photo 1-1.jpg

Jacyś my, jacyś oni, jakiś On

Link 26.10.2014 :: 23:48 Komentuj (5)

Nadal odwiedzam spalony dom. Jest coraz smutniejszy, coraz straszniejszy, coraz bardziej martwy. Jeśli nie rozniosą go ludzie, to rozniosą go rośliny. Przyroda jest silniejsza, potrzebuje tylko czasu. A ja podglądam.

Tak było w czerwcu 2011:




Tak było w styczniu 2012:




Tak było w lipcu 2012:




Dzisiaj wygląda tak:




Latem ledwo można było się tam dostać, bo pokrzywy, maliny i inne rośliny były wyższe ode mnie. Więc przedarcie się tam bez jakiejś maczety wymagało sporo wysiłku.

Styczeń 2012:




Teraz:




Coraz mniej zostaje. Gdy byłam w Spalonym Domu pierwszy raz, to znaczy w drugiej części spalonego domu, na kredensie stały naczynia, w szafie wisiały ubrania, był stół, a przy nim krzesło. Dzisiaj coraz mniej rzeczy przypomina rzeczy. Coraz bardziej jest to gruz. Czasem jednak jakieś kształty się jeszcze wyłaniają, pokazują z cienia zniszczeń.




I choć bywam tam od lat, to za każdym razem odkrywam coś, co wcześniej było niewidzialne.
Tym razem pokazał się notes z 1982 roku. Całe strony w nim zapisane były liczbami. Coś dotyczyło "Nas", coś "Was".




I nie wiem, co to jest. Czy kwoty, czy ilości. Nie ma wprowadzenia. Tylko napis po wewnętrznej stronie okładki sugeruje coś. Ale to może nie mieć związku jedno z drugim.




Oprócz "Nas" i "Was" odnalazłam 3 osobę liczby pojedynczej. Jego rozdzierający żal wywołany przez widok domu bez ducha sprawi, że będzie towarzyszył mu aż do końca.




Dom pustoszeje

Link 31.01.2012 :: 17:49 Komentuj (2)

Lata mijają, a spalony dom stoi. Przynajmniej druga jego połowa.

Tak było w czerwcu:




Tak dzisiaj:






Na zewnątrz nie widać wielu zmian, gdy się jednak zajrzy do środka, okazuje się, że część sufitu się zawaliła. Girlandy.




Co raz mniej można znaleźć tam konkretnych rzeczy, wszystko stopniowo znika albo zmienia się w gruz. Dawniej w kredensie, z którego została już tylko część, stały talerze, spodki, koszyczki do szklanek. Teraz znalazłam już tylko po jednej sztuce.




Szafa zawaliła się całkiem, a może jej części przydały się komuś na opał? Łóżko jednak stoi, to chyba solidna robota.




W czerwcu pojawiło się tam coś niezwykłego, teraz już tego nie ma. Trochę to przerażające...




Dzisiaj wyliczyłam, że już 5 lat fotografuję to miejsce. Ciekawe, ile lat upłynie, zanim ktoś to rozbierze lub dom sam się rozłoży. Ile jeszcze potrwa moja z nim współpraca?


Na gruzach

Link 13.01.2011 :: 22:50 Komentuj (10)

To zdjęcia jeszcze z wakacji, ale jakoś o nich zapomniałam i nie pokazałam. Spalony dom, który od dawna fotografuję, inspiruje mnie sam w sobie, ale też jako tło. Zrobiłam tam sobie małą sesję zdjęciową, ja + aparat na statywie.






A mój projekt licencjacki został wybrany przez magazyn 2+3D jako jeden z najlepszych dyplomów roku z Polski, Czech i Słowacji :) Nie znalazł się co prawda w grupie kilku najlepszych z najlepszych, więc nie będzie opublikowany w gazecie, ale za to będzie na wystawach w tych trzech krajach, co też jest sporym sukcesem. Niestety chyba w Warszawie nie będzie wystawy, tylko w Zamku Sztuki w Cieszynie. No ale za to będzie wycieczka. :)


Lotto

Link 14.10.2010 :: 16:31 Komentuj (7)

Ostatnia wizyta w Spalonym Domu przyniosła nowe odkrycia. Właściciel tej części domu obsesyjnie grał w toto lotka. Znalazłam zeszyt i kalendarz, w których po kilka stron było zapisanych wynikami losowania i numerami, które obstawiał. W kalendarzu są nawet daty co z kiedy. I jest też kupon z 1982 roku. To już powoli zaczyna być dawno.




Ale nie wygrał.

Znalazłam też testament...




sypie się dalej

Link 21.01.2010 :: 15:23 Komentuj (13)

Rozwalona szafa się chyba nie podobała czytelnikom, ale trudno. W tym wpisie też będzie o rozpadzie i o szafie...

Poszłam zrobić ostatnie zdjęcia do cyklu o spalonym domu, bo nic już prawie tam nie zostało, a tu się okazało, że to początek części drugiej. Dom ten był bliźniakiem i doszczętnie spaliła się jedna część. Druga była trochę uszkodzona, ale też zamknięta. I teraz okazało się, że ktoś się otworzył lub też włamał się i nie zamknął za sobą. I to było dopiero odkrycie...
Kuchnia.




I pokój.






Gdy pokazałam mamie te zdjęcia, nagle rozległ się jej okrzyk "Krzesło Gewisów!!!". Rodzina Gewisów mieszkała kiedyś w mojej miejscowości (było tu sporo Żydów dawnymi czasy), ale chyba w roku 1941 zostali wywiezieni. Część swych rzeczy wyprzedali ludziom, lub też zostały one rozkradzione. Moja mama kilka lat temu wyhaczyła 2 takie krzesła u jednych państwa i odkupiła je od nich. I teraz znalazło się trzecie... Tylko teraz powstał dylemat, czy można je sobie tak po prostu wziąć...






I szafa też niczego sobie...




Nawet z zawartością.




Kopyto do buta na jednej z półek.




No to coś mi się wydaje, że ten cykl zdjęć potrwa jeszcze parę lat, zanim się to wszystko rozłoży doszczętnie...


Rozpadło się

Link 10.10.2009 :: 20:38 Komentuj (1)

Odwiedziłam dziś spalony dom, który już od dobrych 2, a może nawet 3 lat fotografuję. Fotografuję jego rozpad. No i się rozpadł.




Oprócz jednej ściany i stosu cegieł został już tylko ganek. A na ganku tym butelki.




Kolorów jest już coraz mniej. Zostają głównie beże i szarości.






Natknęłam się na tylko jednego mieszkańca tych ruin.




Pewnie niedługo nie zostanie już żaden ślad po tym domu.

Dawniejsze zdjęcia stamtąd:
- Duch spalonego domu.
- Objawienie.



Niedowiara

Link 30.06.2008 :: 23:31 Komentuj (21)

(Dziś będzie religijnie)
Chciałabym więcej malować i rysować, bo prawie tego nie robię. Nie będę wnikać w sprawy moich artystycznych dylematów, bo nie chcę przynudzać. W każdym razie czasem jest mi trudno przełamać pewną męczącą mnie barierę. Wiem, że powinnam działać jak najwięcej, żeby się znowu rozkręcić. Dziś udało mi się przeskoczyć to coś i narysowałam. Hmmmm... Jezusa... :) (Bardzo dawno nie rysowałam ludzi...)




Potem, obierając ziemniaki, miałam długą rozmowę z mamą na temat wiary, niewiary i niedowiary oraz konsekwencji i niekonsekwencji w tych sprawach. Bo ja jestem bardzo niekonsekwentna. Zarówno w wierze jak i niewierze.
Ale ale. Ktoś mi dziś coś ostro sygnalizował!

Dość często chodzę do pewnego spalonego domu, w którym fotografuję i dokumentuję zmiany tam zachodzące. Bo taka ruina, choć wyglądająca martwo, bardzo intensywnie żyje. Zmienia kształty i kolory. Zawsze mi się wydaje, że znam to miejsce na tyle, że nic mnie tam już nie zaskoczy. A za każdym razem odkrywam coś nowego. Dziś natknęłam się na krzyż. Musiał spaść ze ściany. Nie wiem, jakim sposobem do tej pory mogłam go nie zauważyć.




A później nastąpiło objawienie.




Chyba nikt nie powie, że to nie jest Maria z Dzieciątkiem! :)
Nawet ma rączkę, a jej dziecko koronę i berło! Na pewno żadne smugi na szybie czy inne objawienia nigdy nie były tak dokładne jak to! Czy powinnam tam wybudować sanktuarium? ;)




Egzorcyzmy i upiory

Link 04.03.2008 :: 18:45 Komentuj (3)

Polska się rozwija, powstają coraz ciekawsze domy pomocy. W pewnej wsi w Zachodniopomorskiem za kilka miesięcy stary młyn zamieni się w pierwszy w Europie ośrodek dla opętanych przez duchy, demony, diabły, upiory i inne podobne. Będzie można poddać się tam egzorcyzmom, jak też pomodlić się za nawiedzonych (będzie specjalna kaplica do tego celu). Jak to dobrze, że Kościół tak dba o dusze Polaków...

Pewien częściowo spalony dom w Jędrzejowie jest zamieszkały przez ducha, nawet udało mi się go sfotografować:




Nikomu jednak nic nie grozi, bo ktoś przewidujący umieścił tam odpowiednią ochronę:





MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl