photo 1-1.jpg

Lśnienie w Bad Berneck

Link 02.08.2011 :: 23:47 Komentuj (2)

Jestem tutaj:






To Bad Berneck, miasteczko w północnej Bawarii. Znajduje się w czymś w rodzaju kotliny, przez środek płynie strumień. Miejscowość ta jest nieduża, ale kryje bardzo wiele tajemnic.

Jedną z nich jest stojący w samym środku Hotel Bube. Bad Berneck i cała ta okolica to miejsce, gdzie właściwie powstał faszyzm. Tutaj kiełkował i trafił na podatny grunt. W hotelu Bube w 1933 roku mieszkał Adolf Hitler. Jak głosi plotka, spędził tu noc ze swoim kierowcą Juliuszem Schreckiem...
To jednak nie koniec historii o hotelu Bube. Parę lat później zdarzyła się tu tragedia, zamordowane zostało dziecko. Chyba nie wiadomo z jakiego powodu. Było to tak wstrząsające wydarzenie, że hotel został zamknięty, a jego zła sława ciągnie się do dziś. Hotel bywa porównywany nawet do hotelu z filmu Kubrica "Lśnienie". Od tamtego wydarzenia stoi pusty, z kartą "na sprzedaż"w oknie. Przez 70 lat nikt go jednak nie kupił...






To zdjęcie zrobiłam przez okno. Myślałam, czy dałoby się tam wejść. Dałoby się chyba nawet bez trudu, ale boję się, że ktoś mógłby się czepiać. Poza tym, jak widać, nic tam nie ma... A jeszcze jakiś duch by mnie załatwił na półpiętrze...




Ruiny w Bad Berneck

Link 05.08.2011 :: 12:45 Komentuj (0)

Niewielkie jest Bad Berneck, a ruin tu pełno. Gdzie nie pójdziesz, tam rozsypany kościół czy zamek.
Jedna z takich ruin została zaadaptowana przez mieszkańców i stanowi fragment scenografii teatru pod gołym niebem. Aktorzy schodzą kamiennymi schodami od strony wieży i wchodzą na drewnianą scenę przez fragmenty ruin i pozostałościach po wejściu do kościoła.




Gdy pójdzie się trochę dalej, natrafia się na kolejne ruiny kościoła. Wisi na nich tablica napisana po starogermańsku, że dzięki czyjejś pomocy finansowej został odremontowany w XV wieku. Czyli zbudowany został jeszcze trochę wcześniej. Ponoć podczas jednej z walk spora grupa ludzi zabarykadowała się w kościele. Atakujący jednak dostali się do środka i wyrżnęli wszystkich w pień. Podobno.






Bardzo mi się podobają te miniaturowe podobizny paproci.




Gdy tak chodziliśmy z Pawłem po tych ruinach, w pewnym momencie on ze zdziwieniem zapytał "co to?" i zaczął odkładać na bok kamienie. Pod nimi ukryte było plastikowe pudełeczko. A w nim... opis budowy zbroi! :) Jak się okazało, był to jeden z punktów geocaching, jakiejś takiej gry, która polega na odnajdywaniu ciekawych punktów na świecie, w których ukryte są wiadomości. To się jakoś oznacza w internecie, ale nie całkiem wiem o co w tym chodzi. Może ktoś z Was wie więcej?




Następnego dnia, gdy Paweł był w pracy, poszłam tam jeszcze raz. Była ładniejsza pogoda i chciałam zrobić tam lepsze zdjęcia. Obeszłam ruiny dookoła, zobaczyłam jakąś małą ścieżkę idącą dalej w górę. Poszłam nią i chwilę później natrafiłam na 5 razy większe ruiny! Zamek otoczony fosą, z wieżą. W dodatku od tyłu dało się wejść na mury.






A to widok zamku z dołu.




Poszłam wczoraj do informacji turystycznej, żeby zdobyć jakieś informacje na temat tych ruin, ale nie było nic po angielsku. Nic o niczym w ogóle... Nawet pan informator nie mówił po angielsku i musiałam czekać na drugiego pana. Nie wiem jak to możliwe. I w ogóle zaskakuje mnie, jak mało ludzi tutaj mówi po angielsku. Zawsze mi się wydawało, że wszyscy Niemcy jednak znają angielski... Tym bardziej w punkcie informacji turystycznej.


Beer fest

Link 05.08.2011 :: 13:10 Komentuj (5)

We wtorek pojechaliśmy na festiwal piwa. Było strasznie śmiesznie :)




Tłumy ludzi, wielu z nich poprzebieranych w tradycyjne stroje bawarskie, wypijało hektolitry piwa, tańcząc na ławkach. Wszystko działo się wedle wskazań zespołu muzycznego. Jak zespół mówił, żeby siadać i pić, to oni siadali i pili. Jak tańczyć na ławkach, to wszyscy, nawet starsi ludzie, wskakiwali na ławki. To tutaj taka tradycja. Ale broń Boże nie można tańczyć na stole! Nie wypada!!






Najfajniejsze były punkty nalewania piwa. Panie i panowie w strojach odpowiednich i te dziesiątki pełnych kufli. I dobra zabawa :)








Fajnie byłoby mieć taką kieckę...




A festiwale piwa i niepiwa są tu niezwykle popularne. Właściwie każde miasteczko ma tu po kilka festiwali rocznie. Czemu u nas tak nie ma?


Miasta

Link 10.08.2011 :: 23:27 Komentuj (2)

Jestem już w Polsce. Ciągle jednak jestem pod wrażeniem Bawarii. Dlatego dzisiaj opowiem o 3 miastach, które tam zaliczyłam.

Najpierw o Bayreuth. Jest to bardzo sympatyczne miasto. Dużo w nim ładnych kamienic. Jest piękna opera, niesamowita, ale teraz w remoncie więc nie mogłam jej zobaczyć... Tylko na zdjęciach i w postaci modeliku. Nie pokaże więc tu zdjęcia. Jest też wspaniały pałac, ale nie można w nim było fotografować. Znowu więc bez zdjęcia. W centrum jest najfajniejsza kawiarnia pod słońcem, sprzedają tam lody w formie spagetti. Super! Najlepsze jakie w życiu jadłam! Byłam też na grobie Wagnera. I na grobach jego psów. To na mnie największe wrażenie zrobiło.




Norymberga:






Choć było wiele ciekawych miejsc, sama w sobie mnie nie zachwyciła tak bardzo. Najbardziej podobał mi się dom Albrechta Dürera. Można było obejrzeć jego oryginalne matryce, zobaczyć gdzie miał kuchnię, a gdzie pracownię. Szkoda tylko, że tak mało jego oryginalnych prac było - większość znajduje się w Muzeum Narodowym w Norymberdze.

A ci panowie mnie bardzo zachwycili! Najbardziej podobały mi się pomarańczowe skarpetki pana na zdjęciu po prawej.




Monachium natomiast powaliło mnie na kolana... Podobało mi się wszystko. Był na przykład kościół cały biały w środku. Bez żadnych złoceń, jedynie czysta biel. I tylko ambona czarna wyrasta z białej ściany jak huba.




Wspaniałe zderzenie starości i nowości. Lubię bardzo!




W samym środku Monachium znajduje się ogromny park, tzn. Ogród Angielski. Przez środek płynie rzeczka. Tam się ludzie opalają, kąpią, zapominają że są w mieście. To takie Pola Mokotowskie, tylko że dużo fajniejsze i dużo większe.




I dużo muzyków tam jest. Ci grali Hava Nagila!!




Wieczorem byliśmy na świetnym festiwalu muzycznym. Grał niesamowity zespół, którego nazwy niestety nie znam :( Ale mieli świetne kostiumy, a muzykę grali taką, że nogi same skakały. To chyba moje pierwsze udane zdjęcia z koncertu.










Wieczorem mieliśmy ostatni pociąg powrotny, z przesiadką w Norymberdze. Bardzo się spieszyliśmy i jakoś zdążyliśmy. Jechaliśmy sobie bardzo zadowoleni, gdy przyszedł pan konduktor z boskimi wąsami, takimi zawiniętymi na końcach i uświadomił nam, że to nie ten pociąg... Ten też do Norymbergi, ale jedzie na około i dojeżdża na miejsce 4 minuty po naszym pociągu przesiadkowy... Ostatnim... A mieliśmy bilet całodzienny. Konduktor poradził nam, żebyśmy dojechali na tym bilecie jak najbliżej Bayreuth, gdzie zostawiliśmy samochód, żeby rano wsiąść w pierwszy pociąg i kupić bilet już nie taki drogi jak z Norymbergi. Dojechaliśmy więc do takiej małej miejscowości ok 30-40km od Bayeruth. Było około 2 w nocy jak tam dotarliśmy. Pierwszy pociąg miał być o 6:20. Poczekalnia zamknięta do 5... I tym sposobem spędziliśmy noc w bankomacie jak prawdziwi bezdomni... Przynajmniej było ciepło... :)


Coś się kończy

Link 17.08.2011 :: 16:00 Komentuj (4)

Jutro mam urodziny. Ważne. Chyba najgorsze. 26. Dzisiaj ostatni dzień mam zniżkę studencką na większość środków lokomocji. Przechodzę na drugą stronę barykady. Na szczęście ZTM nie stawia takich ograniczeń. Ale już nigdy nie pojadę na przykład pociągiem ze zniżką studencką. To takie smutne... Pan kanar w kolejce WKD z uśmiechem złożył mi już dziś życzenia urodzinowe i że "od jutra normalny bilet".

Zachęcam do zaglądania od czasu do czasu na moją stronę helena projektuje. Co jakiś czas dodaję kolejne projekty. W szczególności polecam Menokije (w dziale ceramika). Wyprodukowałam ich 10. Są białe, czarne, a nawet z szameszą (tym najmniejszym elementem środkowym) pozłacaną prawdziwym złotem! Do wyboru do koloru :) Tutaj jedno ze zdjęć na zachętę.





MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl