photo 1-1.jpg

Skarby

Link 01.09.2009 :: 20:32 Komentuj (14)

Z wyjazdu do Izraela pozostały mi różne relikwie. Może nie relikwie, ale pamiątki. Najfajniejsze są takie, które się samemu znajdzie albo dostanie. Podczas kwietniowej wycieczki do Jerycha z Elą, Magdą i Kasprem znaleźliśmy zeszyt do angielskiego. Przywiozłam go ze sobą do Polski. Mogę się uczyć z niego arabskiego! Tylko nie wiem, jaka jest wymowa tych literek... Ale mogę się nauczyć zapisywać ;)
Jedna z lekcji:




Gdyby ktoś chciał się pouczyć, to tu inna lekcja. Sprawdzona, więc na pewno nie ma błędów:




Oprócz tego inną cenną rzeczą jest czapka, którą znalazłam przy granicy z Gazą podczas grudniowej wyprawy w tamte okolice, 2 tygodnie przed atakiem. Jest to czapka izraelskiego żołnierza. Zastanawiam się tak tylko - bo czapka jest, ale gdzie reszta? W sensie żołnierz...

Dobrze prezentuję się jako żołnierka?





Schowaj zatar

Link 05.09.2009 :: 18:42 Komentuj (14)

Pokażę jeszcze jeden, chyba już ostatni projekt z Bezalelu. Chyba że jeszcze zmienię zdanie i uznam, że coś jeszcze warto tu zaprezentować.
Było to ostatnie zadanie na zajęciach z package designu. Trzeba było wybrać jakąś izraelską markę lub produkt, a następnie zaprojektować 5 opakowań - np zmodyfikować zastane lub zaprojektować od początku.
Wybrałam zatar, czyli bardzo charakterystyczną dla tego rejonu przyprawę. Przyprawy w ogóle są bardzo ważnym elementem tamtej kultury kulinarnej, szuk pachnie nimi, że aż zatyka. I wielu turystów (ja też) przywozi je jako prezenty do swoich krajów. Zatar jest najbardziej znany, dlatego go wybrałam. Tylko problem jest taki, że albo pakuje się go w plastikową torebkę, albo kupuje w supermarkecie w jakimś plastikowym opakowaniu, albo na szukach arabskich owinięte w gazetę lub szary papier. A skoro tak często zatar pełni funkcję prezentu, to należałoby go jakoś ładniej opakować... Tak, żeby było proste i fajne. To było właśnie założenie mojego projektu.
Forma i materiał opakowań wyszły mi właśnie z tych gazet i szarego papieru.




To jest moje ulubione opakowanie. Z zewnątrz jest jedynie szarym papierem. Grafika to wyłącznie nazwa przyprawy po angielsku i hebrajsku, a z tyłu informacje, które zawsze na opakowaniach muszą się znajdować - do czego używać, skład, waga, że to produkt izraelski i kod kreskowy. Po otwarciu okazuje się, że całe wnętrze nadrukowane jest arabską gazetą. Opakowanie da się rozłożyć zupełnie na płasko, jest po prostu jednym kawałkiem papieru, bez cięć i klejeń. I można sobie na przykład chleb maczać w tym zatarze. A potem bardzo łatwo, jednym ruchem, składa się to i ma się znowu zamknięte opakowanie.
Tak, to po lewej i prawej to dokładnie to samo:




To jest drugie opakowanie, które bardzo lubię.




Bigowanie na bokach i z przodu jest takie samo, ale na bokach wszystko jest wklęsłe, a z przodu wypukłe - czyli taki pozytyw i negatyw. Żeby wygodnie nasypać zatar, na przykład na humus, naciska się boczne ścianki i wtedy z przodu robi się dzióbek, którym się sypie:




To jeden z moich projektów, które najbardziej cenię.


Piłkę - do kosza

Link 09.09.2009 :: 16:18 Komentuj (21)

Miało już nie być moich izraelskich projektów, ale jednak jeden jeszcze będzie. Bo jakoś myślałam, że już pokazywałam go, a tu się okazało, że wcale nie.
Na zajęciach "including VAT" (na których zrobiłam też tabliczkę świeczki, podstawki na szczoteczkę do zębów, zakładkę do książki i iGruszkę) mieliśmy zadanie, by kupić jedną rzecz, nie droższą niż 20 szekli i zrobić z niej dwie różne rzeczy. Czyli w skrócie temat to "2 z 1". W takich zadaniach dobrze jest użyć przedmiotu bardzo charakterystycznego, będącego może nawet pewnym symbolem, kultowego. Takiego, który po przetworzeniu i tak od razu się rozpozna, bez zastanawiania się, czym to coś było wcześniej. Wybrałam piłkę do kosza i zrobiłam z niej:

1. torebkę:




2. wodoodporną kipę:




A teraz jadę w Bieszczady na kilka dni i mam nadzieję, że zrobię jakieś fajne zdjęcia.


Oscypek bieszczadzki

Link 16.09.2009 :: 21:49 Komentuj (3)

No to wróciłam już z Bieszczad :)

Było bardzo fajnie i zawsze szkoda mi stamtąd wracać. Najgorzej jest jak się robi całkiem płasko...
Nie wiem czemu tak przeżywam, że jechałam 11 godzin autobusem, w końcu to nie pierwszy raz. Ale przeżywam. I było spoko. Może dlatego tak przeżywam, że w Izraelu najdłuższa podróż to było 5 godzin i to był już koniec kraju wtedy.

Zapewne kilka wpisów będzie o Bieszczadach. Na razie zdjęcia z bacówki, z której ciągle jem pysznego oscypka.
W takiej wędzarni jest pięknie, unosi się pachnący dym i to jest wspaniałe.






Sery się wędzą w tym dymie ustawione w rzędach.




A potem czekają gotowe na kupców. Mniaaaaaaam! :)




Odpałowe auto

Link 18.09.2009 :: 22:46 Komentuj (5)

Mój ojciec pracował kiedyś na wypale węgla drzewnego w Bieszczadach i chyba jakoś zafascynowanie takimi sprawami weszło mi w krew. Zawsze, gdy jadę do Eli, odbywam wizytę na takim wypale. I teraz, pierwszy raz, byłam na tym wypale, gdzie mój ojciec jarał. Ale już się tam nie jara.






Chociaż to był początek naszej wycieczki tego dnia, wiedziałam, że to będzie świetny dzień. Dlaczego? Tutaj także ta moja męska część duszy (każdy ma męską i żeńską część duszy) została nakarmiona.




Zakochałam się w tym aucie! Spędziłyśmy z Elą sporo czasu, robiąc sobie z nim zdjęcia.




Potem poszłyśmy sobie dalej na wycieczkę. W drodze powrotnej zaskoczył nas deszcz i biegiem dotarłyśmy do naszego kochanego pojazdu, w którym się schroniłyśmy. To nie był tylko deszcz, ale i burza! Siedząc w samochodzie (ja za kierownicą), obejrzałyśmy dokładnie co tam jest. Żartowałyśmy sobie, że możemy wezwać pomoc drogową, bo auto nie chce ruszyć i że nie wiemy dlaczego... ;)




W końcu doszłyśmy do wniosku, że to po prostu dlatego ;)




Chcę takie auto!!! Jeździłabym nim i Bulikiem na zmianę!


Kulturalnie

Link 21.09.2009 :: 13:01 Komentuj (4)

Ostatnie dni miałam bardzo kulturalne i towarzyskie. Spotkałam tyle starych znajomych, że aż dziw.
W sobotę wieczorem spotkałam się z Martą :D Nie widziałyśmy się od 10 lipca, czyli od mojego powrotu do Polski. Marta została w Izraelu o parę tygodni dłużej, a że mieszka w Londynie od kilku lat, to dopiero teraz dotarła do Polski. Tak nam się fajnie mieszkało razem w Jerozolimie! Szkoda, że teraz tak rzadko się będziemy widywać :(
Poszłyśmy razem na imprezę z okazji Rosz haSzana, czyli żydowskiego Nowego Roku (5770) organizowaną przez ŻOOM. Oczywiście jadłyśmy jabłka w miodzie. Spotkałam dużo znajomych, których nie widziałam rok albo dłużej, więc fajnie :)

W niedzielę wieczorem poszłyśmy z mamą dalej celebrować Nowy Rok. Wyruszyłyśmy z dużą grupą spod synagogi w stronę Wisły, gdzie odbyło się wyrzucanie do wody grzechów z kieszeni. Grzechów w postaci okruszków. Potem przyleciały mewy i wszystko zjadły. Teraz te grzechy latają po niebie. Uważajcie na warszawskie mewy! Lepiej ich nie głaskać, póki nie strawią tych okruchów! ;)
Tu też było dużo znajomych. Atmosfera była super sympatyczna. Rabin Michael Schudrich powiedział, że trzeba mówić dzień dobry i dobry wieczór, to świat będzie lepszy ;)
Prawie nie robiłam zdjęć, bo to nie jest mile widziane w święta, a dużo osób mnie tam zna, więc było mi głupio... Ale zobaczyłam, że niektórzy fotografują (co widać na poniższym obrazku), to i ja wyciągnęłam aparat na chwilę i udało mi się uchwycić moment grania na baranim rogu. Osoba grająca to rabin Żarczyński, który jest Izraelczykiem-Polakiem oraz bratem Alana - mojego bardzo dobrego kumpla z Bezalelu.




Tutaj dla porównania i przypomnienia Rosz haSzana z zeszłego roku - wyrzucanie grzechów nad morzem w Tel Avivie.


Wszystkiego najlepszego w nowym roku!


Również wczoraj byłam z mamą w Muzeum Powstania Warszawskiego na wystawie Stasysa. To bardzo mała wystawa, ale na prawdę świetna. Były twarze, tak charakterystyczne dla jego obrazów i plakatów. Tu wystąpiły na szczudłach.




I była straszna sala, która przypominała mi bardzo jedną z sal w Yad VaShem. Tutaj były głowy, tam teczki ofiar. I tam to było dużo większe. Ale jedno i drugie robi ogromne wrażenie.




Tutaj były jeszcze efekty świetlne.




Warto zobaczyć!


To jeszcze nie koniec kulturalnego dnia. Potem poszłyśmy do kina na "Dzieci Ireny Sendlerowej". Straszne dialogi...


"Może stoję w miejscu, ale ziemia się kręci"

Link 25.09.2009 :: 21:16 Komentuj (3)

Już taką jesień czuć... Szczególnie tutaj, gdzie mieszkam. W sensie na wsi. Szybko się ściemnia, mgły co wieczór. Te mgły zatrzymują dym z kominów i on tak się snuje się przy ziemi. I pachnie. I wszystko jest nim przesiąknięte. A światła latarni tak miękko się po tym dymie i mgle rozchodzą. Coraz więcej liści na ziemi. I one też pachną. I zbieram patyki, żeby palić w piecu. A dynie już są pomarańczowe i duże. Chyba będę w tym roku robić ludziki z kasztanów i żołędzi.
Wczoraj byłam na koncercie Muzyki Końca Lata oraz Maków i Chopaków. Zawsze na ich koncertach wyzwala się we mnie patriotyzm lokaly :)

Maki i Chopaki "Albatrosy"

Maki i chłopaki - Albatrosy

Muzyka Końca Lata "Józef i Maria" - bo lubię, a nie zagrali na koncercie, choć miało być...

muzyka końca lata - Maria i Jozef


Linki do stron/myspaceów zespołów od dawna są po prawej stronie w dziale "Muzyki posłuchaj". ------>



A skoro wpis taki końcowoletni - początkowojesienny, to i rysunek, który dziś zrobiłam taki trochę na temat.




I jeszcze takie kuchenne scenki:
Z kuchni u Eli




Z naszej kuchni




Nie dość, że idzie jesień, to w dodatku trafiła mi się paczka Haribo egzotycznych bez ani jednej żelki ananasowej! A przecież tylko dla ananasowych je kupuję...
A pierniczki bezglutenowe są mniejsze i nie mają już marmolady... W końcu zaczęłam odczuwać ten słynny kryzys.


Bulikomania

Link 26.09.2009 :: 23:04 Komentuj (5)

Jako że dostałam dziś zdjęcia najpiękniejszego przyłapanego do tej pory w Polsce Bulika T1, pomyślałam, że warto zrobić pewne podsumowanie wspólnych zbiorów. Ale najpierw prezentacja tego świetnego okazu.

Ten Bulik został upolowany dzisiaj przez Pana Cygaro. Proszę zwrócić uwagę na te kwiaty w środku... :)




Pan Cygaro zawsze dzielnie ściga Buliki (chyba zaraził się pasją :)). Tego tutaj obfotografował dla mnie bardzo dokładnie, z każdej strony. W sumie dostałam aż 19 zdjęć! Udało się nawet z góry:




Gdy zobaczyłam zdjęcia środka, umarłam. Ten prędkościomierz!!!






No i piękne koło i piękna czerwona felga! I Pan Cygaro :)




No a teraz statystyki, o których wspominałam.
W sumie mamy już 55 VW Transporterów!!! Dość okrągła liczba (dobrze jak na podsumowanie). Niektóre się dublowały, więc licząc razem z nimi dostałam od Was + sama sfotografowałam 65 Bulików.
Tym jest:
9 VW T1, 46 VW T2

Skąd?
39 z Polski:
- 35 z Warszawy
- 2 z Gołdapi
- 1 z Katowic
- 1 z Krakowa (zapoczątkował kolekcję i pasję)
8 z Izraela:
- 5 z Jerozolimy
- 2 z Jerycha (Palestyna)
- 1 z Tel Avivu
2 z Danii:
- 1 z Kopenhagi
- 1 z Bornholmu
2 z USA:
- 1 z Maine
- 1 z Kaliforni
1 z Włoch (Como)
1 z Austrii (Wiedeń)
1 z Australii
1 z Anglii (Londyn)

Teraz kolory (razem dla T1 i T2):
12 żółtych
10 niebieskich
9 białych
7 zielonych
7 pomarańczowych/brązowych
6 czerwonych
1 różowy
1 szary
1 fioletowy
1/2 srebrnego ;)


No i jeśli chodzi o aktywność, to tutaj bije wszystkich na głowę (mnie też) Pan Cygaro - aż 22 Buliki są od niego!

Wszystkie Buliki można obejrzeć w Galerii.

Cieszę się, że że taka duża jest już nasza galeria. Nie poprzestawajcie na tym!!! :)



MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl