photo 1-1.jpg

Etiopia w Jerozolimie

Link 01.06.2011 :: 23:30 Komentuj (8)

W dniu mojego wyjazdu z Izraela wybrałam się na pożegnalną wycieczkę do Mea Szearim, o którym nie będę pisać. Napiszę za to o kościele etiopskim do którego wstąpiłam po drodze. Idąc ulicą HaNeviim mija się malutką uliczkę Etiopia. Można jej nie zauważyć. A warto. Sama uliczka jest piękna, a idąc nią po chwili dochodzi się do wielkiej metalowej bramy. Pewien etiopski chłopak zatrzymał się przy niej, oparł o mur i zaczął modlić. W tym czasie jego kolega czekał na niego z rowerem.




Po przejściu przez tę bramę oczom ukazuje się taki oto kościół.




Spokojnie można do niego wejść, ale trzeba zdjąć buty przed wejściem. Kolejny widok:




Wewnątrz jest niesamowicie. Na środku znajduje się pomieszczenie, coś jak ołtarz, ale zasłonięty z każdej strony. Akurat miałam szczęście, że przy mnie został odsłonięty. Ale nie mogę odżałować pewnego ujęcia. Było tak, że stałam przed zasłoniętym ołtarzem żeby zrobić zdjęcie, pstryknęłam, odsunęłam aparat od twarzy i w tym momencie wychylił się etiopski duchowny by odsłonić te zasłonki. Gdybym nacisnęła spust 3 sekundy później, miałabym go wychylonego spod zasłonek. A gdy włączyłam aparat było już za późno. Mam tylko tak.




Za to na pocieszenie ten pan oparł się o kolumnę i zaczął się modlić. Słychać było tylko coś pomiędzy szeptem a bulgotaniem.




Wokół tego centralnego ołtarza można chodzić. Wiszą tam niesamowite obrazy. Uwielbiam je!




To fragment mojego ulubionego obrazu. Zęby są najfajniejsze!




A tu noga jakiegoś świętego. Jedna normalnie, druga raczej nie całkiem...




A na koniec etiopski modlitewnik. Niesamowite jest to pismo! Ciekawa jestem, czy czyta się je od prawej czy od lewej. A może to w ogóle jest Biblia? Jak wyjaśnił w komentarzach Macięty, jest to pismo sylabiczne pisane od lewej do prawej. Dzięki Macięty!




DMY 2011

Link 10.06.2011 :: 11:57 Komentuj (5)

Moje Meble Spotkanie spędziły tydzień na DMY Festival w Berlinie. W weekend je odwiedziłam. To były bardzo męczące 2 dni, ale za to zobaczyłam kilka ciekawych rzeczy.

Urządź sobie swoją przestrzeń jak chcesz. Wszystko wykonane z filcu, łączone na rzepy.




Ten stół był super. Jedna noga zrobiona była z gałęzi.




Poszczególne jej gałązki przebijały stół na wylot. Bardzo mi się to podobało.




Próby.




To jest piękne!




Zagadka - z czego jest pen puf? Odpowiedź w kolejnym zdjęciu.




Z...



...betonu!!!


Było też stoisko pod tytułem "grow your own mushroom". Brało się ściółkę i grzybnię, a potem pod okiem dziewczyn prowadzących stoisko taki grzyb się rozwijał.



Rozmawiałam z jedną z tych dziewczyn. Powiedziała, że te grzyby na zdjęciu poniżej pochodzą z China i są spożywcze! Że robi się z nich też różne lekarstwa. Mniam!




Ziemianka

Link 15.06.2011 :: 18:15 Komentuj (11)

Przed wojną w mojej miejscowości mieszkało sporo Żydów. Z nastaniem wojny, tak jak wszędzie, musieli porzucić swoje domy i się ukryć. Od dłuższego czasu wiedzieliśmy, że lesie obok nas była ziemianka, w której ukrywała się pięcioosobowa rodzina. Co do nazwisk tych osób nie ma pewności, bo dokumenty archiwalne podają inaczej, niż nasz sąsiad opowiadał. Wiadomo, że jeden z nich na imię miał Jankiel, na nazwisko - albo Cukierman, albo Finkelsztejn, albo Fiksztejn. Mieszkanie w ziemiance trwało chyba ponad rok. Wiosną 1943 roku wysłano do lasu całą grupę ludzi do pomocy przy wycince drzew. Ci zauważyli stojące na ziemi bańki po mleku, a obok nich wejście do ziemianki. Znaczy się, że ktoś ze wsi im to mleko nosił. Jeden ze "znalazców" pojechał po gestapo, podczas gdy pozostali mieli tę grupę Żydów przyprowadzić do wsi. Znali się od lat, w końcu byli sąsiadami, więc idący na końcu mężczyzna wypuścił po drodze jednego z Żydów mówiąc potem, że ten mu uciekł. Ale nie uciekł na długo, bo wkrótce potem ktoś inny go dopadł i zabił. Resztę grupy doprowadzono na podwórko jednego z gospodarstw. Przyjechało gestapo i ich rozstrzelało. Ciała pochowano w ziemiance.

W poniedziałek chyba ostatni człowiek, który to pamięta, zaprowadził nas w miejsce, gdzie znajdowała się ziemianka. Od tamtej pory minęło 68 lat, a trafił właściwie bez problemu.




Zapaliliśmy świeczki. Może postawimy jakiś kamień. Dużo więcej chyba zrobić się nie da...




Nigdy nie wiesz

Link 20.06.2011 :: 22:23 Komentuj (3)

Ostatni wpis był dość smutny i poważny, ten dla odetchnięcia będzie szalony. Przygody do mnie wróciły! Tym razem o temacie muzyki i muzyków.

Wczoraj pomagałam przy organizacji koncertu Matisyahu w synagodze. Zanim zaczął się koncert, odbyło się z nim spotkanie. Każdy mógł zadać pytanie Matisyahu. Paweł się zgłosił, ale mówił cicho, więc został poproszony o podejście bliżej. Był wtedy w koszulce z napisem "I love Helena", którą zrobił sobie na moje przywitanie, gdy wracałam z Izraela. (to takie urocze!!!) Gdy zadawał pytanie, Matisyahu przerwał mu mówiąc "Who is Helena?". Oczywiście wszyscy wybuchnęli śmiechem. Pomachałam więc do Matisyahu, a on rozbawiony do mnie :)




Nie mogłam jednak uczestniczyć w tym spotkaniu do końca. W pewnym momencie wziął mnie na bok rabin i kazał pojechać do Mariotu. Powiedział, że mam tam odebrać gitarę, że ktoś będzie czekał na dole. Polszczyzna rabina nie jest świetna. Na miejscu okazało się, że to, co mam przywieźć to nie gitara tylko gitarzysta... Wzięliśmy taksówkę. Taksówkarz był bardzo rozmowny i w dodatku rozmowny po angielsku. W pewnym momencie zwrócił się do gitarzysty, wskazując na mnie "twoja dziewczyna jest z Polski?". Wybuchnęliśmy śmiechem, powiedziałam, że nie jesteśmy razem. Na to kierowca "to pewnie niedługo będziecie" :). Ja na to, że nie, bo ja mam chłopaka, a gitarzysta, że jest żonaty. Taksówkarz jednak obstawał przy swoim i zaczął mu mówić, że jestem słodka... Na szczęście dojechaliśmy na miejsce, bo już ta rozmowa zaczęła być nieco krępująca :) Jeszcze bym została dziewczyną gitarzysty Matisyahu! ;)

Potem był koncert, bardzo udany, akustyczny. Matisyahu jest niesamowity w beatboxie!






Natomiast dzisiejsza przygoda chyba przebiła wczorajszą. Szłam sobie Alejami Jerozolimskimi, gdy pod hotelem Polonia zobaczyłam grupkę dziwnych ludzi - Gogol Bordello!! Niewiele myśląc podeszłam do wokalisty Eugenne Hutza i zapytałam, czy grają koncert w Warszawie. Powiedział, że tak, ale nie pamięta gdzie. Poprosił swojego kumpla z zespołu, żeby sprawdził, a sam w międzyczasie zaczął brzdąkać na gitarze, wygłupiać się i robić do mnie miny. Myślałam, że się przekręcę!

Nigdy nie wiesz, co cię spotka za rogiem. W każdym razie na pewno nie wyobrazisz sobie, że Hutz będzie grał na gitarze właśnie dla ciebie na środku Alei Jerozolimskich. A będzie, zobaczysz!




krótka lekcja botaniki

Link 24.06.2011 :: 10:45 Komentuj (1)

Wracamy na chwilę do Izraela. To będzie wpis edukacyjny na temat izraelskiej flory.

Jakiej rośliny jest ten pączek?




Otóż jest to granat. Tak kwitnie i się rozwija:




A tu już jako owoc. Może niedojrzały, ale jednak owoc.




Tak natomiast wygląda kaktus.




Listek-dziecko.




Tu listek-średniak ze ślimakiem, też średniakiem.




Pączek kwiatu kaktusa.




Kwiat kaktusa rozwinięty. Jak przekwitnie i opadną płatki, to z tego co pod spodem, co trzyma płatki, robi się jadalny owoc.




Kaktus jest bardzo niesamowity, jest trochę jak dziwna rzeźba z lat 60. Czasem też przybiera różne ciekawe kształty działające na wyobraźnię, tak jak to...




...albo jak to...





MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl