photo 1-1.jpg

Weselny klimat i ten tłusty bit....

Link 02.06.2010 :: 01:23 Komentuj (4)

W sobotę ożeniłam mojego jedynego brata. No dobra, nie ja... Ale w każdym razie jest już żonaty. To rzecz nie byle jaka. Ciągle przeżywam :)




Wszystko było bardzo pięknie i bez żadnej obsuwy. A i miejsce wspaniałe. Karczma na Mazurach ze świetnym klimatem.




I na dwór można było wyjść. Wokół zielono, tuż obok jezioro. Tylko jeszcze za zimno było, żeby się kąpać. Ale za to można było miło spędzać czas na tarasie. Pogoda była dobra, a na jej skutek po raz pierwszy w tym roku spaliłam sobie plecy...




Weselny klimat tak się zaczyna, jest biały welon, a w nim dziewczyna... ;)






Szymkowi i Kindze jeszcze raz życzę, żeby tak dalej do przodu!!! :)





DMY 2010

Link 17.06.2010 :: 00:49 Komentuj (2)

Przez tydzień mnie nie było.




Celem wyjazdu był Międzynarodowy Festiwal Designu w Berlinie DMY 2010. Impreza odbywała się w budynku dawnego lotniska Templehof. Ogromne przestrzenie...




Nie pojechałam tam tylko jako widz, ale też zaprezentować moje prace. Razem z 9 osobami z mojego wydziału zebraliśmy się w grupę i jako Polceramix postanowiliśmy pokazać "young polish ceramics". Przytransportowaliśmy naszą ceramikę oraz skrzynki, z których zbudowaliśmy ekspozycję. Efekt końcowy był taki:




Wystawiłam prezentowane już kiedyś na blogu obiekty:
Menokiję...




...i Szparagi.




Wystawa podzielona była na 2 części - profesjonalną i youngsters. My się oczywiście znależliśmy w tej drugiej. Może kiedyś przyjmą nas do pierwszej... :)

Dawno nie naoglądałam się tyle designu na raz, zarówno dobrego jak i złego. Bo takie rzeczy też tam pokazywano. Nie będę jednak pisać o tych złych, trochę szkoda na nie czasu...

Na początek przedziwna instalacja zbudowana na zewnątrz hal. To było ogromne coś wykonane z taśmy klejącej... Coś na kształt pajęczyny albo jakiejś kosmicznej formy, do której można było wchodzić. Robiło wrażenie...




Ludzie wewnątrz wyglądali jak w kokonie.




Podsłuchałam jakąś rozmowę, że ponoć do wykonania tej instalacji użyto 5km taśmy.

Wrażenie wywarło na mnie to krzesło.




Niby zwykłe, prawda? Ale proszę się przyjrzeć:




Tak, to drewno. Wyrzeźbione tak, że sprawia wrażenie skóry. Właściwie to trudno to nawet nazwać wzornictwem, bliższe jest to rzeźbie moim zdaniem. Ale jakość wykonania tej tapicerki doceniam. Na pewno zajęło dużo czasu i pracy.

Bardzo podobał mi się ten kalendarz.




I mebel Gosi Mozolewskiej z mojego roku nazwany "W hołdzie dla Bohumila Hrabala".




Dużą furorę robił zestaw ceramicznych piesków. Złoty piesek ze złotą kupą...




Ale największą sztuką jest zrobienie dobrego, prostego mebla, z rozsądną konstrukcją i ładnymi, dopracowanymi detalami. To moi ulubieńcy. Ten stół i krzesło zachwyciły mnie.





Podczas tego wyjazdu miałam różne śmieszne spotkania. Na przykład okazało się, że na stoisku obok wystawia swój stół Tjark, mój niemiecki kolega, który był ze mną na roku na wymianie na Bezalelu! Hala była ogromna, więc szansa na to, że akurat będziemy obok siebie, była niewielka. I w ogóle, że obydwoje tam wystawialiśmy. Innego dnia spotkałam Tjarka w zupełnie innej części miasta, na ulicy. I jeszcze z takich spotkań, to przypadkiem trafiłam na chłopaka z Bezalelu, Izraelczyka, który był rok niżej niż ja. Świat jest jednak na prawdę mały...

Ciąg dalszy na temat Berlina nastąpi, a tym czasem zapraszam na stronę Polceramixu i obejrzenie pozostałych projektów ceramicznych.


Jah kocha psa

Link 19.06.2010 :: 19:11 Komentuj (3)

Pietruszka od nas odeszła...
Zniknęła tydzień temu w sobotę. Prawdopodobnie jej już nie ma. Może gdzieś się zaszyła, by w samotności umrzeć. A może ktoś jej w tym pomógł... Nie wiem, ale wykluczamy ucieczkę, bo nigdy nie uciekała, albo to, że ktoś ją sobie wziął. Stara była... Według moich obliczeń miała 14 lat.
Mama przeszukała całą okolicę, ale śladu nie ma. Sąsiedzi mówili, że taki przejechany pies jak Pietruszka leży koło zebry. Rzeczywiście, to był pies. Więc nie Pietruszka.
I ona ciągle się nam śni, że wróciła. Ale nikt już nie wierzy, że wróci... ;(

Znaleźliśmy Pietruszkę... ;(
Utonęła w rowie, być może wpadła tam potrącona przez samochód...
Jest nam bardzo, bardzo smutno... 13 lat z nami... ;(((((((((






Piosenka dla Pietruszki, z filmu "Jutro będzie niebo"

mazzoll - ropa swietej anny (czyli jah kocha psa)


Dużo niesamowitości na raz

Link 24.06.2010 :: 01:02 Komentuj (20)

Wracamy do tematu Berlina, bo to, co opisałam wcześniej, to tylko część wyjazdu i moich tam przygód. Teraz będzie od strony prywatnej, a nie zawodowej.

Wyjazd był bardzo szalony. I taki dziwny. Było fajnie, niespodziewanie, dostałam też kopa. Ale po kolei.
Najpierw o tym gdzie.

To było najdziwniejsze miejsce, w jakim kiedykolwiek mieszkałam. Teatr...
Mały prywatny teatr w piwnicy niejakiego Piotrusia Pana, Polaka, mieszkającego od 7 lat w Berlinie. Teatr zajmuje jedno pomieszczenie w piwnicy. Na podniesieniu jest widownia z kanapami i fotelami, niżej scena. Na scenie spaliśmy na materacach.




Było zimno, wilgotno i ciemno, ale i tak super. Z tą ciemnością było trochę problemów, bo nie było tam żadnego okna, więc trzeba było nastawiać budziki na rano, bo tam na dole noc była cały czas.





Specjalnie dla nas odbył się spektakl. Zaprosiliśmy więcej ludzi z naszej grupy i jako ponad piętnastoosobowa widownia zobaczyliśmy bardzo piękny spektakl świateł. Światło i muzyka. Piękne obrazy nimi malowane. Było przepięknie! Potem sami też takie obrazy tworzyliśmy. Po spektaklu poszłam spać na scenie, jak każdego poprzedniego dnia. Tyle że tego dnia spało się inaczej, przez to co się kilka godzin wcześniej tam widziałam.

Teatr pełnił jeszcze jedną funkcję. Tam, w ciągu dnia, następowała produkcja akcesoriów do puszczania wielkich baniek mydlanych... Bo tym głównie zajmują się Peter Pan i jego córka. Piotr opracował płyn do baniek, który stanowi wielką tajemnicę. Żyje ze sprzedaży tego płynu oraz z pokazów bańkowych. On i Patrycja są w tym na prawdę dobrzy...




Tutaj moje pierwsze próby. Potem było coraz lepiej, ale ciągle nie mogę się doprosić kolegi o zdjęcia. Jak je dostanę, to może jeszcze dorzucę. Teraz tylko to.




Raz nawet Peter Pan zabrał mnie ze sobą na pokaz dla dzieci z okazji urodzin pewnej firmy, największego na świecie producenta hamulców do pojazdów szynowych... Za tę pracę dostałam wypłatę, która bardzo mi się przydała, bo mnie dzień wcześniej okradziono (o tym w następnym wpisie). Wśród dzieci, które uczyły się puszczać wielkie bańki, był bardzo zdolny chłopak. Miał w sobie taki dziwny spokój. I dziwne bańki puszczał...




Wypłata była duża, a malutką jej część przeznaczyłam na 3 lalki, które wypatrzyłam w lumpeksie.




Do tego wszystkiego, aby dodać kolorów temu wyjazdowi, Peter Pan zabrał mnie na przejażdżkę tandemem po Berlinie. Biały tandem, Piotr z przodu, ja z tyłu, a w koszyku na kierownicy pies... :) Zobaczyłam tym sposobem pozostałości muru, Jezusa bez palca, kościół-rakietę, Małer Park i kościół, którego środek zrobiony jest z gliny i resztek muru...




Berlin jest ładny.




Zapraszam na stronę baniek mydlanych Piotra i Patrycji. Można tam zobaczyć dużo więcej. Dodam jeszcze, że ich celem jest zarażenie jak największej liczy ludzi wielkimi bańkami. Każdy może!! :)

No i ja mam być współpracownikiem Piotra i Patrycji. Przywiozłam składniki do 15 litrów płynu i zamknę Warszawę w wielkiej bańce.



MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl