W środę wybrałam się do Zachęty na wykład dotyczący fotografii przyrodniczej, zorganizowany przez tę że galerię oraz Gazetę Wyborczą. Gwiazdami spotkania były osoby pracujące dla Gazety. Na początku fotoedytorka Beata Łyżwa-Sokół opowiedziała o historii fotografii przyrodniczej. Jak to się zaczęło i jak rozwijało. I jakie niewyobrażalne ceny osiągają na aukcjach te pierwsze pejzażowe zdjęcia. Potem Adam Wajrak, bardziej przyrodnik i dziennikarz, niż fotograf (jak to sam kilkakrotnie podkreślił) pokazał swoje zdjęcia zwierząt, które podchodzą pod sam jego dom. Potem jeszcze, robiący zdjęcia podwodne, Wojciech Surdziel, pokazał swoje prace. No i każdy z nich udzielał rad, co robić, a czego nie robić, co warto, a czego nie. O swoich przygodach pod wodą i w lesie. Z zatopionymi okrętami i z żubrami. Bo Wajraka też żubry pogoniły - to nie jest tak, że to taka całkowita i obustronna przyjaźń zwierzęco-ludzka...
A nawet o zatopionym żubrze też było...
A na zakończenie spotkania zrobiono pokaz zdjęć nadesłanych przez czytelników. Można było wysłać tylko 1 zdjęcie. Spośród 500 zdjęć wybrano, jak szacuję, około 30. I w tym także moje :) I bardzo jestem z tego dumna :) Kiedyś je już prezentowałam na blogu, ale nie zaszkodzi jeszcze raz.

Name:


Komentarze:

09.02.2010 :: 18:44 :: 77.115.255.48
adekz
a ja tak widzę bez okularów.
albo jak ostro popije 8P

07.02.2010 :: 20:30 :: 83.14.102.157
hellmanns

-->pancygaro
:D To jak już wywiniesz, to będziesz mógł zostać fotoedytorem...

Dziękuję!!

07.02.2010 :: 19:14 :: 89.79.157.241
pancygaro
aaa! duchy! ja się boję!

a dziś i ja byłem na łyżwach. uczyłem się jazdy tyłem i parę razy mało brakowało, a wywinąłbym łyżwę-orzeł.

wyróżnienia winszuję!