photo 1-1.jpg

weselne klimaty

Link 07.08.2010 :: 23:02 Komentuj (4)

Byłam niedawno na dość dziwnym ślubie. Był to ślub mojej sąsiadki z moim sąsiadem. Para młoda pojechała do kościoła takim samochodem:




Duży procent gości stanowili panowie i panie w mundurach, którzy także przyjechali takimi samochodami, czyli tzn willysowcy... (fot. Szymon Czernek)




...którzy się dobrze bawili na weselu.




Potem były poprawiny, na które na chwilę wpadłam.
Fajnie, zabawa zabawą, ale czas na pranie też się znalazł :)




A jak już jesteśmy przy temacie wesel, to jeszcze na temat wieczoru kawalerskiego. Mój dobry kolega Paweł poprosił mnie o pomoc przy zorganizowaniu dla jego przyjaciela Szymona gry miejskiej z okazji wieczoru kawalerskiego i dłuższego wyjazdu do Francji. Miała to być gra typu tej, jaką zrobiono mi na urodziny i jaką zrobiliśmy na urodziny Nowakowi. Nie znałam Szymona, dlatego można to było dobrze wykorzystać. Miałam grać roztargnioną dziewczynę, która w pośpiechu wpada na Szymona i jego towarzyszy, rozsypuje przy okazji różne papiery, a wśród nich list ze wskazówką. Ponieważ chłopaki jakoś wolno bardzo rozwiązywali zadania i gubili się, poczekałam sobie na przystanku Uniwersytet 3 godziny... Byłam już mocno zdenerwowana i chciałam iść do domu, ale w końcu się pojawili. Mimo że widziałam Szymona tylko na kliku zdjęciach w internecie, od razu go rozpoznałam. Chłopaków było sześciu, zatrzymali się na chwilę. Ja wtedy szybkim krokiem ruszyłam w ich stronę, wpatrzona w papiery, niby czytająca i niby się zagapiłam. Bam!!! Wpadłam dokładnie na nich, papiery rozsypały się akurat pomiędzy nimi, a ja się pięknie już poza kółkiem przewróciłam. Wyszło dobrze. Lepiej niż myślałam. "Ojej, przepraszam bardzo...". Szybko zaczęłam zbierać to, co mi się rozsypało, chłopaki rzucili się do pomocy. Kątem oka widzę, że karta złożona na pół z napisem "Szymon" wylądowała dokładnie przed nim. W pierwszej chwili on jej nie zauważył i razem z innymi papierami podsunął mi. Szybkim ruchem, niezauważonym przez pozostałych chłopaków, podsunęłam mu kartkę z powrotem. A on na to tylko "O!". Zebrałam resztę rzeczy i pobiegłam dalej. Oni mnie zawołali, że jeszcze coś zostawiłam. Szymon już się do mnie uśmiechał. Wróciłam, wzięłam i szybko znów odeszłam, a po chwili dogonił mnie jeden z chłopaków i dał różę...
Potem szybko pojechałam do Fortów Bema, gdzie czekał Paweł, Adam i Stasiek. Tam miałam mieć jeszcze jedną rolę, ale Szymon ją zepsuł, bo postąpił inaczej niż przewidywaliśmy. Ale postąpił lepiej :) No a ja, skoro już tam byłam, załapałam się na wieczór kawalerski po całej tej grze. Było ognisko, były kiełbaski, ale były też karniaki za to, że byłam jedyną dziewczyną na wieczorze kawalerskim :)

Ta moja rola z wpadnięciem na chłopaków udała się wyjątkowo dobrze. Na tyle, że tylko Szymon zorientował się że zostawiłam im wiadomość, że dopiero jak uciekłam reszta się o tym dowiedziała (dlatego mnie gonili z różą - mieli je rozdawać łączniczkom - były jeszcze dwie), że jeden z chłopaków się mnie potem pytał, czy studiuję aktorstwo :) Ale ta akcja mogła się łatwo nie udać bo...
...już po skończonej grze Szymon do mnie podszedł i powiedział, że nie mieliśmy się jeszcze okazji poznać, ale tak właściwie to on dawniej często czytywał mojego bloga!!! Jak na nich wpadłam, to wszystko działo się tak szybko, nie wiem czy to była minuta, więc wtedy mnie nie rozpoznał. Ale mógł! I byłaby wtopa :)

Na wypadek jakby tu zajrzał i teraz, przesyłam pozdrowienia i gratulacje z powodu dzisiejszego stania się mężem!!!


Pan Sobieski miał 2 pieski

Link 15.08.2010 :: 22:57 Komentuj (6)

Mazury są fajne i można się kąpać. Można też robić zdjęcia kąpiącym się i to też jest fajne.




Było fajnie też dlatego, że spotkałam znajomych z ASP - Karolinę z mojego wydziału i Jaśka z malarstwa. Bawiliśmy się razem w piratów podbijając jezioro na materacu (we trójkę siedząc na nim jednocześnie, a to nie było łatwe, bo ciągle wpadaliśmy do wody). Trochę podśpiewywaliśmy Morskie Opowieści, próbując wygrać z falami, a ja czułam się jak pani tamtych wód. Potem chciałam się bawić w Kolumba, ale już nie zdążyliśmy.
Oprócz wielkich podbojów wód szalonych były też szalone skoki do wody.




Wodne dzieci.




A co do dzieci, to mamy jedno nowe w domu. Jak się okazało, jest jamnikiem, co wcale nie było dla nas jasne. Nasz jamnik ma 2 miesiące i strasznie gryzie mnie w nogi i ciągle drapie, bo myśli że to tak fajnie tak się bawić. Trochę też gryzie buty. Bardzo go interesują również wszystkie szczotki, niestety najbardziej taka do toalety... Zachowuje się trochę jak nadpobudliwe dziecko, ale już wiemy po Tosi, że psy z tego wyrastają.
Nasz jamnik pojawił się niespodziewanie, dostaliśmy go na pocieszenie po odejściu Pietruszki. Miał pocieszyć nas, ale przede wszystkim Tosię, która od śmierci Pietruszki była cały czas bardzo smutna i ciągle przesiadywała w budzie swojej starej kumpelki. No i chyba jako tako to się udało.








Witaj w domu, jamniku!


Zestaw osobisty

Link 22.08.2010 :: 13:28 Komentuj (4)

Parę dni temu skończyłam ćwierć wieku. To takie dziwne... Czuję się taka dorosła nagle!
Żeby jakoś obejść moje urodziny, spotkałam się z kilkorgiem znajomych i jakoś przypadkiem trafiliśmy do wspaniałego lokalu. Był to klub, w którym bawią się głównie ludzie w wieki 30-50 lat. Oprócz tego jest tam karaoke, nawet ruskie!! Ale polskie też. I razem z Klarą, Kasią i Praxedą zaśpiewałyśmy "Pocałuj noc" Varius Manx i "Na jednej z dzikich plaż" Rotary. Było wspaniale!!

A poza tym dostałam kilka wspaniałych prezentów, na przykład koszulkę ze świetnym rysunkiem wykonanym przez Marcelinę, 2 komplety pościeli - czerwonej i brązowej - od mamy, a także zestaw narzędzi od dziadków. Te narzędzia kupiłam sobie od nich wczoraj i jestem na prawdę zachwycona!




To co tu widać to:
kątownik, suwmiarka, maska ochronna na twarz, okulary ochronne, ściski w 3 rozmiarach i jeszcze szlifierka oscylacyjna. Ta szlifierką służy do szlifowania powierzchni, np blatów stołu itd. Bardzo mi się przyda przy moim projekcie licencjackim, nad którym teraz pracuję. Czuję się szczęśliwa. :)


Dopisek do poprzedniego wpisku:
zapomniałam napisać o tym, jak uratowałam pomost. Przechadzałam się nad jeziorem i nagle zobaczyłam, że pomost się pali. To znaczy dopiero zaczynał się palić. Było widać, że ogień nie zaprószył się sam. Między deskami było wetknięte na sztorc pudełko zapałek, którego dotykała zapalniczka. Zapałki jeszcze się paliły, zapalniczka już była roztopiona, a palący się plastik rozpłynął się po pomoście. Myślę, że gdybym się tam nie zjawiła, to 15 minut później deski by już mocno płonęły. Szybko nabrałam w coś wody i zagasiłam. Właściciel powinien być mi wdzięczny, a podpalacz dostać porządne lanie.


Radio Hellmanns

Link 28.08.2010 :: 16:05 Komentuj (5)

Znalazłam wspaniałe radio na śmietniku. Przyniosłam to radio do domu. Może uda się uruchomić?




A jeśli tak, to będę słuchać radia Leningrad. A jeśli nie, to fajną mam półkę do nowego mieszkania.




Moja szlifierka oscylacyjna jest boska! Można nią tyle wyszlifować! I jak szybko! Dzięki temu też praca nad moim licencjatem idzie dużo sprawniej.






Za 2 tygodnie obrona...

A w gazecie "Architektura" napisali, że nasze Zebry - Klawiatury powstały w Rumunii w 35 lokalizacjach!!


Urodziłem się w Małkini

Link 31.08.2010 :: 00:50 Komentuj (3)

Niedzielę spędziłam na Wiśle. Statek Maria zabrał sporą grupę, głównie członków organizacji Drugie Pokolenie (ja jestem co prawda już trzecie, ale i tak się załapałam) i ruszył wolno w stronę Wilanowa. I było nawet słonecznie!




Nie było tłoku na Wiśle, tylko od czasu do czasu minęła nas jakaś łódka czy tramwaj wodny.
Minęła nas też Panna Joanna.




Był to rejs ornitologiczny trwający 3 godziny. Pani przewodniczka opowiadała o różnych ptakach mieszkających nad Wisłą (nie wiedziałam, że tak łatwo w Warszawie zobaczyć kormorany), ale także ogóle o tamtejszej przyrodzie. Na wysokości Wilanowa dobiliśmy do brzegu i wybraliśmy się na przechadzkę po tamtejszym lesie. Trochę to wyglądało tak wydmiasto. Wyd-Miasto, może dlatego, że to wciąż miasto, choć łatwo można było o tym zapomnieć.

Wypatrzyłam ciekawą faunę. Nie wiem, co to jest, ja bym to nazwała bladą szczypawką, ale pewnie to nie jest oficjalna nazwa gatunku...




Stópka i łapki.




W drodze powrotnej złapał nas deszcz i wiatr. Większość ludzi schowała się pod dach, ale najtwardsi zostali.




A gdy zbliżaliśmy się już do centrum Warszawy, pojawiło się słońce i dobre do zdjęć światło.
Warszawa od strony Wisły jest na prawdę ładna.




już!

Link 31.08.2010 :: 20:27 Komentuj (14)

Warszawa, ul. Emilii Plater.




c.d.n.... :)



MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl