photo 1-1.jpg

Nieszczęścia chodzą parami, ale cuda dziesiątkami.

Link 27.09.2016 :: 23:39 Komentuj (1)

To były najładniejsze i najciekawsze dni tego września. Właściwie tak nasycone niezwykłymi historiami i nieprawdopodobnymi zbiegami okoliczności, że zaraz będzie że wymyślam... Ale nic z tego zmyślone nie jest.

W sobotę przyjechałam do Płocka na zaproszenie warszawskiego Muzeum Etnograficznego, które zorganizowało wielokulturowe spotkanie. Przyjechali na nie potomkowie Żydów z pobliskiego Gąbina, do którego pojechaliśmy w niedzielę. Moim zadaniem było opowiedzenie o naszym projekcie "Mezuza z tego domu". Cykl wykładów odbywał się w Muzeum Żydów Mazowieckich w budynku dawnej synagogi.

Muzeum czasowo gości wystawę o Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Jedna z uczestniczek spotkania nagle rozpoznała na zdjęciu swojego wujka, ukrywanego w okolicach Gąbina... Czarno-białe zdjęcie, on w kryjówce, wychyla się i macha do obiektywu.

Po mojej prezentacji odbył się premierowy pokaz filmu–modelu 3D nieistniejącej już drewnianej synagogi z Gąbina. Na podstawie zdjęć Wojciech Wasilewski odtworzył całą synagogę, włącznie z najmniejszymi detalami. Kamera poruszała się po wnętrzu, między ławkami, wokół bimy i przy aron hakodesz. Przeplatane przedwojennymi zdjęciami i filmami, było bardzo poruszające. Mnie to rozłożyło na łopatki. Ale to, co po tym pokazie działo się z potomkami tych, którzy do tej synagogi przychodzili... Były łzy, było szczęście pomieszane z bólem, wzruszenie i słowa "Umożliwiliście nam wejście do synagogi, do której nam nie było dane wejść." Oni w tym czasie byli dziećmi, albo ich jeszcze nie było. Niektórzy urodzili się już za granicą. Tak było na przykład z Bernim. Urodził się w Urugwaju. Przed wojną jego ojciec pojechał tam do pracy i do rodziny. Żona i syn zostali w Gąbinie. Tak się stało, że w wieku 8 lat chłopiec zmarł. Jego matka zadecydowała, że dołączy do męża, bo nic jej już tutaj nie trzymało. Krótko przed wybuchem wojny opuściła Polskę. A potem urodził się Berni. I gdyby nie śmierć jego brata, ich ojciec powróciłby do rodziny i zapewne wszyscy nie przeżyliby wojny...
Pod koniec lat 90. Berni po raz pierwszy przyjechał do Gąbina. Było to akurat krótko po remoncie chodnika, zbudowanego, jak się okazało, z macew. Macewy zostały przeniesione na cmentarz żydowski. I wśród nich znalazła się macewa 8-letniego brata Berniego...




Wśród uczestników programu, potomków mieszkańców Gąbina, była pani, której dziadek miał kino. Budynek stoi nadal. Dzisiejszy właściciel nas nie wpuścił.




I pani, której babci przyśnił się w 1939 roku wujek mówiący, że mają uciekać z Polski. Następnego dnia uciekli. Przez całą Rosję. Uciekali, nie wiedząc przed czym. A potem wybuchła wojna. Cała rodzina przeżyła.

A na koniec, jakby tych historii było mało, taka:
Podeszła do nas pani z Gąbina, tutejsza. Z reklamówką pełną starych żydowskich modlitewników, znalezionych gdzieś w domu, w którym mieszka. Powiedziała, że do muzeum żadnego nie chce oddać, że przekaże to wyłącznie potomkom, spadkobiercom. Oglądaliśmy te książki, ale najbardziej wzruszające były rysunki na pierwszych stronach jednej z nich i ćwiczenie liter hebrajskich, zdecydowanie rysowane dziecięcą ręką. Ktoś zaczął odczytywać słowa zapisane bukwami. Lab Rań. Nagle poruszenie! LAJB RAJN! Przecież to rodzina pana z naszej grupy! Nie mógł dojść do siebie. Pani z radością oddała mu modlitewnik. Nie wiem, czy to był dziadek, czy brat dziadka. Nie wiem, czy ten chłopiec przeżył wojnę. Jestem natomiast pewna, że to będzie dla tego pana jedna z najcenniejszych rzeczy, jakie posiada.







Bardzo piękne to były dni.




A ja w tych wszystkich dziwnych okolicznościach staram się nie zwariować i być jako tako...





MOJE PROJEKTY

SPALONY DOM


Linki

Aleksander Prugar;
Filipiny wg BreakDaCycle;
Praxa patrzy i widzi;
patchwork nad stawem;
Wycieczki Kobego;
Cyberkot;
Ministerstwo słów;
Silly rabbit;
Mkłj;
Mimo wszystko pozytywna;
Lapsus Lazuli;
Łodyga;


Muzyki posłuchaj:

Dubioza Kolektiv;
Gogol Bordello;
Myslovitz;
Czesław Śpiewa na maszynkę!;
Muzyka Końca Lata;
Maki i chopaki;
Shay Gabso;


Różności wspaniałości:

Helena Projektuje;
Moja kolekcja Bulików;
Ja w Digarcie;
Woodpecker!;
Klara projektuje;
Praxeda projektuje;
Fajne czcionki Klary;
Aleksander Prugar - fotografie;
Porandkuj w Warszawie;
Fotografia Carla Kleinera;
Mikołaj Grynberg - fotografie;
Koronki w mieście;
BLU - mega świetny street art;
Fluidacje;
Warszawski Front Abstrakcyjny;
Przyszłość według Kozakiewicza;
Opuszczone miejsca;
Burkinafazo - kawał dobrej fotografii;


helena.czernek@gmail.com


stat4u

2017

październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl