photo 1-1.jpg

Ceramiczna tykwa

Link 01.06.2008 :: 12:51 Komentuj (5)

Ależ pięknie! Zieleń aż bucha! Wyleguję się na trawie, biegam po łące (na razie nie plotę wianków...), jem czereśnie z własnego drzewa, choć są to trudne wyścigi z ptakami. Truskawki kwitną, mirabelki rosną. Lato! Jeszcze tylko 3 egzaminy teoretyczne i od 17 czerwca wakacje! (o ile zdam wszystko jak należy).

Teraz drugi projekt ceramiczny. Jest to naczynie kuchenne do przechowywania zieleniny, np. pietruszki, koperku, szczypiorku. Większość ludzi trzyma takie rzeczy w słoiku lub szklance z wodą, niektórzy w torebce w lodówce. A w tym naczyniu stają się one bukietem, można je dowolnie komponować. I można wstawić 3 gatunki nie mieszając ich ze sobą.





Właściwie to nie napisałam, jak wyglądają u nas takie obrony. Przychodzi kilkunastu profesorów (prawie wszyscy z wydziału) i trzeba zaprezentować im swój projekt na planszach i w postaci modelu, wytłumaczyć o co chodzi. Potem oni zadają pytania, czasem chwalą, czasem bardzo ostro krytykują, czasem patrzą się jak na idiotę. Ja miałam wyjątkowo miłą obronę. Bardzo chwalili wszystkie moje projekty ceramiczne. Jeden z profesorów powiedział nawet, że wcale nie chce mu się oglądać następnych projektów innych studentów (broniłam się jako pierwsza), bo tak miło mu się patrzy na tę ceramikę :) Po obronie nawet do mnie podszedł i zapytał, czy można będzie u mnie kupić projekt, który tu zaprezentuję jutro lub pojutrze. :)


Menokija

Link 03.06.2008 :: 21:13 Komentuj (17)

Dziś ostatni projekt ceramiczny. Jest to lampka oliwna, którą nazwałam Menokija. Jest połączeniem dwóch tradycyjnych żydowskich świeczników: 7-ramiennej menory i 9-ramiennej chnukiji, używanej na Chanukę, czyli Święto Świateł.
Składa się z 3 elementów:
- pojedynczej, środkowej szameszy
- 6-ramiennej menory (funkcjonuje z szameszą)
- 2-ramiennej części, która po złączeniu z menorą (którą dostawia się do środka), tworzy 9-ramienną chanukiję.
Czyli ma się 2 świeczniki w jednym.

Ten projekt wzbudził dość duże zainteresowanie wśród profesorów. Jeden z nich podszedł do mnie po obronie i powiedział, że z racji jego zainteresowań i takich różnych ma pytanie, czy można będzie u mnie kupić taką menokiję :D




Byłyśmy dziś z Klarą w Biurze Promocji Miasta na rozmowie w sprawie pasów-klawiatur. Wygląda na to, że będzie dobrze :)
Przy okazji dowiedziałyśmy się kilku ciekawostek, np. że projekt z wyrzucaniem przez okno fortepianu w ogóle nie istnieje. I nie istniał. Jakaś pani w rozmowie z dziennikarzem powiedziała, że gdyby chciała zrobić coś agresywnego, to właśnie wyrzuciłaby fortepian z okna. I już. To było jako przykład w rozmowie. A prasa dorobiła do tego całą wielką resztę...
Śmieszne. Niczego, co pisze prasa, nie można być pewnym.


DizajnPiknik

Link 05.06.2008 :: 18:06 Komentuj (3)

Zapraszam wszystkich na wystawę końcoworoczną Wydziału Wzronictwa Przemysłowego. Wernisaż jutro, czyli w piątek 6 czerwca o godz. 16. Wystawie studenckiego designu towarzyszyć będzie piknik na dziedzińcu naszego wydziału, na którym m.in: piwo, grill, muzyka na żywo (Radek Duda – liveACT), zabawa na trawie itd. Sama wystawa trwać będzie do 20 czerwca. Szczegóły poniżej. Zapraszam!!




Buliki - wersja stołowa

Link 07.06.2008 :: 16:13 Komentuj (6)

Wystawa naszego wydziału została otwarta. Piknik był świetny, przyszło sporo ludzi. O godzinie 23 wszyscy przenieśliśmy się do Obiektu - razem z naszym dziekanem i prodziekanem. Nasz dziekan jest super, zafundował nam wejście, postawił drinki, tańczył :D

Na pikniku zagościli Pan Cygaro i Cyberkot, od których dostałam wspaniałą rodzinę Bulików (przywiezioną ponoć z Anglii)!!! Rodzina składa się z solniczki, pieprzniczki i ich dziecka, czyli magnesu na lodówkę :)





Sen niewidomych

Link 08.06.2008 :: 21:37 Komentuj (9)

Nie wywiesiłam polskiej flagi, ale kibicuję. Mam jutro egzamin z teorii mediów, więc się uczę i nie mam czasu oglądać meczu (bardzo żałuję). Za to słucham transmisji radiowej. I krzyków z domu naprzeciwko, głośniejszych niż moje radio... Właściwie to mogłabym wyłączyć radio, a i tak wiedziałabym, co się dzieje na boisku... Przegrywamy.

Dopisek po meczu: Oba gole naszym strzelił Niemiec Podolski... :)

Była u nas na weekend niewidoma koleżanka mojej mamy. Spotkałam się z nią w Warszawie i razem pojechałyśmy do nas, a dziś razem wróciłyśmy do Warszawy. Ona urodziła się jako niewidoma. Kontakt z nią wywołał u mnie różne przemyślenia. Najbardziej intryguje mnie kwestia snu osób niewidomych - takich, które nigdy nie widziały. Sen w dużym stopniu opiera się na obrazach. Dźwięk schodzi na drugi plan (przynajmniej ja tak mam). Jakie sny mają osoby niewidome? Nie mogą przecież mieć takich sennych obrazów jak osoby widzące. We śnie pojawiają się obrazy wyobraźni. Jak wyobrażają sobie świat ludzie, którzy nigdy go nie widzieli? Nie znają choćby kolorów.
Ale nie odważyłam się jej o to spytać.
Być może będę projektować baner na 200. rocznicę urodzin Ludwika Braille'a.




Kanapka XXI wieku - tradycje, wpływy i nawiązania

Link 13.06.2008 :: 15:46 Komentuj (7)

To był ciężki tydzień... Dziś miałam egzamin z historii sztuki, z bardzo obszernego materiału - od połowy XVII wieku do końca XIX wieku w Europie i w Polsce (to też w końcu Europa...). Strasznie mnie to zmęczyło, ale bardzo zachęciło do poczytania sobie czegoś więcej na temat polskiego malarstwa XIX wieku. Dziś po południu dowiem się, jak mi poszedł ten egzamin. Miałam złe przeczucia, bo dziś piątek 13-ego, poza tym trafiła mi się zła kanapka. Może nie wystarczająco dużo umiem powiedzieć o wpływach Poussina na późniejsze malarstwo, ale jeśli chodzi o wpływ kultury afrykańskiej na wygląd kanapki, to wiem wszystko!

Dopisek 1: Dostałam 4 :D




W drodze na uczelnię zobaczyłam brązowo-białego VW T2 i to mnie pocieszyło :)

Dopisek 2: To jeden z ładniejszych egzemplarzy, jakie widziałam. Miał tabliczkę "zaopatrzenie" :)
Dodatek:




Żeby nie siedzieć cały czas w pokoju lub przed kompem, codziennie popołudniu uczyłam się w moim miejscu, wygrzewając się na słońcu. Tylko strasznie dużo tam szkła... I ochrona zaczepia.

Znalazłam super zardzewiałe elementy wystające z muru!









Na Bosaka

Link 14.06.2008 :: 16:14 Komentuj (8)

Zawsze jak idziemy z Klarą gdzieś wieczorem, przytrafiają nam się strasznie dziwne przygody. Były już m.in. parkoury w zawalonym magazynie teatralnym, było odbieranie rowerów z komisariatu po pożyczeniu ich kolegom. A wczoraj poznałyśmy Krzysia Bosaka... Trafiłyśmy na jego imprezę urodzinową... Było trochę jego ziomków z Młodzieży Wszechpolskiej. I był tam też Wielki Roman... I w ogóle to było wszystko dziwne i zwariowane... Takie zjawiskowe. Aż trudno uwierzyć, że ten drobny uśmiechnięty chłopiec to TEN Krzysztof Bosak. Na pożegnanie Andrzejek, który z nami był, powiedział mu, że już się kiedyś poznali, bo to on 2 lata temu organizował tę słynną demonstrację z wymachiwaniem butami pod sejmem. I na szczęście nikt się nie przyczepił do Tomka, który z nami był i miał koszulkę z napisami po hebrajsku... :)

Powiększyła się nam rodzina. O kozę Kunegundę, emerytkę z połamanymi rogami:




I o psa! To jakaś bardzo młodziutka suczka, którą ktoś porzucił. To co, znowu konkurs na imię?...

Dopisek:
Ojej ojej... Pies jest u nas dopiero trzeci dzień, a już afera, wrzask, krew, weterynarz... Oko spuchnięte i zakrwawione, prychanie krwią... Kotu się coś nie spodobało i tak przysolił pazurami małej, że po 30 minutach tamowania krwotoku z nosa pojechaliśmy z nią do weterynarza. Temu jakoś się udało zatamować krew, ale powiedział, że nos w środku trochę rozszarpany. Ech...
Miałam całe ręce, spodnie i bluzkę we krwi, jakbym była rzeźnikiem...





jest świetnie!

Link 17.06.2008 :: 16:16 Komentuj (12)

Pełna radości ogłaszam wakacje!! :D
To świetny dzień - zdałam egzamin z wzornictwa polskiego XX wieku, pani na ulicy poprosiła Boga, by mnie uchronił przed skutkami PRL-u, a co najważniejsze, uwaga, uwaga: przyjęli mnie na wymianę do Izraela!!
Pojadę prawdopodobnie pod koniec września, wrócę prawdopodobnie w połowie lutego. Teraz muszę zająć się organizacją tego wszystkiego. Bilet, różne ubezpieczenia, mieszkanie i masa innych spraw.
Ale fajnie :) Będę tam robić masę zdjęć! A tak zaczęłam w ostatnie wakacje:




użytkownik usunięty ;(

Link 20.06.2008 :: 19:46 Komentuj (2)

***
Dziś w wieku 54 lat zmarł mój znajomy reżyser Piotr Łazarkiewicz ;(
***

Miał być pogodny wpis, ale nie będzie. Wracam jeszcze tylko na moment do szkoły i zadania, o którym od czasu do czasu wspominałam, czyli "1 minuta". Przez kilka dni robiłam zdjęcia w przejściach podziemnych przy metrze Centrum i pod Dworcem Centralnym na czasie naświetlania właśnie 1 minuta. Nie pokażę wszystkich zdjęć, bo jest ich 11, ale kilka najlepszych.














Świetny dzień, świetnoJańska noc!

Link 22.06.2008 :: 18:16 Komentuj (8)

Ależ wczoraj było... Było wszystko co najlepsze!! :D
Najpierw MMS od Eli. Bulik! T1!!!!!!!
W związku z tym szybko wsiadłam w autobus i pojechałam do niego, na Saską Kępę. Był tak przepiękny, że nie umiem tego wyrazić słowami. Dlatego zamieszczam zdjęcie, które Ela zrobiła telefonem. Ja też go dokładnie obfotografowałam, ale analogowo, więc trzeba będzie poczekać. W każdym razie spędziłam tam pewnie z pół godziny podziwiając go. Saska Kępa to dzielnica żółtych Bulików. Odnotowałam tam już 2xT2 żółte i teraz ten T1. Może jest ich tam jeszcze więcej?!




Później... Późniejm byłam na koncercie, bo Czesław Śpiewał w Stodole. Teraz recenzja, choć tego też nie da się w pełni opisać słowami. Ten występ przekroczył wszelkie moje oczekiwania. Właściwie nawet trudno nazwać to koncertem. To było coś nieokreślonego, nie szufladkowalnego - raczej połączenie muzyki, kabaretu, teatru. Czesław stał się gwiazdą - Stodoła była pełna. Jako że przyszłam dość wcześnie, załapałam się jeszcze na miejsce siedzące. Scenografia była bardzo dobra - wielkie lampiony z rysunkami, które towarzyszą płycie (m.in. na okładce), czerwone fotele, fortepian, a na nim czerwona konewka z tulipanami. Zespół grał nie tylko piosenki z płyty "Debiut", ale też różne inne, także po angielsku. Niektóre były bardzo śmieszne i w pewnym momencie Czesio powiedział:
"Wiecie, warszawska publiczność różni się od tej w innych miastach Polski. Bo widzę, że w Warszawie ludzie umieją po angielsku" :)

Po ukłonach były oklaski, zespół zszedł ze sceny, ale wrócił drugi raz na bis. Po bisie część widzów już sobie poszła. Co wytrwalsi zostali i dalej klaskali. Zespół wyszedł po raz trzeci. Potem większość widzów wyszła. Najwytrwalsi (w tym ja :D ) jeszcze zostali i już sam Czesław wyszedł i dla niewielkiej grupy zaśpiewał jeszcze jeden utwór, przygrywając sobie na akordeonie :) Nie byłam jeszcze nigdy na żadnym koncercie z 3 bisami... :D

Po tym występie mam takie wrażenie, że to właśnie scena jest właściwym środowiskiem dla twórczości Czesława, a płyta jest czymś wtórnym. Jest świetna, ale występy na żywo są czymś zupełnie innym, czymś, czego nie da się zapisać na płycie.

Zespół (Czesław, wokalistka-chórzystka, akordeonista i wysoki pan grający na różnych instrumentach) przez cały występ popijali sobie piwo i jakiś mocniejszy alkohol. Po koncercie i 3 bisach parę osób wpadło w jakiś szał zdobywania relikwii związanych z Czesławem. Chłopak i dziewczyna walczyli ze sobą oraz ochroniarzem o listę utworów, którą Czesio zostawił. Potem ktoś zdobył butelkę z niedopitym przez Czesława piwem, potem ktoś zdobył jego wodę a na końcu jakaś dziewczyna jego kieliszek z niedopitym mocniejszym alkoholem. Szaleństwo! Czesław jest gwiazdą!



Nie bardzo umiem się zdecydować, którą piosenkę teraz tu wstawić, bo jest kilka naprawdę super... :)
"Pożycie małżeńskie"

Czesław Śpiewa - 07 - Pożycie Małżeńskie


Po koncercie pojechałam do Barki "Herbatnik" przy Porcie Czerniakowskim, gdzie świętowałam najkrótszą noc w roku oraz urodziny Majsena. Był koncert Kapeli Ze Wsi Warszawa, były darmowe lody i banany na drzewie, na co nie dane mi było się załapać. Było machanie ogniami, puszczanie na wodę lampionów. Jak zawsze, nie obyło się bez dziwnych przygód: zobaczyłam ponton-delfin i myśląc, że jest przywiązany, wpakowałam się do niego. Był przywiązany, ale nie do brzegu... Jak pociągnęłam za sznurek, to jeszcze bardziej odpłynęłam. A, nie wspomniałam, że nie miałam wioseł... :)
Nie rzuciłam wianka, ale może można mi zaliczyć to, że sama popłynęłam?...


aparat nie do bani!

Link 25.06.2008 :: 22:49 Komentuj (8)

Znalazła raz pewna pani, aparat do bani...
Ja nie znalazłam, ale kupiłam. I nie do bani, tylko świetny! :D
Canon Rebel Xsi, zwany u nas EOSem 450D od dziś jest moim kompanem. Dziś przyleciał do mnie z Kanady pod opieką mojego Wujka. Jako że wszyscy po nabyciu aparatu robią sobie z nim zdjęcie w lustrze, ja także to uczyniłam... (Pierwsze zdjęcia nie są rewelacyjne, bo dopiero uczę się gdzie co jest, czym pokręcić i co nacisnąć, a najbardziej nie umiem ustawiać punktu ostrości...).




Aparat przyleciał na dodatek w towarzystwie obiektywu EF 70-200mm f/4L USM...




Długo wahałam się, czy przejść z aparatu analogowego na cyfrowy. Decyzja zapadła w związku z wyjazdem do Izraela, gdzie zamierzam robić masę zdjęć. Najbardziej bałam się, że poluzuje się mój rygor, bo będę mogła pstrykać bez ograniczeń. Póki był film, te 36 klatek zobowiązywało do pokory.
By nie zachłysnąć się cyfrowością, stworzyłam kilka przykazań:
1. Zdjęcie wykonuję ja+aparat, a nie Photoshop.
2. Photoshop to narzędzie dodatkowe i służy do drobnych poprawek, jak kadrowanie, gdyby nie było możliwości uzyskać pożądanego efektu za pomocą wyłącznie aparatu (nawet temu byłam dawniej przeciwna)
3. Nie pstrykam wszystkiego jak leci, bo po co.
4. Nie przechowuję słabych, bądź niewystarczająco dobrych zdjęć, bo do nich się nie wraca (czyt. nie zawalać dysku)
5. Do zdjęć przymierzam się z takim samym zaangażowaniem jak przy aparacie analogowym. Więcej warte jest 1 dobre zdjęcie niż 5 średnich.

Jak mi się coś jeszcze przypomni, to dopiszę.

Pierwsze zdjęcie z moim nowym obiektywem:




Ze szczęścia cały czas nucę tę piosenkę i chce mi się tańczyć tak jak te postacie:




Mieszko i Dobrawa

Link 26.06.2008 :: 23:53 Komentuj (9)

Parę dni temu pojawił się nowy teledysk Czesława do piosenki "Mieszko i Dobrawa jako początek państwa polskiego". Dobre zdjęcia, a co najważniejsze - są bańki :D




Dzisiejszy wieczór spędziłam na zabawach z moją nową maszynką do świerkania. uczymy się siebie nawzajem, poznajemy, ośmielamy. Ale póki co, boję się wyjmować na ulicy duży obiektyw...
To "człowiek-maszyna" i witryna sklepowa przy moim ulubionym Rondzie ONZ.




Piknik

Link 29.06.2008 :: 21:18 Komentuj (10)

Mieliśmy dzisiaj dużo gości. Mama zrobiła międzypokoleniowy piknik dla swojej grupy z lekcji hebrajskiego. Było fajnie i dużo dobrego jedzenia :) Zapewne niektórzy z Was wypatrzą tu znajome twarze:




Byli między innymi wolontariusze Hava i Udi, którzy niedługo, po roku spędzonym w Polsce, zawijają się z powrotem do Izraela.




Było też bardzo młode towarzystwo. Zuzia i tarzanie w piasku:





Jonatan, który przez kilka godzin ganiał kota (ale czy kot jest koszer?):




No i odbył się dziś finał Euro. Piłkarze obydwu drużyn bardzo mocno angażowali się w mecz. Ale nie wiem, kto wygrał, bo sędzia kalosz, chyba liczyć jeszcze nie umie...



------------------
Czy był ktoś z Was na Górnym Śląsku? Wybieram się tam na włóczęgę z Klarą, Kasią i namiotem. Będziemy jeść konserwy i pić oranżadę pod sklepem. Gdzie jest najfajniej? Chodzi mi o jakieś małe miasteczka.


Niedowiara

Link 30.06.2008 :: 23:31 Komentuj (21)

(Dziś będzie religijnie)
Chciałabym więcej malować i rysować, bo prawie tego nie robię. Nie będę wnikać w sprawy moich artystycznych dylematów, bo nie chcę przynudzać. W każdym razie czasem jest mi trudno przełamać pewną męczącą mnie barierę. Wiem, że powinnam działać jak najwięcej, żeby się znowu rozkręcić. Dziś udało mi się przeskoczyć to coś i narysowałam. Hmmmm... Jezusa... :) (Bardzo dawno nie rysowałam ludzi...)




Potem, obierając ziemniaki, miałam długą rozmowę z mamą na temat wiary, niewiary i niedowiary oraz konsekwencji i niekonsekwencji w tych sprawach. Bo ja jestem bardzo niekonsekwentna. Zarówno w wierze jak i niewierze.
Ale ale. Ktoś mi dziś coś ostro sygnalizował!

Dość często chodzę do pewnego spalonego domu, w którym fotografuję i dokumentuję zmiany tam zachodzące. Bo taka ruina, choć wyglądająca martwo, bardzo intensywnie żyje. Zmienia kształty i kolory. Zawsze mi się wydaje, że znam to miejsce na tyle, że nic mnie tam już nie zaskoczy. A za każdym razem odkrywam coś nowego. Dziś natknęłam się na krzyż. Musiał spaść ze ściany. Nie wiem, jakim sposobem do tej pory mogłam go nie zauważyć.




A później nastąpiło objawienie.




Chyba nikt nie powie, że to nie jest Maria z Dzieciątkiem! :)
Nawet ma rączkę, a jej dziecko koronę i berło! Na pewno żadne smugi na szybie czy inne objawienia nigdy nie były tak dokładne jak to! Czy powinnam tam wybudować sanktuarium? ;)





MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl