photo 1-1.jpg

Razem z łąką czeka las... :)

Link 02.07.2008 :: 23:47 Komentuj (5)

Przedczoraj byłyśmy z mamą na rowerach w lesie i nazbierałyśmy dużo poziomek.




Zrobiłyśmy sobie przy okazji wycieczkę po okolicznych wioskach. Jeszcze są tu ślady prawdziwych wsi, choć już niestety coraz mniej. Najgorsze co obserwuję, to budowanie obok starego drewnianego domu wielkiego betonowego kloca, a potem burzenie tej starej chatki, by na jej miejscu zrobić oczko wodne z plastikowymi kaczkami...




Wczoraj wróciłam zmęczona z Warszawy, a słońce tak pięknie zachodziło, że drugie co zrobiłam, to wzięłam aparat i ruszyłam w łąkę na polowanie.
Jest tak bardzo wakacyjnie! Mogę łazić po lesie i łąkach bez ciągłego patrzenia na zegarek, bez myślenia, ile mam jeszcze do zrobienia do szkoły, bez układania listy kolejności spraw szkolnych do wykonania... :)

Już za parę dni, za dni parę
wezmę plecak swój i aparat...







Dużo na głowie

Link 05.07.2008 :: 11:13 Komentuj (5)

Idę dziś weselić się z okazji ślubu sąsiadki Asi. W związku z tym już wczoraj powzięłam próby okiełznania mojej czupryny. Moje włosy kręcą się jak chcą, więc postanowiłam je uregulować. Pokryłam całą głowę wałkami, ale nic dobrego z tego nie wyszło (jakaś nieokreślona szopa). Umyłam głowę jeszcze raz i w nagrodę za "powrót do natury" moje włosy zakręciły się 2 razy mocniej niż normalnie! :D




Wczorajszy dzień był pod znakiem nagłych zmian pogodowych (jak w kalejdoskopie), co wiązało się z próbą ich uchwycenia.
Taki mam widok (do tych małych wierzb jest nasze):




Mimo że padał deszcz, wciąż fotografowałam, bo mam do tego odpowiedni sprzęt zakupiony rok temu w Krakowie. Dopiero jak zaczęło naprawdę lać, musiałam się schować:




No a po deszczu fajno jest! Ja fotografowałam, bo pora podeszczowa to najlepszy czas na robienie zdjęć! Była też tęcza, grzmoty, pioruny... Tylko gradu nie było.




A mój nowy pies Tosia chodził po kałużach i puszczał bańki nosem...




sesja zdjęciowa

Link 09.07.2008 :: 00:24 Komentuj (8)

Przyjechała dzisiaj do mnie Ela. Było bardzo, bardzo miło. Zbierałyśmy maliny, wylegiwałyśmy się na trawie, obchodziłyśmy jej urodziny. W związku z tym przyrządziłam dla niej w prezencie Czeszki, by miała takie, jakich nikt inny nie ma:




Z czego ona się tak cieszy?



Bo po 2 latach postanowiła zmienić studia. I ja się cieszę razem z nią. Tak tak. Jeśli jest Wam źle w pracy, szkole itd., zmieńcie to! Szkoda życia! A dla Eli wielkie brawa za śmiałą decyzję!

Przy okazji jej wizyty odbyła się sesja zdjęciowa. Właściwie nigdy przedtem czegoś takiego nie robiłam, to pierwsze próby. No i spodobało mi się takie fotografowanie! Ważne po prostu, jakiego ma się modela i czy temu modelowi się chce współpracować z fotografem!







A ten kapelusz to mój nowy wspaniały nabytek! Ma w rondzie drucik i dzięki temu można go kształtować na milion sposobów :D

Pojutrze jadę na Śląsk. Wrócę w poniedziałek, więc dopiero wtedy pojawi się nowy wpis. A jeśli ktoś z Was spotka takie 3 dziewczyny snujące się gdzieś tam, to niech pomoże/podwiezie/nakarmi, a przynajmniej poradzi, gdzie warto pojechać ;)


Wsiąść do pociągu spaaaaalonego...

Link 10.07.2008 :: 23:21 Komentuj (4)

Miałam przez kilka dni być ślązaczką, ale pozostałam Pyzą Mazowiecką. Teraz nie - trudno. Śląsk nie ucieknie. Może tak szybko nie zostanie autonomią. Połączę tę włóczęgę po Śląsku z Off Festivalem w Mysłowicach. Wybiera się ktoś z Was (8-10 sierpnia)?

Wczoraj spotkałam się z moim braciszkiem ciotecznym Dawidem, którego nie widziałam rok, bo on mieszka w Kanadzie. Właśnie zdał maturę i dostał się na jakiś mega wypasiony uniwersytet w Montrealu na kierunek, którego nazwy nie mogę sobie przypomnieć, ale coś z biochemią.
Wybraliśmy się na spacer w moje Tajemnicze Miejsce. Przy zachodzącym słońcu chodziliśmy po nieużywanych już torach kolejowych i ćwiczyliśmy równowagę idąc krok za krokiem on po jednej, a ja po drugiej szynie. To jedna z takich drobnostek, która staje się czymś takim bardzo ważnym, co się pamięta bardzo długo :)
Fajnie mieć fajnego kuzyna, który docenia takie drobnostki i który czuje, że Tajemnicze Miejsce jest naprawdę tajemnicze :)

Spanikowałam, że zabrali moje spalone pociągi, ale w końcu je znaleźliśmy.




No i zrobiliśmy tam sobie sesję zdjęciową :) Tak tak, oj bardzo mi się spodobało fotografowanie ludzi!










Gdzie jest Wally?




A tu!




I teraz taki pierwszy wniosek dotyczący wyższości aparatów cyfrowych nad analogowymi:
Super jest to, że można łatwo zmieniać ISO, a nie trzeba zmieniać w tym celu filmu.



Nie mam garnka

Link 12.07.2008 :: 22:45 Komentuj (4)

Znalazłam garnek na środku pola. Ale ktoś mi go zabrał.



I nie mam już garnka. I nie zrobię mu więcej zdjęć.


--------------------------------------------------------------------



Pojechałam dziś moim wehikułem sfotografować pewną strzechę i podwórko przy niej. Właścicielem okazał się bardzo fajny 80-letni pan i się zaziomowaliśmy. Pozwolił mi wszystko fotografować i zaprosił na huśtawki (ma aż 2). Powiedział, że dobrze, że przyjechałam, bo tak to nie ma z kim się huśtać. :)




Podczas huśtania streścił mi całe swoje życie, wtrącając opowieści np. o tym, jak się przygotowywało len do tkania i że kosił kosą 8 hektarów pola...
Niestety tę super strzechę ma w przyszłym roku rozebrać :(






I jeszcze piosenka na dziś. Nie wiem, czy ktoś słucha tego, co zapodaję, ale bardzo lubię dzielić się z innymi muzyką, która mi się podoba.
A ta piosenka jest naprawdę fajna: Tesco Value "W sam raz..."

Tesco Value - W Sam Raz...


Miasto prawdziwe

Link 14.07.2008 :: 21:32 Komentuj (5)

Byłam dziś na bardzo ciekawej wycieczce w Siedlcach. Razem z mamą i naczelnikiem siedleckiego więzienia zwiedzaliśmy stare podwórka, trochę przypominające warszawską Pragę. Pan Krzysztof świetnie zna tamte rejony, bo dawniej (zanim był naczelnikiem) robił pościgi za przestępcami po tamtych okolicach. Wszyscy go tam znają i nikt nie śmie tknąć, więc byłyśmy z nim bezpieczne. I ja bez obaw o aparat mogłam fotografować.
Temat ten rozbiję na 2(3?) wpisy. Dziś będzie na temat mieszkańców.


Nie wiem, co mam o tej scenie napisać, bo tyle mam myśli w głowie...




Tutaj przybliżenie tej pani... (nie miałam czasu zmienić obiektywu na długi, więc nie jest najlepszej jakości)




To pan, który się nam skarżył, że przez dach im cieknie woda (Wielka mi rzecz, u nas też czasem cieknie, bo eternit popękał...)




No i dzieci.



Dobrze, że sięga po karteczkę, a nie po tego papierosa obok ;)




Wycieczka cz. 2

Link 16.07.2008 :: 16:49 Komentuj (7)

Ciąg dalszy relacji z wycieczki po siedleckich podwórkach.
Zawsze się zastanawiałam, czym są groty solne w środku miasta. Już wiem, że one wyglądają tak:




Zachwycają mnie takie różne detale, przedmioty w dość abstrakcyjnym dla nich otoczeniu.
Mozaika z lusterek:




Może ktoś podstawił sobie to krzesło, żeby wejść przez okno?




Jeden z ciekawszych budynków:




I jego wnętrze - klatka schodowa i pokój:




Gdy chodzę po takich miejscach, mam poczucie, że to jest to prawdziwe oblicze miasta. Że to jest taka pewna prawda, a te kolorowe ulice, odpicowane elewacje, reklamy, ludzie - to wszystko jest taką sukienką nałożoną na koślawe ciało. Tu nic nie jest udawane, sztuczne. I żeby ukryć to ciało, dodaje się kolejne kokardki i peruki.


A dziś zaczęłam dowiadywać się o różne sprawy związane z wyjazdem do Izraela. NFZ mnie nie ubezpieczy (lubią tylko Europę), a LOT już nie ma dla mnie miejsca w samolocie. Ale za to EL AL ma dla nawet zniżkę studencką :)


Rzuć, bracie, blagie i jedź na Pragie

Link 19.07.2008 :: 16:44 Komentuj (2)

Od dziś po Warszawie jeździ mój tramwaj. Mój tramwaj, papierowy, jeździ wewnątrz prawdziwego, starego.
Akcja "Rzuć, bracie, blagie i jedź na Pragie" to cykl wycieczek zabytkowym tramwajem zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Mój papierowy pojazd szynowy powstał jako gadżet dla najmłodszych. To prosta zabawka, którą można sobie pokolorować (ze wskazaniem na dorysowanie buziek pasażerów tramwaju), wyciąć i posklejać.
Wycieczki odbywają się w każdą sobotę lipca i sierpnia. Więcej o tej akcji oraz o innych bardzo ciekawych można się dowiedzieć na stronach Warszawska Praga i na InfoPraga.




Zaprzyjaźniony Pan, Pan Cygaro, napisał dla Dziennika Praskiego taki tekst o tym tramwaju i o mnie:




Strażak Sam

Link 21.07.2008 :: 18:46 Komentuj (5)

Wczoraj Ochotnicza Straż Pożarna mojej miejscowości obchodziła swoje 80-lecie oraz nadanie jej sztandaru. Uroczystość odbywała się na boisku szkolnym między bramkami do gry w piłkę nożną, pod koszem do koszykówki.




"Czytałem będąc młodym chłopakiem, jak Wojtek został strażakiem..."
Prawie każdy chłopak marzył w dzieciństwie, by zostać bohaterem dzielnie gaszącym ogień (młodsze pokolenie, by strażakiem Samem). U nas to jest chyba kraina szczęśliwości! Jak się okazało, prawie każdy z moich sąsiadów jest strażakiem!
Rządek był równiutki. Z szeregu wyłamywało się dwóch - jeden wzrostem, drugi kierunkiem patrzenia :)




Chłopcy mieli problem ze sztandarem. Mało brakowało, by zawisł do góry nogami...




Odznaczenia sypały się że ho ho. Za 5, 10, 15, 20, 25,..., 50 lat służby. Tak więc na medal nie załapało się tylko kilku.
Nie wiem czemu i czy tylko mnie ta scena kojarzy się z obrazem Grottgera "pożegnanie powstańca"...




Oto nasz sztandar. Nie obyło się bez padnięcia na kolana i obcałowania go...




Odczytano także historię naszej OSP, która była niezwykle ciekawa. Dotyczyła zakupu pompki ręcznej oraz Żuka...

Gdy tylko uroczystość dobiegła końca, każdy z panów, jak jeden mąż, jak przystało na strażaka, sięgnął po ogień. Moje oczy jeszcze nie widziały tak nagłego zrywu w tej kwestii...




I wszystko było pięknie. Ale ja jakoś nie umiałam poczuć powagi sytuacji, bo nasza Ochotnicza Straż Pożarna niezbyt się popisuje.
Gdy jakiś czas temu był pożar, owszem, ekipa zebrała się pod remizą. Ale nikt nie miał do niej kluczy...
I zazwyczaj przyjeżdżają do pożaru, gdy już wszystko się spali lub gdy straż z innych miejscowości już ugasi ogień (nawet gdy pożar jest w naszej wsi). Ale żeby tak ich całkiem nie krytykować, podobno raz byli pierwsi przy pożarze. Mam nadzieję tylko, że nie zapomnieli wody... ;)


Robię wiochę

Link 23.07.2008 :: 13:59 Komentuj (4)

W najbliższy piątek o godz. 19 nastąpi otwarcie mojej wystawy fotograficznej. Będzie na temat wsi. Trochę sielsko, trochę o przemijaniu. Będą zdjęcia obiektów żywych jak i martwych. W sumie taki obraz wsi prawdziwej. Prawie wszystkie zdjęcia z mojej miejscowości, kilka z okolic.

Uwaga, pewna zmiana! Jednak o godz. 21, a nie 20 koncert jazzowy zespołu 22 p.m.
Jakby ktoś miał ochotę przyjść, niech przyjdzie. Sama wystawa potrwa chyba tydzień.




Jeszcze tu wrócę!

Link 26.07.2008 :: 09:34 Komentuj (2)

No i po wystawie, a raczej jej otwarciu. Wystawa nadal wisi i można ją sobie obejrzeć. Można tez kupić, gdyby coś komuś szczególnie przypadło do gustu. dziękuję tym, którzy przyszli!
Zamieszczam tu 3 zdjęcia z wystawy. A teraz cześć i czołem, śpieszę się na pociąg do Gdyni. Odezwę się niebawem z Mazur!

Photobucket

Photobucket

Photobucket


Może morze?

Link 30.07.2008 :: 13:07 Komentuj (3)

Tak jak zapowiadałam, byłam w Gdyni a odzywam się z Mazur :)
Mój pobyt nad naszym pięknym morzem Bałtyckim nie trwał długo, ale słońce dało mi się wystarczająco we znaki. I księżyc też :)




Był dziwny pan, który nago (a przynajmniej częściowo nago) tańczył na dachu bloku do rytmu techno. Wyciągnęłam więc aparat i obiektyw - jak mogłabym przepuścić taką okazję ;) Byłam wtedy w zielonej bluzie. Na dachu pojawił się jeszcze jeden pan i nagle zaczęli do mnie krzyczeć "Zieloooooooonaaaaa! Zieloooonaaaaa! Chodź do naaaaas! Chodź, 5 piętro!! Nie bój się, tu są też dziewyyyynyyyyy! Chodź, zrób nam zdjęciaaaaa! Zielooooonaaaaa, chodź do geeeeejów!" :) No i w ten sposób do końca już pozostałam dla moich znajomych zielooooną :)




Sama impreza Gdynia Design Days raczej mnie rozczarowała, ale było tam coś, co to rozczarowanie rekompensuje. Ta oto cudna sarenka. Stała przy kontenerze Formakcji, czyli naszego koła naukowego. Wiele dzieci myślało, że jest prawdziwa. Niektóre twierdziły, że ją zabiliśmy... Gdy się mówiło, że ona jest sztuczna, padały odpowiedzi: "teraz jest sztuczna, ale była żywa... Zabiliście ją..."




A jak będziecie rozrabiać nad morzem, to Was zamkną w takiej kulce i puszczą na morze...




No i wzorem Cyberkota porównywałam nadmorskie błękity:





MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl