez szybę wypatrzyłyśmy karteczkę o złomowaniu aut. Czyżby właściciel już całkiem przestał kochać swój samochód?? I właśnie wtedy Klara przekonała mnie do zostawienia karteczki do właściciela za wycieraczką...
Napisałyśmy, że chciałabym się skontaktować z właścicielem i podałyśmy mojego maila (nie chciałam podawać numeru telefonu)...
Ciekawe, ile by chciał za tego zielonego Smoka... I ile kosztowałoby przywrócenie go do stanu używalności...




Bo w sumie czemu nie kupić Bulika pod kolor butów? ;)
Za pomoc przy zdjęciu dziękuję czarnej nodze Klary.




To w ogóle wyjątkowo Bulikowy tydzień. We wtorek razem z Panem Cygaro dokonaliśmy weryfikacji dwóch żółtych T2 na Saskiej Kępie.
T2+T2+T2=T6?




Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie!
Czy w Warszawie jest jakiś Bulik T1?

I jeszcze piosenka na dziś: "50 tysięcy 881"

Smolik & Rojek - 50 tysiecy 881


Bańki i gołębie latają po niebie

Link 12.05.2008 :: 23:00 Komentuj (34)

Wczorajsze niedzielne przedpołudnie spędziłam w dość nietypowym miejscu. W gołębniku...
Stasiek pokazywał mi różne gołębie i co chwilę słyszałam "uwaga na głowę!". Zrywało się po kilka ptaków i obijając się o mnie i moją głowę, której pochylić zazwyczaj nie zdążałam, wylatywały na zewnątrz. Zawsze mnie zadziwia, że Stasiek umie rozpoznać lecącego gołębia, czy to jego, czy obcy, choć jak dla mnie wyglądają tak samo.
Gołębie jak są dziećmi, są bardzo brzydkie. Dopiero później stają się piękne i podobne do Ducha Świętego...





Po etapie piękności znowu stają się brzydkie i można się o tym przekonać zaglądając do gołębiowej kolekcji zdjęć Kasi...


Dzisiejszy wieczór spędziłam na dużej bani. Przepisem na magiczną miksturę, dzięki której można wyczarować bardzo wielkie bańki, podzielił się ze mną Tata Pana Cygaro, za co bardzo dziękuję! Te moje wytwory nie są jeszcze trzymetrowe, ale mam zamiar takie stworzyć i jak mi się uda, na pewno będę o tym informować :) Metodą empiryczną muszę wybadać, w jakich proporcjach mieszać składniki płynu. Zdjęcia nie najlepsze, ale niedługo postaram się zrobić porządne.




W wyniku słusznej uwagi w komentarzach, podaję ogólny przepis na czarodziejską miksturę:
woda, płyn do zmywania (ale najlepiej Kokosal - płyn zmiękczający) i gliceryna. Początkowo próbowałam w proporcjach 10:1:1, ale potem dolałam więcej płynu i gliceryny.

Dotychczasowe eksperymenty bańkowe:
Czarne bańki
Bańki wcale nie okrągłe


Smutno tak bez domu

Link 14.05.2008 :: 20:18 Komentuj (7)

Nie ma co tu dużo mówić, świat idzie do przodu. Rozwija się, staje się coraz bardziej nowoczesny. Budujemy, budujemy, budujemy.




Niektóre z nowych budynków są całkiem ładne.






Tylko dlaczego z tego powodu ma cierpieć mój rower??
Jest mi bardzo przykro, bo dziś mój pojazd stał się bezdomny...
Do tej pory miał swoje miejsce na pobliskim parkingu strzeżonym, pod wiatą z plandeki, gdzie nie straszny mu był deszcz i burza. Sympatyczni panowie strażnicy zawsze mieli na niego oko i w dodatku nigdy nie chcieli za to pieniędzy, nawet gdy proponowałam.
Dziś parking został zamknięty i w ciągu kilku miesięcy powstanie na jego miejscu wieżowiec... Mam nadzieję, że nie zasłoni mi całkiem słońca, nie chcę mieszkać w ciemnym pokoju :(
No cóż, czas szukać innej kwatery dla Turmberga, bo dzisiejszą noc spędzi chyba na schodach...



Piosenka rowerowa na dziś:

Pajujo-Zielony_Rower_Dziadka


Parada fotografii

Link 17.05.2008 :: 22:52 Komentuj (10)

Przyszedł do nas wczoraj fotograf Mikołaj Grynberg. Fotografował mojego dziadka. Do kalendarza z polskimi naukowcami. Mój dziadek mądra głowa będzie chyba majem.
Mikołaj fotografuje analogowo i bawi się różnymi niezwykłymi technikami. Żadne ze zdjęć na stronie nie są obrabiane komputerowo, a takie efekty uzyskuje poprzez odpowiednie wywoływanie klisz. Niektóre z czarno-białych zdjęć ręcznie maluje i to jest jeszcze bardziej niesamowite.
To może być dla mnie ważna znajomość, bo Mikołaj zaoferował się, że gdy tylko będę chciała, mogę się do niego odezwać i pomoże mi trochę w sprawach fotograficznych. Doradzi, poopowiada, pouczy. To byłoby naprawdę super, bo jakoś ostatnio czuję zastój w tym co robię...
Zdjęcia Mikołaja Grynberga można obejrzeć na jego stronie. Link do niej na stałe umieszczam po prawej w dziale "różności wspaniałości". Tu na zachętę dwa spośród wielu jego zdjęć.






To nie koniec fotograficznych przeżyć tego dnia. Wybrałam się także na wystawę "Polskie dokumentalistki XX wieku". W ostatniej chwili, bo wystawa trwała tylko do dziś...
Kto był, na pewno rozumie, że wyszłam stamtąd zachwycona i bardzo zainspirowana.

A w nocy parkoury w starym zniszczonym magazynie teatralnym... (Dzięki Klara!)




Dziś paradowałam jako studentka. Proszę nie przeklinać mnie za zablokowanie miasta na 2 godziny, bo to nie tylko ja za to odpowiadam ;) Pierwszy raz nasza uczelnia brała udział w tej akcji. Mieliśmy TIRa z platformą razem z Akademią Muzyczną i Akademią Teatralną i wyszedł z tego performance, bo platforma jeździła pusta... Tak, uczelnie artystyczne pokazały, co o tym myślą...
Tak było na paradzie studentów w zeszłym roku (najfajniejsza platforma, w tym roku nie było aż takiego szaleństwa):




I jeszcze jedna ciekawostka. Pisałam jakiś czas temu o remoncie Dworca Ochota. Pięknie wygładzony dach znalazł nowe rewelacyjne zastosowanie! "Skejci" używają go jako rampy! Dziś w ciągu dnia widziałam dwóch szalejących tam na deskorolkach. I bardzo jestem za tym, żeby ten dach pełnił legalnie taką funkcję!


Dmuchawcowe szaleństo

Link 19.05.2008 :: 12:38 Komentuj (12)

Dmuchawce opanowały świat. Najpierw było biało od kwitnących drzew, teraz jest biało od dmuchawców.

Dmuchawce wielkości drzew:




O zachodzie słońca:






"Tato" drogi, Mamo złota
zapomnijcie o kłopotach
co na głowy walą się Wam
rozjaśnijcie swoje twarze
i zanućcie ze mną razem.




Dzwoniła dziś pani z Biura Promocji Miasta. W przyszłym tygodniu chcą podpisać z nami umowę na pasy-klawiatury :)


MUTO by Blu

Link 21.05.2008 :: 20:49 Komentuj (5)

Dzisiaj będzie street art. Teraz jest dobry czas dla tej dziedziny. Mimo tego, ze grafitti się już przejadło i nie robi takiego wrażenia jak dawniej, wciąż jest dużo miejsca na nowe pomysły.
Tomek pokazał mi niesamowity film grupy Blu. Chyba nic z tym nie wygra... :)




Kto walczy z wiatrakami?

Link 24.05.2008 :: 12:35 Komentuj (11)

W czwartek przegląd semestralny i obrona projektów. W związku z tym renderuję jak szalona. Ostatniej nocy zrobiłam render dotychczasowego mojego życia :) Jasne, nie równa się z renderami moich znajomych, ale jak na to, że dopiero uczę się VRaya - jest oki :) Dobrze, że pogoda jest brzydka, bo przynajmniej nie jest mi szkoda, że muszę cały czas siedzieć przy komputerze.

Niedawno pisałam, że mój rower stał się bezdomny. Kilka razy przenocował na klatce schodowej mojej kamienicy i skutek jest taki, że okradziono go z wiatraka... Został tylko pędzel, na którym to kolorowe coś było zamontowane. Uwaga, alarm! Złodzieje wiatraków grasują! Jak ktoś kradnie portfel, to nie ma wątpliwości, dlaczego. Ale po co kraść wiatrak? To już taka czysta złośliwość...
Teraz ktoś ukradł wiatrak, potem ukradnie rower. Dlatego jednak będę go nosić codziennie na 2 piętro. Przynajmniej poprawię swoją kondycję...

A dziś w nocy przyszedł z lasu dzik i zjadł co było w ogródku... Zostawił tylko ślady racic...





Pierwsza rocznica

Link 26.05.2008 :: 16:52 Komentuj (2)

Dzisiaj święto, a właściwie pierwsza rocznica. Mojego prawa jazdy. Dokładnie rok temu usłyszałam te wspaniałe słowa: "Gratuluję, zdała pani". Cóż to była za euforia! Żebym jeszcze częściej z niego korzystała i jeździła bez stresu, to byłoby świetnie...
(można gratulować mojemu prawu jazdy)

Przyjechał do mnie nowy wiatrak! Razem z moim bratem, z Wigier :) Dziś pewien pan współczekacz na światłach opowiedział mi, jak to za jego młodości takie wiatraki na jarmarkach sprzedawano. I że teraz mu się przypomina dzieciństwo i że w ogóle fajno jest.




Nie pękaj!

Link 27.05.2008 :: 19:52 Komentuj (11)

Czasem fajnie wrócić spacerkiem ze szkoły. Ale nie zawsze... Szczególnie po ciężkim dniu i 7 godzinach spędzonych na modelarni, gdzie:
na gorąco formowałam wiwak, szlifowałam to co uformowałam, cięłam i szlifowałam metal, chodziłam za panem Jurkiem prosząc o wytoczenie elementu do mojej lampki (nam toczyć nie pozwalają), pełniłam rolę tłumacza pomiędzy studentami z Portugalii a panami z modelarni w rozmowach na temat jak co szpachlować, czym malować i jak obsługiwać wyrzynarkę.
Po tak intensywnym dniu wracałam rowerem do domu i podczas dość szybkiej jazdy nagle pękł mi łańcuch... I wcale nie uprzedził, że to zrobi! Gdyby to się przydarzyło 2 minuty wcześniej, moja kraksa nastąpiłaby na środku skrzyżowania Marszałkowskiej i Pięknej, na Placu Konstytucji. No więc kto pomoże? Kto zaradzi?
A w pierwszą stronę rozpadł mi się koszyk.
Rowerze, nie wygłupiaj się...

Wczoraj po powrocie ze szkoły dowiedziałam się, że nie mamy już Rózi i dwóch koziołków, bo zostały sprzedane... Została tylko Natasza i Tytus. A przecież to Fryderyk Lvmen miał zostać...

Tytus:




Dziś muszę zrobić dwie plansze, jutro jeszcze jedną i skończyć model lampki. Nie powinnam dziś iść spać, w związku z czym zaopatrzyłam się w Tigerki. A gdyby ktoś, kto ma mój numer, nie spał około 4 w nocy, niech do mnie zadzwoni. Tak na wszelki wypadek, gdybym jednak poszła spać... No nic, koko dżambo i do przodu!

A dla ożywienia, rozbudzenia i ogólnie dobrego samopoczucia będę słuchać muzyki (jak zawsze), tylko czasem już nie mam pomysłu co sobie włączyć. Tak więc, jak ktoś ma propozycje fajnych piosenek do posłuchania podczas nocnej pracy to proszę pisać!
(póki co przygrywa mi głównie Amy McDonald "This is the life" i Lao Che "Hydropiekłowstąpienie")


Świetliki

Link 29.05.2008 :: 15:07 Komentuj (9)

Jestem wykończona, ale obroniona. Dziś się wyśpię! :D
Obrona poszła bardzo dobrze i miło, mimo że nie wiedziałam z jakiego tworzywa sztucznego wykonany byłby korpus mojej lampki...

Prezentację projektów czas zacząć. Później będą 3 projekty ceramiczne, a dziś wspomniane przeze mnie lampki inspirowane dmuchawcami, makówkami, bańkami (z dymem ;) ). Nazwałam je Świetliki. Są to lampki z zastosowaniem diod LED, których można używać w dwóch kontekstach - ogrodowym i mieszkaniowym. Można wbić je w ziemię (mają ostre zakończenie metalowe) i w ten sposób je ustabilizować podczas imprez ogrodowych i nocnych pikników. Zasilane są za pomocą akumulatorków, więc można je swobodnie rozmieszczać na dworze. W mieszkaniu rolę stojaka (bo wbijać w podłogę nie radzę...) pełni ładowarka, w której maksymalnie można ładować 5 świetlików na raz.




Można też regulować ilość światła za pomocą ruchomych "płatków". Albo jest mocniejsze światło, albo delikatniejsze przez dziurki w tych "płatkach". No i mogą być różne wersje kolorystyczne (światła, nie lampek - te zawsze czarne).




Lampki te są na konkurs firmy Osram pt: "Światło dla... Turystyka i wypoczynek". Termin składania prac jest do stycznia. Mój profesor powiedział mi, że warto byłoby dopracować ten projekt i ma rację, bo trochę niektóre rzeczy potraktowałam zbyt pobieżnie z braku czasu.

Gdy wczoraj wróciłam z modelarni o godzinie 20 (kończyłam model imitacyjny świetlika) głodna, brudna (malowałam sprayem czarnym korpus lampki, a przy okazji sobie ręce) i zmęczona, to pomyślałam sobie wtedy, że jednak moje studia są najlepsze. Bo czy istnieje coś piękniejszego niż wymyślanie fajnych rzeczy, gadżetów i różnych bajerów? Dla takich spraw warto czasem nie dosypiać! :D


Szparagi

Link 30.05.2008 :: 20:21 Komentuj (6)

Dziwny dzień.

Zawiozłam rower do warsztatu w sprawie przerwanego łańcucha. W jednym z serwisów powiedziano mi, że mogą to zreperować na za 2 tygodnie, bo mają dużo roboty... Za to polecili mi pana, który po drugiej stronie ulicy siedzi w Dużym Fiacie i na ulicy reperuje... Tak było. Pan siedział w aucie, w otwartym bagażniku były części rowerowe. Zobaczył co i jak z moim rowerem, wysłał mnie do pobliskiego sklepu po zapinkę do łańcucha i naprawił. Ale przy okazji wyszło na jaw, jakim jest strasznym dziadem. Gdy montował mi łańcuch, podeszła do mnie sympatyczna, uśmiechnięta czarnoskóra dziewczyna i zapytała po angielsku o jakieś fajne sklepy odzieżowe w okolicy. Wytłumaczyłam jej i poszła. A wtedy dziad powiedział:
"Tak... śmieci przyjeżdżają do nas i jeszcze chcą, żeby mówić w ich języku. Przyjeżdżają to niech się uczą polskiego. Albo niech idą do punktów informacyjnych, a nie ludzi na ulicy pytają"
Dowiedziałam sie jeszcze, że mój rower jest taki stary, że pewnie Hitler na nim jeździł albo ewentualnie Bismarck. I zastanawiał się, ile ton pszenicy i ile litrów mleka przewiózł na nim chłop niemiecki...

Gdy jechałam sobie Krakowskim Przedmieściem, zagrodziła mi drogę dziewczynka, chyba cyganka. Najpierw, żebym jej dała pieniądze, ale odmówiłam. Probowała wtedy zabrać mi wiatrak, a gdy jej na to nie pozwoliłam i ruszyłam, bezczelnie uderzyła mnie w ramię. Szok.


Później już były miłe rzeczy. W nagrodę za ten semestr kupiłam sobie jakieś ubrania i płytę, na której Czesław Śpiewa.

Dziś prezentuję pierwszy z trzech projektów ceramicznych. Są to wazoniki. Nie mogą pełnić funkcji wazoników pojedynczo, ale dopiero po minimum trzy. Trzeba je związać i wtedy są stabilne. Można się bawić z ich ilością oraz z tym, czym się je wiąże. Mnie najbardziej sie podobają z cybantem, jak tu na zdjęciu, i z gumką recepturką. Ale można zrobić wersje elegantsze np. z jakąś ładną wstążką.






MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl